środa, 17 września 2014

Rozdział 32^^

Gdzie tu iść ?? Do parku ? A idziemy do parku. Nie. Mam lepszy pomysł idę do zakazanego lasu tam zawsze się ktoś kręci. Musze nabrać siły. Ruszyłam więc w stronę lasu. Po kilku minutach już byłam przy nim. Zauważyłam jakąś zakochaną parę. Pewnie koleś chce zabrać ją to tego lasu żeby się bała on będzie przy niej udawać takiego bohaterskiego. Och ach aż się wzruszyłam urocze. Ale mu się ten plan nie uda bo będą moim dzisiejszym obiadem. Weszli do lasu a ja za nimi. Dziewczyna zaczęła piszczeć i łapać go mocniej za dłoń  kiedy zauważyła jaki ruch w krzakach. Jezu oddam przysługę światu jak ją zabije ma taki piskliwy głos że ja jebie. Weszli na polane po środku lasu. Była cała obrośnięta jakimiś małymi fioletowymi kwiatkami. Tu po raz pierwszy Harry zobaczył czym naprawdę jestem. Dziewczyna rzuciła się na szyje chłopakowi i mówiła jak tu pięknie. Tak wiem że te miejsce jest piękne. Ten las bez powodu nie nazywa się zakazany pełno w nim istot nie z tego świata. Schowam się za drzewo i patrzyłam się na nich zaczęli się obściskiwać chłopak położył dziewczynę na ziemi i zaczął ją całować po szyi. Dobra koniec tego dobrego. Wysunęłam skrzydła i poleciałam nad lasem. Zaczęłam powoli zmniejszać dystans do ziemi a tak dokładnie nad chłopakiem który leżał na dziewczynie. Złapałam go za tył koszulki i szybko poleciałam do góry on zaczął się wiercić i wyrywać. Złapałam drugą dłonią za dół jego szczęki i podniosłam tak że byłam twarz w twarz z nim poje oczy zrobiły się całe czarne. Czas na obiad. Zbliżyłam swoje usta do jego i zaczęłam wysysać z jego ciała siły życiowe i dusze. Jego martwe ciała po prostu rzuciłam żeby spadło na ziemie. Co mi po nim ? Jego dziewczyna zaczęła krzyczeć i uciekać. Oj kochana mi nie uciekniesz nikt mi nie ucieknie. Zaczęłam szybciej lecieć w stronę bramy dzielącej las od normalnego świata.  Przebiegła przez bramę zanurkowałam w powietrzu w stronę ziemi. Zaczęła krzyczeć żeby ktoś pomógł jej chłopakowi. Oo nie podaruje ci suka miałaś być cicho. Złapałam ją w pasie i szybko poszybowałam do góry.Złapałam jedną ręką  ją za szyje i podniosłam tak żeby patrzała mi w oczy. 
-Co było drzeć mordę hmm?-uniosłam jedną brew do góry. Z jej oczu zaczęły wypływać łzy. Ehh co za uczuciowe stworzenie. Wzruszyłam się wręcz na ten widok. 
-MISSI W TEJ CHWILI PRZESTAŃ!!!-usłyszałam za swoimi plecami krzyk Nialla. Ehhh on jego pierdolone emocje. Nie rób tego nie rób tamtego no ale przecież to jest takie zabawne. Przewróciłam oczami i obróciłam się w stronę gdzie dobiegał krzyk. Niall leciał jej pomóc. Przecież jesteśmy po jednej stronie no nie do końca bo mam różne znania w niektórych sprawach. No na przykład w takiej on uważa że nie musimy to robić żeby przetrwać ach naiwny jak dziecko. 
-Nie musimy tego robić żeby przeżyć.-mówi i zatrzymuje się kilka metrów przede mną. A nie mówiłam. 
-Ach ty idioto widać że jesteś początkujący. Musimy to robić dzięki temu nasze moce się rozwijają. No chociaż wasze bo moje nawet bez tego się rozwijają.-wzruszyłam ramionami. Dziewczyna spojrzała błagalnie na Nialla a ten już chciał jej pomóc. 
-Stój.-warknęłam do Nialla i podniosłam rękę skoncentrowałam wzrok na nim ułożyłam dłoni tak jakbym go dusiła. On zaczął się dusić.- I widzisz do czego cie te słabe miękkie serduszko doprowadziło.- spojrzałam na dziewczynę-A ty kurwo nie patrz tak na niego. Zacisnęłam dłoni jeszcze bardziej na jej szyi z jej oczu znowu zaczęły wypływać łzy. Puściłam Nialla z moich uścisku.
-Puści ją proszę.- Niall zaczął mnie błagać.
-Skoro ładnie prosisz.-uśmiechnęłam się wrednie i puściłam dziewczynę a ona zaczęła spadać na ziemie. No co powiedział że mam ją puścić. Niall momentalnie poleciał za nią i ja złapał. Jak zwykle popsuł mi zabawę dupek jeden. Przewróciłam oczami poleciałam za nimi chłopak złapał dziewczynę i odstawił ją na ziemie. Postawił ją na ziemie wylądowałam koło nich. 
-Nic ci nie jest ?-zapytał dziewczynę z troską w głoście.Facet błagam pytasz mój obiad czy nic mu nie jest. To tak jakbyś pytał kanapkę czy możesz ją zjeść. Och on i jego miękkie serduszko. 
-Co się właśnie stało ?- powiedziała drżącym głosem. Przewróciłam oczami i usiadłam na murku koło bramy. 
-Próbowałam cie zabić idiotko.-warknęłam i spojrzałam na Nialla.-Ale on mi przerwał. 
-Dziękuje.-powiedziała do Nialla. Obrócił się do niej plecami. Musze ją zabić nie  że chce no w sumie chce ale też że za dużo wie. Stanęłam szybko za dziewczyną i złapałam dłonią za jej szczękę a drugą położyłam na włosach. Połamałam jej kark. Nawet nie zdążyła wydać z siebie dźwięku. Szybko zaniosłam jej martwe ciało do lasu. Niall chciał powiedzieć coś do dziewczyny i się obrócił.
-Gdzie ona jest?-spiorunował mnie wzrokiem. Przewróciłam oczami podeszłam do niego.
-W krainie wiecznego snu.-uśmiechnęłam się i wzruszyłam ramionami. Ruszyłam w stronę mojego domu. Po kilku minutach już byłam w nim. Niall wściekły wszedł zaraz za mną. Wyluzuj trochę bo ci serce stanie. Weszłam do salonu gdzie siedział Zayn Harry i Lucien. Usiadłam na swoim fotelu w rogu pokoju. 
-Na wieczór idziemy po twoją dziewczynie.-spojrzałam na wampira.
-Zayn dzwoń do Sary ma tu przyjść natychmiast.-zażądałam. Nic nie powiedział tylko wyciągną komórkę z kieszeni.Wstałam i podeszłam od tyłu do kanapy na której siedział Harry. Musze mu powiedzieć że zabiłam. Schyliłam się nad nim i wyszeptałam Harremu do ucha:
-Zabiłam dzisiaj dwie osoby.-znieruchomiał na te słowa.-Przepraszam.-wyszeptałam i pocałowałam miejsce za jego uchem. Wyprostowałam się i podeszłam do schodów. Czy ja tak na prawdę żałowałam że zabiłam. Szczerze to nie. Weszłam po schodach. Usłyszałam jak Harry idzie za mną. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Weszłam do pokoju a on zaraz za mną. 
-Nie zaczynaj gadać że jak ja mogłam to zrobić i tego typu gadki. Niall wyręczył cie.- usłyszałam jak wzdycha. Podeszłam do regału z książkami odsunęłam jedną i wcisnęłam guzik. Moim oczom ukazał się tajemniczy pokój z moją bronią i strojem łowcy. Usłyszałam jak Harry wciąga powietrze. Nie nienawidził takich jak ja bo zabili jego rodzinę. Tylko ja ich zabiłam i tylko tą zbrodnie żałuje. 
-Pamiątka po Klausie byłam jego łowcą.-wyjaśniłam. Obróciłam się w stronę Harrego patrzył z nienawiścią i wściekłością na strój łowcy. Podeszłam do niego i położyłam dłoni na jego policzku wtulił twarz w nią zamykając oczy. Czułam jak się uspokaja. 
-Harry?-wyszeptałam patrząc na jego twarz.
-Hmm?-wymruczał.
-Musimy się przygotować na odbicie tej laski.-otworzył oczy i zamruczał niezadowolony. Stanęłam na palcach i pocałowałam go w usta. Chciał położyć dłonie na moich biodrach ale się szybko odsunęłam od niego.
-Wiesz przecież że nic ci nie zrobię.- powiedział spokojnie 
-Wiem.
-To dlaczego odskoczyłaś ?-zapytał patrząc mi w oczy.
-Nie ważne.-odwróciłam się 

wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 31^^

Jezu niech wszyscy dadzą mi spokój. Ten koleś co wszedł do mojego domu. Który okazał się wampirem ciekawe co chce. Kim jest ten chłopak który mnie ciągle prześladuje. Zamykam oczy poczułam jak łóżko się kołysze przytulił mnie i od razu wiedziałam że to Harry . 
-Co się dzieje kochanie ?- usłyszałam jego zachrypnięty głos. Czy on powiedział do mnie 'kochanie'. Otworzyłam oczy i się uśmiechnęłam słabo. 
-Nic po prostu coś mnie męczy.-burknęłam. Coś kurwa ktoś. Mam tego kurwa dość to za dużo. Wtuliłam twarz w klatkę Harrego a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Po prostu jest tego za dużo. 
-Hej co jest ?-głaskał mnie po włosach.
-Nic nie ważne.-Otarłam łzy. Nie będę laską która rozkleja się o byle gówno.-Czego chce ten koleś?
-Mamy pomóc uratować jego dziewczynę z rąk jakieś Gwardii.
-Jezu serio?-wstałam i wyszłam z pokoju  zeszłam po schodach. Weszłam do salonu gdzie siedział Zayn Niall i Lucien.
-Bez urazy koleś ale do chuja Pana jesteś wampirem.-krzyknęłam wkurwiona.  Sama nie wiem na kogo.- Także mogłeś pójść tam i uratować swoją dziwkę.- aż ręce zaczęły mi się trząść z złość. Na słowo 'dziwka' odwrócił swoją głowę w moją stronę a w jego oczach można tylko było wyczytać wściekłość. OOO jak słodko wampir się wkurwił. Och ach. W ułamku sekundy był już przy za mną i trzymał moje włosy w dłoni przechylając moją głowę na bok. Zaczęłam się śmiać jak psychopatka kiedy przysuną swoje kły do mojej szyi. Smacznego wampirku. 
-Nie radzie pić mojej krwi ale śmiało.-wzruszyłam ramionami. Zayn aż wytrzeszczył oczy kiedy usłyszał moje pozwolenie.-Ale zanim to zrobisz powiem jedno 'na zdrowie syneczku Draculi'-powiedział z kipną w głoście. Dokładnie wiedziałam że nienawidzi ojca za to co mu zrobił. Och to takie wzruszające. Lucien z jeszcze większą wściekłością wpił się w moją szyje. Pij pij aż umrzesz drugi raz od mojej krwi. On momentalnie odskoczył ode mnie i zaczął pluć moją krwią. Przejrzałam się w lustrze który wisiał na ścianie w salonie po mojej szyi z dwóch dziurek leciała krew czarna jak smoła. Wytarłam szyje rękawem bluzy. Obróciłam się w stronę plującego moją krwią wampira  i oparłam się o futrynę. 
-Zanim tu przyszedłeś mogłeś się o mnie więcej dowiedzieć.-powiedziałam to ze złośliwym uśmiechem na twarzy.
-Jesteś wredną suka.-warkną do mnie wycierając usta.
-Tak zgadza się.-wzruszyłam ramionami bez emocji.- Ach czy wampir który ma 5 setek na karku nie powinien się lepiej wyrażać?-przechyliłam głowę na bok uśmiechając sie wrednie. No co mi zrobisz wampirku mam na ciebie haka. 
-Do takich suk jak ty to nie.- wysyczał przez zaciśnięte zęby. Ach jaka riposta. 
-Mam do ciebie pytanie- na mojej twarzy pojawił się jeszcze większy wredny uśmiech.-Czy twoja matka jeszcze pływa martwa w rzece do której skoczyła żeby popełnić samobójstwo hmmm?-uniosłam jedną brew do góry.-Bo jak tak to pozdrów ją ode mnie.
Zacisną zęby i dłonie podszedł do mnie jeszcze bliżej i uderzył w ścianę koło mojej głosy. W ścianie była ogromna dziura. Wow umiesz zrobić dziurę w ścianie brawo. 
-Ja śmiesz do mnie tak mówić?!-krzykną do mnie.
-Ach zaiste bo mogę.-zaśmiałam się odsunęłam się od niego.-Jakby nie było jesteś w moim domu Draculo juniorze.-ach jak ja uwielbiam drażnić ludzi ach sorry w tym przypadku trupa. W ułamku sekundy był znowu przy mnie. Przewróciłam oczami. Uważaj bo się tym przerażę. 
-Może ci jednak nie pomogę uratować tą twoją suczkę bo jeszcze popełni samobójstwo jak twoja matka.-ominęłam go i usiadłam na drewnianym stole machając nogami w przód i w tył patrzyłam jak Lucien się jeszcze bardziej wkurwia. Ochhh uważaj bo jeszcze eksplodujesz z tej wściekłości. Za śmiałam się na tą myśl.
-A ja może wyśle pozdrowienia od ciebie do Issaca hmmm?-na jego twarzy pojawił się wredny uśmiech. Moje oczy stały się całe czarne. Przesadziłeś koleś. Patrzyłam na niego i podniosłam rękę dłonią machnęłam w bok a jego ciało jak szmaciana lalka poleciało w bok. Zeskoczyłam ze stołu i skoncentrowałam wzrok na nodze od stołu ona wyrwała sie i dosłownie wskoczyła mi w dłoni. Podeszłam do Luciena który leżał na podłodze. Przełamałam kawałek drewna na pół i wbiłam mu je w dłonie tak że ma je przybite do podłogi. 
-Jak zbierałeś o mnie informacje to mogłeś jeszcze się dowiedzieć że jestem mutantem mieszanką wybuchową.-kucnęłam przy nim leżącego na podłodze.-Dokładnie wiesz kim jest mój ojciec ale chyba nie wiesz kim była moja matka. Była niezwykłą istotą.-na te słowa jego czy otworzyły się jeszcze bardziej.-No dokładnie. Wiem że jesteś w szoku. Stożyli potwora który ma niezliczone moce i jest potężniejszy nawet od pięcioletniemu potomkowi Draculi.-Wstałam i stanęłam nad nim.
-Jak urodzi się twój potomek  będzie koniec świata jaki istnieje- Powiedział wyrywając dłoni w górę w dłoni miał wielką dziurę to samo zrobił z drugą dłonią. Jest wampirem zagoi się szybko. Wstał i już nie miał dziur w dłoniach. 
-Zagoiło się szybciej niż zwykle-powiedział zaskoczony. Zaczęłam iść w stronę drzwi salonu odwróciłam sie w stronę wampira jak już miałam wyjść na korytarz.
-No widzisz moja krew jest w chuj ohydna ale jest lekarstwem po którym wszystko lepiej sie goi i tak dalej a jak każde lekarstwo musi być ohydne.-wzruszyłam ramionami.-Proszę stosować te lekarstwo w małych ilościach bo inaczej grozi śmierć-wyszłam z salonu.
-Niedługo z tej Gwardii zostanie mokra czerwona plama-krzyknęłam na cały dom i wyszłam z domu. Ok teraz idziemy na obiadek kogo tym razem pozbawię życia ciekawe. 
_________________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTARZ 

wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 30 ^^

Obudziłam się w tym samym miejscu co poprzedniego dnia usiadłam. Kto by pomyślał że róg pokoju może być tak wygodny. Dopiero teraz do mnie dotarło co się wydarzyło wczoraj. Ten chłopak czy on był tylko moją wyobraźnią czy był prawdziwy ? Kto to wie. Ruszyłam się i wstałam z podłogi rozejrzałam się po pokoju nie było śladu po nieznajomym. To chyba była tylko moja wyobraźnia. Była ? Podeszłam do drzwi. Od razu kiedy je zobaczyłam przypomniałam sobie jak wczoraj potraktowałam Harrego. Nic na to nie poradzie że jak się boje to wole się zamknąć sama w pokoju i z nikim nie rozmawiać. Drżącą ręką chwyciłam klamkę a drugą przekręciłam klucz wzięłam głęboki oddech i otworzyłam te cholerne drzwi. Moim oczom ukazał się Harry śpiący oparty o ścianę koło drzwi. Dlaczego on ty śpi ? Boi się o mnie ?? Ktoś mi to powie? Bo sama nie wiem. Usiadłam po turecku koło niego miał głowę opartą o ścianę jego powieki drgały od czasu do czasu miał lekko rozchylone wargi mruknął coś. Uśmiechnęłam się na ten widok wydaje się jak śpi taki spokojny. Muszę przyznać że nawet słodko i uroczo. Od kiedy ja używam słów 'słodko' 'uroczo'. Chyba musiałam się uderzyć w głowę. 
-Missi otwórz te drzwi.- wymamrotał przez sen. Patrzyłam na niego. Co miałam poczuć ukucie w serce no niestety nie czuje tego. Czasami zastanawiam się czy mam w ogóle serce. Przysunęłam się bliżej do niego i pogłaskałam go po policzku i pocałowałam w czoło. 
-Za to że się martwisz o mnie.-wyszeptałam uśmiechając się słabo. Jak na zawołanie jego powieki zaczęły się podnosić. O kurwa nie dobrze. Ostatnio nie byłam dla niego miła. A czy ja kiedykolwiek byłam dla niego miła?? Ach tak kiedy go całowałam. Podniósł powieki kiedy mnie ujrzał kilka razy pomrugał i momentalnie rzucił się na mnie po to żeby mnie otulić ramionami. 
-Tak się bałem o ciebie.-wyznał kładąc głowę na moim ramieniu. Otworzyłam szerzej oczy na te słowa. Czy on to powiedział?? Czy ja dobrze usłyszałam?? Chyba się prze słyszałam. 
-Przecież żyje-obsypał pocałunkami moje ramie.-niestety-nagle zamarł. Odsuną się lekko tak że spokojnie patrzy mi w oczy dojrzałam w nich ból. 
-Nie mów tak-wyszeptał i spuścił głowę. Czasami zachowuje się jak dziecko. Przytulił mnie jeszcze mocniej. Chciałam mu się wyrwać nawet nie wiem dlaczego. Może jeszcze moje ciało  nie przyzwyczaiło się do czyjegoś dotyku. Tylko on  może mnie dotykać nikt inny. Tylko Harry. Położył dłonie pod moimi pośladkami i lekko mnie podniósł delikatnie posadził sobie mnie nogach twarzą do siebie. Nadal siedział pod tą ścianą a dał rade sobie od tak mnie podnieść i posadzić sobie na nogach. Czy on jest taki silny czy ja jestem taka lekka? Nie wiem. 
-Kiedy ostatnio coś jadłaś?-zapytał kładąc dłoń na moim policzku. Yyyyy sama nie wiem nie byłam głodna albo zapomniałam o głodzie. Tak wiem jak można zapomnieć o głodzie. A no można. 
-Mówisz o kogoś duszy czy...-zasłonił dłonią moje usta a ja tylko przewróciłam oczami. 
-Nie zgrywaj się. Normalne jedzenie już nie istnieje?-zapytał. Człowieku jak mam ci odpowiedzieć zasłoniłeś mi usta dłonią. Pomachałam głową na 'nie' on zmarszczył brwi i odsuną dłoń od moich ust. 
-Missi musisz je...-pocałowałam go żeby się już w końcu zamkną. Uświadomiłam sobie że to jest pierwszy raz kiedy ja go całuje.  Położył mi dłonie na biodrach polizał moją dolną wargę prosząc o pozwolenie pogłębienia pocałunku. Pozwolić mu czy nie ?? A niech mu będzie. Rozchyliłam lekko wargi a on pogłębił pocałunek. Nasze języki toczyły 'walkę'. Całował mnie wolno tak jakby chciał przedłużyć tą chwile. Położyłam dłonie na jego karku i owinęłam sobie wokół palców końcówki jego loków. Mruknął do moich ust. Usłyszałam za swoimi plecami klaskanie. Oderwałam się momentalnie od Harrego i obróciłam się w stronę miejsca skąd dobiegało klaskanie. Stał tam Zayn oparty o ścianę. Ehhh akurat on. Wstałam z Harrego a on od razu za mną i przytulił od tyłu opierając głowę na moim ramieniu. Zatrzymał mnie przy swoim ciele bo wiedział że jestem zła na Zayna. Zayn i ja lubimy się jak kot z psem.
-Czego ?-warkną Harry. 
-Jakiś fagas do Missi stoi przed drzwiami głównymi i kazał mi cie zawołać-powiedział patrząc na mnie. Fuknęłam coś pod nosem i wyrwałam się z objęć Harrego. Podeszłam do Zayna i uderzyłam go z otwartej dłoni w tył głowy on momentalnie obrócił głowę w moim kierunku.
-Co?-warknęłam
On nic nie powiedział więc zeszłam na dół. Drzwi główne były otwarte a przed progiem stał jakiś facet. Miał na sobie białą koszule czarne spodnie. Zastanawiałam się czy ten koleś przez przypadek nie ubrał rurek bo tak leżały na nim że po prostu Mrrr. Ok Missi ogarnij się. Ziemia do Missi. Miał ciemne włosy wręcz czarne i podobnego koloru oczy. Może miał 20-25 lat. No trzeba przyznać przystojny. Ziemia do Missi znowu. Ocknęłam się dopiero kiedy Harry pojawił się u mojego boku. Harry Patrzył na nieznajomego wzrokiem zabójcy. Ooo jak uroczo Jezu co ja gadam. Ale przyznać jest przystojny do chuja Pana. Niall  jakby wyrósł z podłogi koło mojego drugiego boku. Kurwa co tu się dzieje?? Ktoś mi to powie?? Niall podszedł do drzwi z jakimś błyskiem w oku którego nie mogłam ni jak opisać. 
-Dzień Dobry jestem Niall możesz wejść.- powiedział z wrednym uśmiechem. Szczerze mówiąc nigdy nie widziałam takiego uśmiechu na jego twarzy. Ten facet chciał zrobić krok przez próg ale tak jakby jakaś niewidzialna moc trzymała go na zewnątrz. 
-Przepraszam czy Pan jest właścicielem tego domu?-zapytał nieznajomy mężczyzna Nialla. Jezu jaki on ma głos taki zachrypnięty podobny do głosu Harrego ale jednak inny. Jezu co ja robię. Poczułam jak Harry kładzie dłoni na moim ramieniu. Czyżby był zazdrosny o nieznajomego?? Lekko kącik moich ust podniósł się w górę.
-Nie a to jakiś problem ?-zapytał Niall i już wiedziałam że blondyn coś knuje. Niall knuje to jest nowość. Harry schylił się o mojego ucha i wyszeptał:
-Nie śliń się tak na jego widok bo już cieknie ci po brodzie.-powiedział wkurzony. OOO Harry jest zazdrosny słodko.
-Uważaj żeby ta twoja zazdrość nie wyszła ci uszami.-obróciłam głowę w jego stronę a na mojej twarzy było widać wredny uśmiech.
-Schowaj pazurki kocico.-usłyszałam Nialla. Ej ale serio co tu się dzieje?? Niall nigdy nie mówił do mnie w taki sposób a najczęściej nic nie mówił. Obróciłam głowę w jego stronę. 
-Jeszcze raz taki tekst do mnie powiesz a skończysz bez zębów i kutasa zrozumiano??-powiedziałam przez zaciśnięte zęby. 
-Nie wściekaj się tak. On-pokazał na nieznajomego- do ciebie. Podeszłam bliżej drzwi nieznajomy śledził mój każdy ruch. 
-Co chciałeś ??-zapytałam 
-Możesz mnie zaprosić do twojego domu?? Mam z tobą do pogadania.-patrzył mi prosto w oczy kiedy to mówił. 
-Najpierw imię poproszę a potem się zastanowię.
-Nazywam się Lucien Antonescu.-powiedział i grzecznie się uśmiechną. Jezu jakie imię takie stare i klasyczne.
-A ja Missi...
-Collins-dopowiedział otworzyłam szerzej oczy. Skąd on to wie??-Wiem kim jesteś. Zaprosisz mnie do swojego domu??-Teraz to już kurwa nie wiem czy zaprosić go.
-Dobra wchodź jak nas pozabijasz to i tak wstanę i cię wykończę.-Zrobił nie pewny krok do środka odsuną mnie od drzwi i je zamkną tak jakby był u siebie.
-Mam sprawę do ciebie-zaczął 
-Powiedz to blondynowi albo Harremu a w ogóle to wiedz komu chcesz oprócz mnie.-obróciłam się i weszłam po schodach  skierowałam się do swojego pokoju zamknęłam drzwi. Poszłam do łazienki żeby przemyć twarz wodą. Odkręciłam kran i schyliłam się nad umywalką.
-CZY CIE DO RESZTY POJEBAŁO ŻEBY ZAPRASZAĆ WAMPIRA DO DOMU ?!-usłyszałam za swoimi plecami krzyk gwałtownie wyprostowałam się i zobaczyłam w obiciu lustra nieznajomego blondyna który prześladował mnie wczoraj przez cały dzień. Myślałam że to tylko moją chora wyobraźnia. 
-A CZY CIEBIE TEŻ POJEBAŁO ŻEBY CIĄGLE ZA MNĄ CHODZIĆ CZŁOWIEKU KTÓREGO NAWET NIE ZMAM-warknęłam. Chłopak wziął głęboki wdech żeby się uspokoić.
-Mówiłem już że mnie znasz  tylko najwyraźniej nie pamiętasz mnie.-przewróciłam oczami i wyszłam z łazienki położyłam się na łóżku.

niedziela, 6 lipca 2014

Rozdział 29 ^^

Siedziałam tak na tym parapecie sensu. Zaczęłam rysować jakieś wzory na szybie. Ach te moje zajebiste życie. 
-Co nadal sarkazmu się nie pozbyłaś?-powiedziała moja mała dręczycielka. 
-Ehh a myślałam że sobie poszłaś-wywróciłam oczami. Moja mała wersja mnie usiadła na przeciwko mnie. 
-Ja nigdy nie pójdę od ciebie.
-A wielka szkoda.
-Dzięki mnie jesteś normalna.-przekręciła głowę na bok i wpatrywała się we mnie.
-Kurwa bardzo gadam do małej wersji samej siebie. Tak dzięki tobie jestem bardzo normalna.
-BO JESTEŚ- krzyknęła a jej oczy pociemniały a dokoła mniej pojawiła się czarna poświata. 
-I czego się tak burzysz lepiej spadaj na plac zabaw zabić kilka dzieci.-uśmiechnęłam się wrednie.
- Do kogo ty się tak wydzierasz?-zapytał Niall patrząc na mnie zdziwiony.
-Do siebie.-powiedziałam prawdę ale on i tak nie wie do końca o co chodzi. Nikt tego nie wie. Chłopak podszedł do ściany na której narysowałam twarz Harrego. 
-Jak żywy-stwierdził
-Uważaj bo cie ugryzie-zeszłam z parapetu i wyszłam z salony. Pobiegłam po schodach do swojego pokoju. Usiadłam przed lustrem. 
-Nienawidzę cie.-powiedziałam do swojego odbicia. Ono tylko się uśmiechnęło i pokręciło głowa. 
-Nawzajem.-wy powiedziało to słowo z pogardą. Opadłam na podłogę wpatrywałam się w sufit naglę pokryło się ciemnymi chmurami i zaczęło podać. 
-Dosyć!-Krzyknęłam i zamknęłam oczy zasłaniam twarz dłońmi. Usiadłam rozejrzałam się po pokoju i zerknęłam na sufi już nie było chmur ani nie podało. Spojrzałam na róg pokoju stała tam postać patrzyła prosto na mnie. Przełknęłam głośno ślinę i zamknęłam oczy. Jego tu nie ma to tylko moja chora wyobraźnia. Nie ma go. Nie ma. Otworzyłam moczy i postać nie stała w rogu pokoju tylko siedziała przede mną i patrzyła na mnie. Poznaje go tylko nie wiem kim jest. Te blond włosy i te brązowe oczy prawe czarne. Kim ty jesteś? 
-Witaj Missi.-w końcu się odezwał. Nie wiem kim jesteś. Co ty tu robisz ? Te pytania krążyły mi po głowie. Ja się go nie boja. On mnie przeraża. Przeraża mnie moja wyobraźnia a może to nie wyobraźnia może on tu jest. A może go tu nie ma. Kto to wie. 
-Odezwiesz się?-zapytał A mogę nie? Mogę się do ciebie nie odezwać ani słowem nic do ciebie nie mówić. Siedzieć cicho w przerażeniu? Mogę ? Czy nie mogę ? Hmm? 
-Odezwij się.-zażądał. Mogę nie? Nie wiem czy ty jesteś prawdziwy. To dziwne. Nie to pojebane. I to jeszcze jak.
-Nie ignoruj mnie.-złapał mnie za ramiona i potrząsną.-Odezwij się!-Krzykną
-Nie!-krzyknęłam zasłoniłam dłońmi uszy i zamknęłam oczy.-Zostaw mnie!-krzyknęłam. Puścił mnie. Otworzyłam oczy a jego tam nie było. Co to było ? Kim on był? Co on tu robił ? Czy to była tylko moja chora wyobraźnia ? Znowu opadłam na podłogę i gapiłam się w sufit. To jest chore. Ja jestem chora. A może nie jestem.Już sama nie wiem czym jestem. Właśnie czym ja jestem? I znowu krąży mi po głowie pytanie. Kim był ten chłopak? Mam wrażenie że go znam tylko nie wiem skąd. Dziwne. A jak on nie był moją wyobraźnią? Ale jakby nie był to jak tu się dostał. I po co by do mnie przyszedł? Moje oczy stawały się z każdą sekundą cięższe. A zasnęłam.
Obudziłam się leżałam na łóżku. Jakim cudem Sice na nim znalazłam. Może Harry wrócił a może Niall mnie podniósł i na nim położył. Wstałam z niego i wyszłam z pokoju weszłam do salonu a tam zobaczyłam tylko Nialla siedzącego na kanapie. Nie było Harrego. 

-Byłeś u mnie w pokoju ?-zapytałam z ciekawość
-Nie-odpowiedział  gapiąc się w telewizor. Wzruszyłam ramionami weszłam do kuchni. Stanęłam jak wryta kiedy przypomniałam sobie o tym chłopaku. To nie może być prawda on przecież nie istnieje. Prawda ? Pobiegłam do swojego pokoju. Na szczęście jego nie było w nim. 
-Mnie szukasz ?-usłyszałam za plecami głos ale to nie był głosy Harrego ani Nialla. Tylko jego. Jego tu nie ma to tylko moja wyobraźnia. Zamknęłam za sobą drzwi żeby nie wszedł za mną do pokoju. 
-Nie pozbędziesz się mnie tak szybko.-usłyszałam ten głos za swoich pleców ale przecież zamknęłam drzwi był za nim. Jak on tu? NO JAK ? Tak wiem jestem z świata nie zwykłych istot ale to jest już wkurzające. Gdzie jest Harry kiedy go potrzebuje? No gdzie do kurwy nędznej ja się pytam. 
-No może z inną.-usłyszałam swój dziecinny głosik. 
-A tu kurwa znowu jesteś?-odwróciłam się i zobaczyłam jak mała siedzi na łóżku. 
-Tak-powiedziała dumnie. Ominęłam chłopaka jak gdyby nigdy nic chociaż mnie przerażał. Podeszłam do półki ze książkami pociągnęłam jedną z nich w swoim kierunku a półka odsunęła się odsłaniając schowek z bronią. Taa bo zaszczele swoją wyobraźnie akurat. Przewróciłam oczami. Dobra nie ważne wyszłam z pomieszczenia a ono się zamknęło. Czy tylko ja mam taką chorą wyobraźnie. Chociaż nie jestem pewna czy ten chłopak jest z mojej wyobraźni. Nie wiem czym on jest. Spojrzałam na niego a on obdarował  na mnie lodowatym spojrzeniem. Przeraża mnie on a broń czy mojej skroni mnie rozśmiesza.No bo kto by był taki głupi i mierzył do mnie z broni ? Bo jak i tak strzeli to i tak się podniosę i go zabije tak czy tak skończy jako zimny trup. Ja tak nie skończę no niestety. Odwróciłam wzrok od chłopaka i spojrzałam na małą. 
-Miałaś z tym-pokazałam ręką na chłopka-do czynienia ?
-Nie a i nie jestem twoją wyobraźnią dla twojej wiadomość-powiedziała swoim dziecinnym irytującym głosikiem. Ehh Jezu nie dziwie się teraz Klausowi że nie pozwalał mi się odzywać. 
-Missi nie ignoruj mnie-powiedział chłopak. Jak mam cie nie ignorować jak nawet nie znam twojego imienia?
-Zamknij się nie widzisz że rozmawiamy.-powiedziała mała ze złością w głosie. Chłopak tylko podszedł do niej i złapał ją za gardło podniósł ją tak że jej nogi były nad łóżkiem. 
-Wybacz ale nie mówiłem do ciebie-warkną postawił ją na ziemie i obrócił ją tak że stała plecami do niego a twarzą do mnie. Stałam na przeciwko nich i patrzyłam na to ze przerażeniem w oczach. Co tu się dzieje do kurwy nędznej ? Chłopak spojrzał mi w oczy i położył jedną dłoni na głowie małej a drugą na jej brodzie. Patrząc mi w oczy skręcił małej kark ona tylko opadła na podłogę i zniknęła. To już koniec już nie będzie mnie prze śladować? Ale co dostałam w zamian jakiegoś psychopatycznego chłopaka? Dość nie miła zamiana nie ukrywając. Chce się zapytać kim on jest ale czy to dobry pomysł? A może się go nie pytać. Ok boje się akurat jego a Harrego wyśmiałam w pierwszy dzień przyjazdu do Londynu a w drugi kopnęłam go w jaja. No ale Harry nie zjawił się znikąd  i nie mówił do mnie jakby znał mnie od dawna. To uczucie że znam tego chłopaka jest bardzo dziwne.
-Dlaczego się do mnie nie odzywasz?-zapytał. A dlaczego bym miała niby?Zrobił krok w moją stronę a ja natychmiast zrobiłam krok w tył. Nie podchodzi do mnie.
-Nie zrobię ci krzywdy.-powiedział łagodnie. Acha już to widzie bo dam się nabrać. A tak w ogóle to ca ja tu robię przecież mogę wyjść z tego pokoju. Ciekawe czy tylko w nim się pojawia. A jak tak to nie będę zbyt często wchodzić do tego pokoju.. No bo po co ? Po to że to twój pokój idiotko. Mam cały dom dla siebie ten pokój mogę sobie podarować i nawet od zaraz. Chciałam ominąć chłopaka ale on złapał mnie za nadgarstek.
-Czemu mnie ignorujesz Missi? Ja cie chce tylko chronić.
Przed samym sobą było by miło nie ukrywam.
-Odezwij się proszę.
-A co mam niby powiedzieć? Nie znam cie. Dosłownie pojawiłeś się znikąd i teraz zgrywasz rycerza.
-Miło znowu usłyszeć twój głos.
Czy on jest głuchy powiedziałam mu to wszystko a on do mnie z takim tekstem. On jednak nie jest psychiczny on jest idiotą. Pociągną mnie w swoją stronę i zamkną w swoich ramionach. Próbowałam się wyrwać ale on był zbyt silny. 
-Nie dotykaj mnie! Puść mnie!-krzyknęłam 
-Przecież wiesz że cie nie skrzywdzę.
-Nie nie wiem bo cie nie znam i nie chce poznać.-warknęłam. Puścił mnie i się odsuną.
-Jak ty możesz tak mówić!-krzykną ze złością i uderzył w biurko koło nas a rzeczy na nim aż podskoczyły. Do pokoju wpadł wściekły Harry a nieznany mi blond chłopak po prostu znikną.
-Co tu się dzieje?!-krzykną 
-Gówno!Dla twojej wiadomość gówno tu się dzieje!-krzyknęłam. Zielono oki przeczesał palcami włosy. Podszedł do mnie i chciał przytulić. Ominęłam go i stanęłam w progu pokoju chłopak staną na przeciwko mnie na korytarzu. A ja tylko na to czekałam. Zamknęłam drzwi z hukiem na klucz. Zielono oki zaczął walić w drzwi.
-Otwórz je-krzyczał przez drzwi.
-Nie zostaw mnie-powiedziałam i usiadła w rogu pokoju. Zasłoniłam uszy dłońmi a zielono oki nadal wrzeszczał żebym otworzyła drzwi i walił w nie pięściami. Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. Tego wszystkiego jest już dla mnie za dużo.

_________________________________________________________________________________

JEJ jest kolejny rozdział. Dobra żeby nie przynudzać.

CZYTASZ=KOMENTARZ 

piątek, 4 lipca 2014

Rozdział 28^^

Patrzyłam na niego uśmiechał się do mnie. Z nieznanych mi powodów podniosłam się z łóżka. Uśmiechnęłam się do niego i uciekłam z pokoju. Zbiegłam po schodach i schowałam się za ścianą w salonie. Tak wiem jestem dziecinna. 
-Nie chowaj się i tak cie znajdę.-usłyszałam jego głos z korytarza. Powoli zaczęłam się cofać aż do końca ściany. Chichotałam pod nosem. Zasłoniłam usta dłonią kiedy poczułam jego duże dłonie na swojej talii. Zapomniałam że za mną jest przejście do kuchni. 
-Mam cie. I co ja mam z tobą zrobić ?-obrócił mnie w swoją stronę. Na jego twarzy malował się uśmiech.
-Nic puść mnie-zrobiłam słodkie oczka. Jego twarz zmieniła się jego oczy pociemniały schylił się aby mnie pocałować lecz uciekłam. Pobiegłam na górę. Chichocząc pod nosem. Pobiegłam do końca korytarza wbiegłam do drugiego pokoju należącego do mnie. Ukryłam się za drzwiami. Chichrałam się jak małe dziecko. 
-Gdzie jesteś?-wszedł do pokoju. Szedł prosto. Uśmiechnęłam się do siebie z faktu że mnie nie zauważył.  Harry nagle się obrócił w moją stronę z złowieszczym uśmiechem na twarzy. Z mojej twarzy znika uśmiech kiedy powoli podchodzi do mnie. Staje naprzeciwko minie wyciąga ręka i z hukiem zamyka drzwi. Przełknęłam głośno ślinę kiedy jego palący wzrok spoczął na moim ciele poczułam się taka malutka. Przeniósł swoje duże dłonie na moje biodra jego oddech przyspieszył. Przybliżył się do mnie chciałam cofnąć się ale nie mogłam bo za moimi plecami była ściana. 
-Przecież wiesz że cie nie skrzywdzę.-wyszeptał bardziej zachrypniętym głosem niż zwykle. Pochylił głowę i oparł czoło o moje. Jego szmaragdowe tęczówki skanowały moją twarz. Moje serce miało zaraz wyskoczyć z klatki piersiowej kiedy jego wzrok przeniósł się na moje usta. 
-Tak bardzo chce cię pocałować ale wiem że nie będę mógł powstrzymać żeby zerwać z ciebie tą bluzkę.- nie sądziłam że potrafi jeszcze bardziej zniżyć głos a jednak. Jebać to. Położyłam dłonie na jego karku wplątałam palce w jego włosy. Przysunęłam się do niego moje ciało dotykało jego. Poczułam jego usta przy moim uchu.
-Nie kuś skarbie.-warkną do mojego ucha. Tylko Harry może tak do mnie mówić. Kiedyś słowo "skarbie" obrzydzało mnie ale Jak to mówi Harry wszystko się zmienia. Przybliżyłam usta do jego ucha.
-Przecież nic nie robię.-wyszeptałam uwodzicielsko. Przygryzłam płatek jego ucha. Usłyszałam jego warknięcie. Uśmiechnęłam się dumna z siebie.
-Zaraz nie wytrzymam i zerwę z ciebie te ciuszki.-prawie warkną. Moje serce przyśpieszyło na te słowa.Trochę cie podręczę. Zaczęłam składać delikatne pocałunki na jego szyi. Wplątał palce w moje włosy i pociągną moją głowę do tyłu. Oderwałam się od jego szyi i teraz patrzyłam w jego ciemno zielone oczy.
-Tyle rzeczy chciałbym z tobą zrobić ale nie jesteś na to gotowa.-wpił się w moje usta. Tak bardzo mi tego brakowało. Uwielbiam kiedy mnie całuje te motylki w brzuchu kiedy moje warki spotykają jego. Nie do opisania. Moje palce bardziej zacisnęły się na jego lokach z jego ust wydobył się jęk. Pragnę go ale boje się oddać mu się do końca. Tak w końcu się czegoś boje. W moim ciele budowało sie dziwne uczucie. Nie do opisanie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Kurwa serio teraz. Harry odsuną się ode mnie.
-Kurwa-wysyczał przez zaciśnięte zęby.Do pokój wszedł Niall. OO fajnie teraz wiem kogo mam zabić. 
-Czego chcesz ??-warkną Harry 
-Reszta ekipy chciała z tobą pogadać. Są w twoim domu-powiedział blondyn
-Dobra. Ty zostań z Missi.-przybliżył sie do mnie
-Nie potrzebuje niańki.-warknęłam
-Potrzebujesz- powiedział wściekły.Przybliżył usta do mojego ucha-Oj tą złość zostaw na później kiedy wrócę.-wyszeptał mi tym seksownym zachrypniętym głosem i pocałował mnie za uchem. Ehh jak on to robi cała złość która była we mnie wyparowała. Odsuną się ode mnie i wyszedł z pokoju. Usłyszałam zamykające sie drzwi główne. Podeszłam do okna i zobaczyłam jak odjeżdża. Podeszłam do drzwi i ominęłam w nich Nialla. Zeszłam do kuchni podeszłam do lodówki i wyciągnęłam wodę. Usiadłam na kanapie w salonie i włączyłam telewizor usłyszałam jak blondyn siada na fotelu po prawej stronie kanapy. Ciągle wlepiał we mnie gały.Już dłużej nie wytrzymałam. 
-Czego ?!-warknęłam
-Już nie można sie patrzeć?-wzruszył ramionami
-Nie. 
-A tak w ogóle reszta ekipy wie gdzie jest twój ojciec.
-Nie no co to za odkrycie wiedziałam gdzie ten szczur chowa sie od dawna.
-Dlaczego nie powiedziałaś?
-Ma to jakiś sens? 
-Tak 
-Niby jaki ?
-Taki że nie musieliśmy szukać go po całym świecie.
-Ktoś was prosił?
-Nie. Harry nam kazał.
-No widzisz Harry nie ja.
-Dlaczego taka jesteś?-spytał ze smutkiem w głosie.
-Niby jaka ??-parsknęłam śmiechem.
-Wredna, obojętna. Wymieniać dalej ?-spytał ironicznie
-Podziękuje. Bo taka jestem. Spróbuj być normalny kiedy od dzieciństwa zabijasz i widziałeś może krwi. Spróbuj ukrywać największy sekret przed osobą którą chyba kochasz.-powiedziałam i wstałam z kanapy i podeszłam do okna. Usiadłam na parapecie Mam dość tego gówna.

_________________________________________________________________________________

sorry że nie pisałam przez długi czas ale nie miałam weny i tak dalej. A i przepraszam że taki krótki :/

wtorek, 6 maja 2014

ZWIASTUN


O to zwiastun jest tam jeden maleńki błąd ale to nic. Kto przeczytał wszystkie rozdział to wie że Isaac ją zgwałcił. 
Autorką zwiastuna jest @AKABizzlesBae

sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 27 ^^

Sprawie że się pokaże. Wsiadłam do auta. Straciłam ochotę na wyścig. Wyjechałam z parkingu jechałam jakąś drogą zobaczyłam po prawej jezioro. Skręciłam w jego stronę wycofałam na przeciwko. Mam dość tego całego gówna. Tego cierpienia. Mojego popieprzonego życia. Dlaczego nie mogę być normalnym człowiekiem bez żadnych mocy i reszty tego gówna ?? Miałam jedyną  osobę na której mogłam liczyć  właśnie miałam. Już nie mam. Te całe cierpienie mnie wykańcza. Te całe udawanie że jestem twarda i nic mnie nie rusza. Na zewnątrz wyglądam na twardą taką co ma wszystko w dupie. A w środku jestem małą dziewczynką która kuli się w rogu pokoju i prości żeby to wszystko skończyło. Spojrzałam w prawo na siedzenie pasażera. Siedziała tam mała dziewczynka w długich blond włosach spiętych w dwa kucyki i w czerwonej sukience. Obróciła głowę w moją stronę i się uśmiechnęła. 
-W końcu będziemy wolne.-powiedziała moja mała dręczycielka-Tyle wycierpiałyśmy. Tyle bólu i cierpienia widziałyśmy. 
Przycisnęłam pedał gazu i ruszyłam w stronę jeziora. To zbyt boli żebym mogła z tym żyć. Ten ciągły strach że Isaac mnie znowu dotknie. Świadomość że nie ma przy mnie jedynej osoby której zaufałam. Poczułam jak samochód uderza w tafle wody. Po chwili już niego nie czułam. Ta  wypragniona błoga cisza. 
*Harry*
Jechałem na miejsce wyścigu. Dowiedziałem się od Zayna że Missi tam jest. A prosiłem ją żeby nie pakowała się w kłopoty. Łamie kole obietnice którą przyrzekłem sobie. Łamie obietnice że nie zobaczę ją i nie dotknę. Będę ją ochraniać z daleka. Omijałem jezioro  i zobaczyłem auto Missi tonące w jeziorze. Zatrzymałem się i bez zastanowienia wybiegłem z auta. Pobiegłem w stronę jeziora. Wskoczyłem go niego. Zanurkowałem zobaczyłem przez szybę Missi z zamkniętymi oczami. Odpłynąłem trochę i z całej siły kopnąłem w szybę w końcu pękła. Złapałem Missi i zaczęłem płynąć w stronę powierzchni. Wypłynąłem zaczerpnąłem oddech zacząłem płynąć trzymając Missi. Do płynąłem do brzegu wyciągnąłem Missi na brzeg. Była strasznie blada. Zacząłem robić jej sztuczne oddychanie. Po chwile wypluła wodę i lekko otworzyła oczy.
-Dlaczego to zrobiłeś? - zapytała i zemdlała. Wziąłem ją na ręce i podniosłem się z ziemi. Wtuliłem jej głowę w swoją klatkę i ucałowałem jej czoło. 

-Do nie wyobrażam sonie świata bez ciebie.-wyszeptałem przy jej włosach-Ale wiem że nie mogę zbliżać się do ciebie.-ruszyłem w stronę mojego auta. Otworzyłem drzwi i ułożyłem ją na tylnym siedzeniu  przykryłem ją kocem. Wsiadłem za kółko i odpaliłem silnik. Ruszyłem w stronę jej domu. Wyjąłem komórkę i wybrałem numer osoby która może jej pomóc. Stefana. Odebrał po kilku sygnałach. 
-Siema stary-usłyszałem głos starego znajomego 
-Przyjedz na adres który ci wyśle i nie pytaj dlaczego
Rozłączyłem się i wysłałem mu adres domu Missi. Zaparkowałem auto i zabrałem Missi na ręce  Dlaczego zawrze zostawiam ją w tym domu? Otworzyłem drzwi i moim oczom ukazał się jej dom. Spojrzałem na rozbite lustro i na walizki przed drzwiami dokładanie tam gdzie je zostawiłem. Mój list leżał na podłodze. Ktoś zapukał do drzwi otworzyłem je z Missi na rekach. Stefan. Wszedł do środka.
-Po co miałem tu przyjechać ?
-Musimy obgadać sprawę. Mam ją na rękach. Wprowadzisz się do domu obok i będziesz ją pilnować i chronić. Ja już tego nie mogę robić. 
-Dobra.-powiedział i wyszedł.
Wszedłem na górę otworzyłem drzwi do jej pokoju i zamknąłem za sobą położyłem ją na łóżku. Dlaczego zawsze kładę na łóżku i odchodzę? Otworzyłem okno i wyszedłem. Za bardzo mi na niej zależy żeby narażać ją na niebezpieczeństwo.
*Missi*
Otworzyłam oczy i zobaczyłam mój pokój. Zwinęłam się w kulkę. Nie chciałam już nigdy go widzieć. Nie chciałam otwierać nigdy oczu. Jak ja się tu znalazłam ? Kto mnie uratował? Wstałam z łóżka i zobaczyłam godzinę jest 7:00. Iść do tej szkoły czy nie? W sumie dawno mnie w niej nie było. Chociaż bardzo nie chce wychodzić z tego domu. Mam na sobie jeszcze mokre ubrania z wczorajszej nocy. Weszłam do łazienki. Rozebrałam się i stanęłam na przeciwko lustra. Nienawidzę siebie jestem okropna. Takich jak ja powinno odsyłać na przymusowy odszczał. podniosłam dłoni do góry palec wskazujący i kciuk były ułożone w pistolet. 
-Pow-zaśmiałam się. Nie jestem do końca normalna. Weszłam pod prysznic umyłam się i przebrałam się w suche ciuchy. Chwyciłam torbę i wyszłam z domu. Ruszyłam do szkoły na piechotę. Boli mnie wszystko.Byłam blisko szkoły kiedy zaczepiła mnie Bella z elity. 
-Nasza wielka buntowniczka pojawiła się w szkole.-wymawiała te słowa z takim głupkowatym uśmiechem. Aż dłoni sama się zaciska w pięść i jest gotowa żeby jej przyjebać 
-Od czasu do czasu trzeba przyjść. A ty już się podlizałaś wszystkim nauczycielom??-uniosłam jedną brew do góry na mojej twarzy pojawił się wredny uśmiech.
-Lepiej uważaj co mówisz.- warknęła do mnie. 
Co grzeczna dziewczynka się wkurwiła. Podeszłam do niej bliżej. 
-Słuchaj nie mów co mam robić bo to się dla ciebie źle skończy.-Warknęłam przez zaciśnięte zęby.
-Nie boje się ciebie.-na jej twarzy pojawił się słaby uśmiech. Uśmiechnęłam się do niej i schyliłam się do jej ucha. 
-Ależ boisz-wyszeptałam do jej ucha a ona momentalnie odsunęła się ode mnie i poszła w drugą stronę. Taka odważna. Weszłam na parking jakby nie było nie mam mojego auta. Nie ma ochoty przebywać z ludźmi chce wrócić do domu siedzieć na kanapie albo w piwnicy i czyścić brań. Moja metoda na smutek. Mam ochotę komuś ukręcić kark albo sprzedać kulkę miedzy oczy. Usiadłam a wymurowanym płocie. Wyjęłam paczkę fajek i odpaliłam jednego. Zaciągnęłam się i zeskoczyłam z murku i ruszyłam w stronę wejścia do szkoły z papierosem w ręku. mam w dupie co oni myślą. Zaciągnęłam się jeszcze raz i wypuściłam dum nosem. To jest bez sensu. Ktoś mi powie dlaczego Harry odszedł? Weszłam do szkoły i zobaczyłam na plan lekcji zaciągnęłam się jeszcze raz. Pieknie pierwsza lekcja muzyką zastrzelić się to mało.
-Moja droga panno na terenie szkoły się nie pali.-usłyszałam za plecami głos dyrektora. Przewróciłam oczami i obróciłam się w jego stronę ze sztucznym uśmiechem. 
-Coś jeszcze ?-powiedziałam bez emocji.
-Daj mi to-wyciągną do mnie dłoń. Oj zły ruch. Jedną ręką złapałam za zewnętrzną stronę dłoni.
-Proszę bardzo.-zaciągnęłam się jeszcze raz i zgasiłam papierosa na jego dłoni on momentalnie odsuną dłoń i złapał się za dłoń.
-Oszalałaś ?-zapytał oburzony 
-Tak-zaśmiałam się i obróciłam się w drugą stronę. Usłyszałam dzwonek. Jezu jak ja nienawidzę tego dźwięku. Przewróciłam oczami w weszłam do sali muzycznej. W ostatniej ławce siedział chłopak w blond  lekko kręconych włosach. Nie powiem przystojny jest ale może się schować przy Harrym. Kurwa miałam o nim zapomnieć. Tylko jak zapomnieć o jedynej osobie która była dla ciebie obojętna? Usiadłam w ostatniej ławce koło okna. Marze żebym teraz znalazła się w domu na kanapie. Nauczyciel wchodzi do klasy.
-Dzień dobry dzieci. Dzisiaj będę słuchał jak śpiewacie.-usiadł przy swoim biurku. Wybuchłam śmiechem jak jakaś dziewczyna zaczęła piać.
-Missi to było nie uprzejmie.-skarcił mnie nauczyciel.
-Pech-usłyszałam śmiech obróciłam głowę w stronę blondyna.
-Z Czego się tak cieszysz?-uniosłam jedną brew do góry.
-Z niej wyobrażam ją sobie jak sprzedaje jej kulkę w łeb a jej mózg ścieka z tablicy.-wzruszył ramionami.Ten koleś jest całkiem w porządku. Pogięło cie do reszty.Odezwała się moja dręczycielka. Przewróciłam oczami. 
-Missi teraz twoja kolej.-nauczyciel zawołał mnie. Chyba go coś boli. Nie lubię śpiewać a poza tym nie ma takiej opcji.
-Chyba nie skorzystam.-wzruszyłam ramionami. 
-Co boisz się.-usłyszałam piskliwy głosik Anne. Wstałam a krzesło z hukiem uderzyło w podłogę. Podeszłam do niej. Oparłam dłonie o jej ławkę i schyliłam się. 
-Zapomniałaś co ci mówiłam? Mam ci przypomnieć o naszej zabawię?-uniosłam jedną brew do góry. Przechyliłam głowę w bok.-Coś jeszcze chcesz dodać?
-N..nie-zaczęła się jąkać.
-To dobrze.-uśmiechnęłam się sztucznie i obróciłam się do nauczyciela który siedział zaszokowany przy swoim biurku.
-Podejdź tu-zażądał. Przewróciłam oczami i podeszłam do niego.
-Wybierz co chcesz zaśpiewać.-na mojej twarzy pojawił się uśmiech. On jest pewny co teraz zrobił. 
Wybrałam piosenkę (Within Temptation - All I Need) i zaczęłam śpiewać tekst który znam na pamięć tak często jej słuchałam że nie muszę korzystać z tekstu. 


I’m dying to catch my breath

Why don’t I ever learn?
I've lost all my trust
Though I've surely tried to turn it around



Can you still see the heart of me?
All my agony fades away
When you hold me in your embrace



Don’t tear me down for all I need
Make my heart a better place
Give me something I can believe
Don’t tear me down
You've opened the door now, don’t let it close



I’m here on the edge again
I wish I could let it go
I know that I’m only one step away
From turning it around



Can you still see the heart of me?
All my agony fades away
When you hold me in your embrace



Don’t tear me down for all I need
Make my heart a better place
Give me something I can believe
Don’t tear it down, what’s left of me
Make my heart a better place



I tried many times but nothing was real
Make it fade away, don’t break me down
I want to believe that this is for real
Save me from my fear
Don't tear me down



Don’t tear me down for all I need
Make my heart a better place



Don’t tear me down for all I need
Make my heart a better place
Give me something I can believe



Don’t tear it down what's left on me
Make my heart a better place
Make my heart a better place

Kiedy skończyłam nauczyciel był zaszokowany reszta klasy też. Okej co do kurwy nędznej?
-Missi masz cudowny głos.-nauczyciel wstał z krzesła. Co za euforia w głosie. Przewróciłam oczami. 
-Zgodzisz się śpiewać w szkolnym zespole?-zapytał  z nadzieją w głosie.
-Nie.-wzruszyłam ramionami i usiadłam na swoim miejscu. Nauczyciel przepytywał resztę uczniów.Nie obchodziło mnie to. Miałam obróconą głowę w stronę okna. Ktoś stał koło drzewa w czarnej bluzie z kapturem na głowię i okularami przeciwsłonecznymi. Patrzył prosto na mnie to trochę dziwne jak ktoś się patrzy na ciebie w ten sposób. Dzwonek zadzwonił. Wreszcie. Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam z klasy. Tak bardzo lubię swoją klasę że mam ochotę pozabijać. Poszłam do łazienki poczułam jak ktoś uderza mnie w tył głowy. Obudziłam się na krześle miałam przywiązane ręce do oparć. Próbowałam poruszyć dłońmi ale nic. 


-Jezu jak ja się boje wypuść mnie już nie będę.- wypowiedziałam te słowa z drwiną w głosie. Wybuchłam śmiechem. Usłyszałam jak drugie osoby zbliżyły do nas. Podniosłam głowę. No proszę pojawiła się Anne ze swoją przyjaciółeczką. Urocze.
-To ci nic nie da-usłyszałam głosik córeczki dyrektora tej samej suki co ją przed szkołą wyśmiałam.Córeczka dyrektora wkurwiła się i zawlokła mnie do piwnicy szkolnej. Czy to nie komiczne?? Dla mnie bardzo. Miałam spuszczoną głowę kręciłam ją w niedowierzaniu. 
-Zaraz nie będzie ci tak do śmiechu będziesz przerażona.-powiedziała Anne. Zaśmiałam się. Chuba je całkiem pojebało. Spuściłam głowę.
-O nie moje drogie to wy będziecie przerażone-podniosłam głowę i przekręciłam ją na bok. Stopniowo moje oczy ciemniały aż stały się zupełnie czarne. Uśmiechnęłam się złowrogo.      

-Co ona ma z oczami diabła?-zapytała przestraszona Bella. Odsunęła się ode mnie.
-Nie wzywaj diabła bo cie posłucha i przyjdzie.-uśmiechnęłam się złowrogo.Zamknęłam oczy skoncentrowałam się  na linach którymi myłam związana. Zerwałam je. Otworzyłam oczy i wstałam z krzesła. 
-Tak się kończy zabawa grzecznych dziewczynek które chcą udawać złe. Nie wychodzi im to. A teraz zrobię taką małą sztuczkę.-uśmiechnęłam się złowrogo. Skoncentrowałam się na lampie oświetlającą całe pomieszczenie żarówka pękła z hukiem. A w pomieszczeni zagościł mrok.
-Nie wiem jak wy ale ja świetnie widzie w ciemność.-zaczęłam krążyć wokół nich. Słysze jak ich serca przyspieszają  tętno także. Bały się.-Też mam znakomity słuch. Słysze wasze serca biją tak jakby miały zaraz wyskoczyć z waszych klatek.
-Czym ty jesteś?-usłyszałam przestraszany głos Belli.
-Moja droga jestem najgorszą rzeczą która spotkała się w życiu.-wyszeptałam do jej ucha i się zaśmiałam. Krążyłam wokół nich jak głodna lwica. 
-Co masz zamiar z nami zrobić?-zapytała trzecia.
-Hmm... usłyszałyście legende o tym że demony i inne takie stwory żywią się ludzkimi duszami. A tak się składa że jestem mieszanką wybuchową ale nie będę was zanudzać szczegółami.-chwyciłam Belle za włosy i ociągnęłam jej głowę do tyłu. Jej oczy były wypełnione strachem. Wyssałam z jej ciała dusze. Reszta dziewczyn uciekła. Martwe ciało Belli opadło na podłogę. Wzruszyłam ramionami chwyciłam swoją torbę. O to urocze dziewczynki nawet mi torbę przyniosły.Wyszłam z piwnicy i zerknęłam na zegarek była 12. Po pierwszej lekcji zaciągnęły mnie do piwnicy. Serio tyle była nieprzytomna? Zobaczyłam te dwie przy szafkach. Płakały i był roztrzęsiona. Omijając je przyłożyłam palec wskazujący do ust. Nie idę na resztę lekcji. Otworzyłam drzwi szkolne i wyszłam na parking. Poszłam w stronę ławki która stała pod dużym drzewem usiadłam na niej. Dlaczego Harry odszedł?? Te pytanie krążyło po mojej głowię bez przerwy. Nic z tego nie rozumiem. Odbiło mi zupełnie zabiłam niewinną dziewczynę. Napisał w liście że odchodzi dla mojego dobra jedyne dobro które mnie spotkało to on był nim. Kto by pomyślał że Harry Styles potrafi być opiekuńczy i dobry. Dla mnie właśnie taki był na własnie był. Ciekawe czy Rick robi jeszcze tatuaże? Doba nie ważne. Mam wielką ochotę pójść do Harrego i mu przywalić a potem pocałować. Tak wiem jestem pojebana ale co zrobić jak ma się takiego ojca. Wstałam z ławki i ruszyłam w stronę domu. Mam ochotę sprzedać sobie kulkę w łeb. Na nic nie mam siły. Skręciłam i weszłam na podjazd na przeciwko mojego domu. Weszłam do niego zamknęłam drzwi z wielkim hukiem i tak tego nikt nie usłyszy bo przecież jestem sama. Weszłam do salonu. Te jasne ściany mnie denerwują chwyciłam pastele i zaczęłam rysować. Za każdym razem rysowała jego twarz jego oczy. Nie mogę o nim 
zapomnieć. Tak bardzo chce o nim zapomnieć. Mam dość że nie mogę o nim zapomnieć i pójść dalej. Zaczęłam rysować pęknięcia a na nich jego piękną twarz. Jego logi i oczy. Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. Nie mogę na to patrzeć to zbyt boli. Wybiegłam z domu. Wbiegłam do parku usiadłam na ławce. Jakaś mała dziewczynka usiadła koło mnie. 
-Część.-powiedziała radosnym głosem. Wyciągnęłam  paczkę fajek z kieszeni i zapaliłam jednego.
-Siema.-powiedziałam obojętnym głosem wypuszczając dym z ust.
-Mama mówi że to nie ładnie palić.-powiedziała patrząc na papierosa.
-Mi takich pierdół matka nie mówiła także pale.-obróciłam głowę w jej stronę.-Z kim tu jesteś?
-Z bratem i jego dziewczyną  ale gdzieś poszli. -mała wzruszyła ramionami. Pewnie pierdolą się w krzakach. Zaśmiałam się pod nosem na tą myśl.
-Coś ode mnie chciałaś ?-zapytałam unosząc jedną brew do góry.
-Opowiesz mi jakąś bajkę?-zapytała robiąc maślane oczy
-Dobra ale to nie będzie wesołe ani z szczęśliwym zakończeniem.
-To nic.-wzruszyła ramionami zaciągam się papierosem
-Była sobie dziewczyna najsmutniejsza dziewczyna na świecie w oczach nosiła mroczne sekrety. Której groziło wielkie niebezpieczeństwo ze strony ojca ale ona go kochała i mu ufała. Ojciec wykorzystał jej zaufanie i zmuszał do rzeczy których nie chciała robić. Miała jedyną przyjaciółkę pewnego dnia ojciec dziewczynki skrzywdził przyjaciółkę. Po kilku latach dziewczynka urosła ojciec przyprowadził do domu panią ze synem. Pewnego dnia ojciec z panią wyszli na kolacje zostawiając syna pani z dziewczynką. Syn zrobił jej krzywdę i powtarzał to przez dłuży czas. W dniu jej urodzin ojciec z tą panią oznajmili że się zaręczyli i  planują ślub. Dziewczyna nie wytrzymała  i uciekła z domu. Włóczyła się przez rok potem znalazła opiekuna. Myślał że będzie wspaniale ale dowiedziała się że jej opiekun pracuje dla jej ojca. Robiła opiekunowi piekło z życia. Przeprowadzili się do dużego miasta. Poznała tam chłopaka zaufała mu. Myślała że że się nią zaopiekuje i pokocha. On ją zostawił dziewczyna nie rozumiała dlaczego. Nawet oddychanie sprawiało jej ból. Patrzenie na szczęście innych obrzydzało ją. Jedyne czego pragnęła z całego serca to oni zapomnieć ale nie może bo ma go jeszcze w pamięci. Ma go przed oczami kiedy je zamyka. Płacze bez przerwy chociaż bolą ją oczy nie może przestać płakać. Zamknęła się w sobie. Dziewczyna pragnie jedynie upragnionej śmierci.-rzuciłam peta na ziemi. Popatrzyłam na dziewczynkę miała łzy w oczach.-Mowiłam że to nie będzie szczęśliwe. Dziewczynka wstała i ruszyła w stronę swojego brata. Wstałam i ruszyłam w stronę domu. Weszłam do niego kiedy weszłam do salonu rozbiegł się dzwonek do drzwi. Przewróciłam oczami. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Zamarłam bez ruchu kiedy zobaczyłam Harrego w progu. W moich oczach zebrały się łzy spływały po moich policzkach. Przecież miałam go już nigdy więcej nie zobaczyć. Wyciągnął dłoni w moją stronę chciał mnie dotknąć ale nie pozwoliłam mu zrobiłam krok do tyłu. Nawet nie wiem dlaczego to zrobiłam może dlatego czy mogę jeszcze mu ufać. Nie wiem czy kiedykolwiek mu jeszcze zaufam. To boli tak bardzo. Z jednej strony marze żeby się do niego przytulić a z drugiej zamknąć drzwi i zapomnieć że tu był.Spuściłam głowę. Nie chce na niego patrzeć. Ból w klatce piersiowej powrócił z podwojoną siłą.Czy kiedykolwiek mu jeszcze zaufam tego nie wiem. 
-Spójrz na mnie.-rozkazał łagodnym tonem. Żadnej odpowiedzi czy reakcji z mojej strony. Nie wiem czy potrafię jeszcze patrzeć w jego szmaragdowe oczy. Odsunęłam się od niego i zamknęłam drzwi z hukiem. Oparłam plecy o drzwi a po moich policzkach zaczęły spływać łzy zasłoniłam usta dłonią i osunęłam się na podłogę. Zakryłam twarz dłońmi. Zawinęłam się w kulkę. Usłyszałam kroki w moją stronę. Nie podniosłam głowy żeby sprawdzić kto to. Wiedziałam że to on. Dlaczego napisał ten list i odszedł? A teraz powrócił? Uklękną koło mnie.
-Spójrz na mnie.-powiedział błagalnym tonem.
-Nie. wyszeptałam dławiąc się łzami. Jeszcze bardziej skuliłam się w kulkę. Nie mam już na nic siły. Jestem żywym trupem chodzie mówię ale w środku jestem martwa. Przez niego. Poczułam jego dłoni na ramieniu przez moje ciało przeszły ciarki. Tylko on wywołuje u mnie to uczucie. 
-Nie  dotykaj mnie!-krzyknęłam i pobiegłam na górę. Wbiegłam do swojego pokoju i zatrzasnęłam drzwi na klucz. Stałam w rogu pokoju patrząc jak próbuje dostać się do mnie. 
-Missi proszę nic ci nie zrobię. Wszystko ci wytłumaczę tylko mnie wpuść.
-Nie chce żebyś ty wszedł. Nie chce żebyś mi coś tłumaczył. Chce tylko umrzeć ale to się nie spęłni bo przeciwujęcie mnie przy życiu którego nie chce. Jestem potworem.-krzyknęłam i opadłam na podłogę zwinęłam się w kulkę. Dziwi otworzyły się z wielkim hukiem a do pokoju wszedł Harry. Miał całe czarne oczy. Przecież to niemożliwe tylko niezwykłe istoty mogą mieć takie oczy. Mroczne anioły nie mogą. Już nic nie rozumiem. Podszedł do mnie a ja jeszcze bardziej skuliłam się w rogu pokoju. Boje się go. 
-Nie.-powiedziałam łamiącym głosem ze łzami w oczach. Jego twarz zbladła opadł na kolana ze spuszczoną głową i ze zaciśniętymi dłońmi w pięści.
-Missi nie bój się mnie.-wyszeptał i podniósł głowę. Wyciągną w moją stronę dłoń odsunęłam się wbijając się jeszcze bardziej w róg.-Missi proszę.-Pokiwałam przecząco głową. Boje się go nie wiem co chce mi zrobić. Przybliżył się do mnie i zamkną w swoich ramionach. Próbowałam się mu wyrwać ale on jeszcze bardziej zacisnął wokół mnie uścisk. 
-Wiesz że nic ci nie zrobię. Nie bój się mnie.-wyszeptał gładząc moje włosy. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Przestałam się szarpać. W jego ramionach o dziwo czułam się bezpiecznie i widziałam że nic mi nie zrobi. Wtuliłam twarz w jego klatkę. 
-Dlaczego odszedłeś? Dlaczego się pojawiłeś skoro pisałeś że cie już nigdy nie zobaczę?-wyszeptałam w jego klatkę.
-Chciałem cie chronić przed sobą. Jak widzie że ktoś chce cie dotknąć mam ochotę go zabić. Nie umiem się czasami przy tobie opanować mam ochotę rzucić się na ciebie ale wiem że się boisz. Ale zrozumiałem że życie bez ciebie to jakbym żył bez serca bez uczuć. Tak jakbym był żywym trupem.-zastygłam bez ruchu na te słowa. Podniósł mnie i usadowił sobie na kolanach twarzą do siebie oparł się o ścianę nadal miałam twarz wtuloną w jego klatkę. Słyszałam jak bije jego serce. 
-Powinieneś nie wracać. Jestem potworem.-wyszeptałam zastygną bez ruchu na te słowa. Jeszcze bardziej przytulił mnie do swojego ciała. 
-Nie mów tak nie jesteś potworem. Potworem jest twój ojciec i Isaac ty jak najbardziej nie jesteś potworem.-pocałował mnie we włosy.-To ja jestem potworem bez serca. To ja zastawiłem chociaż wiedziałem że to cie zrani.-wyszeptał przy moich włosach. Podniosłam głowę patrzył mi prosto w oczy. Położyłam głowę na jego ramieniu po moich oczu napłynęły łzy spływały po moim policzku żeby zniknąć w materiale koszulki Harrego. Chwycił mnie za brodę i podniósł moją głowę ze swoje ramienia. 
-Już nie płacz. To łamie mi serce.-powiedział ocierając kciukiem moje łzy. Przytuliłam głowę do jego klatki. 
-Nienawidzę cie.-wyszeptałam. Nie mam już na nic siły. Zaciągnęłam się ciężko powietrzem. 
-Wiem ale i tak nie odejdę.-wyszeptał
-Odejdziesz tak jak wcześniej. Wszyscy ode mnie odchodzą.-powiedziałam bez ochoty na życie.
-Nie odejdę.-wstał z podłogi ze mną na rękach. Postawił mnie patrzyłam na jego szmaragdowe oczy. Jaka ja  jestem do jego niska. Czasami zastanawiam się jakby było być normalnym człowiekiem. Przygryzłam dolną wargę usłyszałam jak wciąga ciężko powietrze. Jego oczy pociemniały. Chwycił za moją brodę i lekko podniósł moją głowę do góry. Zadrżałam pod wpływem jego dotyku. Schylił się i wpił się w moje usta z taką mieszanką uczuć złość, smutek, desperacja, pożądanie. Jego dłonie zjechały na moje biodra przyciągając mnie bliżej siebie. Rozchylił moje wargi i pogłębił pocałunek. Jedną dłonią trzymał mnie za biodra a drygą wplątał w moje włosy trzymając moją głowę. Zaczął iść do przodu zmuszając mnie do tego żeby się cofała. Poczułam róg łóżka na łydkach. Położył mnie delikatnie na nim.

_________________________________________________________________________________
Oki jest kolejny rozdział. 


Tłumaczenie piosenki Within Temptation - All I Need

Umieram, by złapać oddech
Och, dlaczego nigdy się nie uczę?
Straciłam całe swoje zaufanie,
Choć tak próbowałam je zachować

Czy wciąż jesteś w stanie zobaczyć moje serce?
Cała moja agonia znika,
Gdy trzymasz mnie w swoich objęciach

Nie odtrącaj mnie od wszystkiego, czego potrzebuje
Uczyń moje serce lepszym miejscem
Daj mi coś, w co mogę uwierzyć
Nie odtrącaj mnie
Otworzyłeś właśnie drzwi, nie pozwól im się zamknąć

Znów jestem tu na krawędzi
Chciałabym móc pozwolić temu odejść
Wiem że jestem tylko o krok
Od kręcenia się w kółko

Czy wciąż jesteś w stanie zobaczyć moje serce?
Cała moja agonia znika,
Gdy trzymasz mnie w swoich objęciach

Nie odtrącaj mnie od wszystkiego, czego potrzebuje
Uczyń moje serce lepszym miejscem
Daj mi coś w co mogę uwierzyć

Nie niszcz tego, co we mnie zostało
uczyń moje serce lepszym miejscem

Wiele razy próbowałam, lecz nic nie było prawdziwe
Spraw, aby to zniknęło, nie odtrącaj mnie
Chcę uwierzyć, że to się dzieje naprawdę
Ocal mnie od lęku
Nie odtrącaj mnie

Nie odtrącaj mnie od wszystkiego, czego potrzebuje
Uczyń moje serce lepszym miejscem

Nie odtrącaj mnie od wszystkiego, czego potrzebuje
Uczyń moje serce lepszym miejscem
Daj mi coś w co mogę uwierzyć.

Nie niszcz tego, co ze mnie zostało
Uczyń moje serce lepszym miejscem
Uczyń moje serce lepszym miejscem 

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 26^^

Demon patrzył w tamtym kierunku. Podeszłam do niego z kpiącym uśmiechem na twarzy.
-Co obiad ci uciekł- zaśmiałam się.
Usłyszałam za sobą szelest obróciłam w tamtą stronę głowę.  Zamurowało mnie. W moją stronę szedł łowca miał zaszyte usta. Klaus go przysłał jak zwykle zaszyte usta. Żeby nie mógł mu się sprzeciwić. Urocze. Gdzie Klaus tam i Demon. Mogłam się tego spodziewać. Łowca podszedł do mnie i uderzył w brzuch. O kurwa nie daruje. Moje dłonie otaczał czarny ogień. Rzuciłam kule ognia staną w płomieniach łatwo poszło. 
-Brawo.-usłyszałam za plecami klaskanie.-Moje szkolenie nie poszło na marne.-ten głos. Klaus. Moje oczy stały  się czarne. Stanęłam cała w czarnych płomieniach. Przyrzekam że go zabije. Obróciłam się w jego stronę i ruszyłam na niego. Ten tylko wyciągną rękę a jakaś niewidzialna siła odepchnęła mnie do tyłu.
-Oj Missi Missi jeszcze się tego nie nauczyłaś. Ty nie możesz mnie zabić.-powiedział z tym głupkowatym uśmiechem. Stałam tam ciężko oddychając. Klaus obrócił się do mnie bokiem. 
-Missi córeczko chodź do mnie.-te słowa nie były skierowane do mnie. Wyciągną dłoni w stronę lasu. Za drzewa wyłoniła się mała dziewczynka w różowym płaszczyku. Skierowałam wzrok na jej twarz. Zamarłam bez ruchu. To przecież ja jako dziecko. Ale jak ?Przecież to nie możliwe. Nawet on tego nie potrafi. Ktoś uderzył w tył mojej głowy. Uklęknęłam chwycił moje dłonie i związał za plecami. Miałam spuszczoną głowę. Przecież to nie możliwe nawet dla niezwykłych. 
-Missi zabij tamtą kobietę-Klaus powiedział do dziewczynki. Ona tylko pokiwała głową i podeszła do mnie. Dopiero teraz zauważyłam że ona też ma zaszyte usta. Ponownie spuściłam głowę. Zaśmiałam się. 
-Oj Klaus nawet mojej kopi zaszyłeś usta to żałosne.-zaczęłam drwić z niego.-Co wielki pan i włatca nie może znieść sprzeciwu. Urocze.
-Missi pośpiesz się.
-Skąd ta nagła zmiana zdania tak to próbujesz utrzymać  mnie przy życiu a tak zabić. Człowieku jesteś bardziej pojebany ode mnie.-zaśmiałam się. poczułam jej małą doni na ramieniu.
-Wiesz co Klaus? Musze cie niestety zawieść ale nie dam się zabić kochany ojczulku.-rozerwałam sznury na nadgarstkach i szybko podniosłam się z kolan. Kopnęłam małą w brzuch. 
-Nie ładnie zabijać samej siebie.-mała wyciągnęła sztylety i ruszyła na mnie. Nie tak szybko mała.-rozpostarłam skrzydła i uniosłam się. Chwyciłam jej sztylety i wyrwałam z jej małych rączek. To nie zła frajda walczyć ze sobą. Rzuciłam  sztylety w stronę drzewa wbiły się w nie. Stanęłam na przeciwko  niej. Chwyciłam za jej płaszcz. Rzuciłam  nią w stronę drzewa ona wbiła się w połamaną gałęzi. Stanęłam koło niej . Żyła jeszcze.
-Widzisz drogi ojcze kopia nigdy nie będzie lepsza od oryginału.- Stanęłam na przeciwko małej chwyciłam  ją i popchnęłam tak że głębiej  wbiła się na gałęzi. 
-Boli?-zapytałam złośliwie. Pokiwała twierdząco głową-To dobrze.zaśmiałam się. Nie odczuwam w takich chwilach uczuć. Po prostu ciesze się że ktoś umiera na moich oczach. Krew z jej brzucha kapała na ziemie. Jej oczy zamknęły się. Umarła. Już a to szkoda a tak miło było patrzeć jak cierpi. 
-Umarła a to szkoda.-wydęłam dolną wargę. 
-Jesteś chora-głos Demona obił mi się o uszy.
-Ciekawe dlaczego ?-spytałam retorycznie 
-Córeczko nie potrzebujesz przypadkiem mojej mocy?
-Nic nie potrzebuje od ciebie.-odbiłam się od ziemi i poleciałam. Stanęłam koło samochodu Harrego. Nie może się dowiedzieć że spotkałam Klausa. Ciekawe jakby zareagował pewnie by się wkurwił. Harry śmiesznie się wkurwia jak wrzeszczy to marszczy nos. Może tylko dla mnie jest śmieszny bo inni się go boją. 
*Harry*
Byłem w klubie Missi uciekł mi. Wiem że boi się być  dotykaną  i intymnych chwilach. Przecież ona wie że nic jej nie zrobię. Ukrywam przednią prawdę którą nie może poznać.
*Missi*
Spuściłam głowę. Ukryłam twarz w włosy. To jej chore. Najgorsze jest to że podoba mi się patrzenie na kogoś cierpienie i śmierć. Ale do chuja pana jak on mnie sklonował i to jak byłam dzieckiem. Usłyszałam czyjeś kroki i jak ktoś bije brawa.
-Tego się po tobie nie spodziewałem moja droga.-usłyszałam jego głos.Uśmiechnęłam się. Jedyna osoba która jest tak samo pojebana jak ja zaszczyciła mnie swoją obecnością.
-Jedyna bestia która widzi w ciemnościach przyszła mnie odwiedzić.-podniosłam  głowę i zeszłam z maski auta. Obróciłam się.
-Miło cie znowu widzieć Missi-uśmiechnął się. 
-Nawzajem Riddick-przewróciłam oczami. Podszedł do mnie.
-Wielka bestia nosi okulary przeciw słoneczne w nocy. Modre jak jasna cholera.
-Oj Missi i ta twoja niewyparzona buzia.
-Coś chcesz konkretnego?
-Przyszedłem cie ostrzec. Ufasz nie prawidłowej osobie. Zawiedziesz się na niej i będziesz cierpieć. To cie zniszczy.-powiedział i znikną.
Co to było do kurwy nędznej ? O czym on pieprzył ? Nie mam już do tego siły. Poczułam kogoś dłoni na swoim ramieniu od ruchowo odsunęłam się.
-Spokojnie to tylko ja.-usłyszałam jego zachrypnięty głos. Obróciłam się do niego. Spuściłam wzrok na swoje dłonie dopiero teraz zauważyłam że są brudne od krwi.  Schowałam je za plecami. Podał mi butelkę wody.
-Masz to wypić.-zażądał ostrym tonem. Chwyciłam butelkę i otworzyłam. Nie widzie żadnego sensu dlaczego ma to wypić. Otworzył drzwi usiadłam na siedzeniu. Wypiłam kilka łyków. Zamkną drzwi i obszedł samochód wsiadł na miejsce kierowcy.Odpalił silnik. Zaczęłam robić senna.Zamknęłam oczy. Po kilku chwilach zapadłam w głęboki sen.
*Harry*                                                włącz przed czytaniem tego fragmentu 
Kierowałem autem. Wsypałem tabletki nasenne do wody. Nie mogę ryzykować że coś się jej stanie. Odwiozę  ją do domu i będzie tak jakby mnie nigdy nie spotkała. Nadal będę ją chronić i szukać Klausa. Ale nie będzie mnie już widziała ani słyszała. Skręciłem w ulice prowadzącą do jej domu. Zaparkowałem na podjeździe zgasiłem silnik i wyszedłem. Podszedłem do jej drzwi. Wziąłem ją na ręce była lekka jak piórko. Skierowałem się w stronę frotowych drzwi. Wyjąłem  kluczyki i otworzyłem je wszedłem do środka zatrzasnąłem drzwi za sobą. Wszedłem po schodach i otworzyłem drzwi do jej pokoju. Podszedłem do jej łóżka ona jakby przeczuwała że chce ją zostawić wtuliła się bardziej w moją koszulkę.
-Missi proszę nie utrudniaj mi tego.-wyszeptałem. Niepewnie puściła moją koszulkę. Położyłem ją na łóżku. Ukląkłem koło łóżka położyłem dłoń na jej policzku ona wtuliła twarz w nią.Jakby chciała żebym nie odchodził. Widziałem w kącikach jaj oczu łzy. 
-To dla twojego dobra-złapała moją rękę i wtuliła  się w nią. Wiem że ją to zrani ale nie mam wyboru. Schyliłem się i ostatni raz pocałowałem jej malinowe wargi.
-Żegnaj kochanie.-Wyszeptałem tuż nad jej ustami. Podniosłem się i wyszedłem z jej pokoju. Poszedłem do salonu i schowałem kamerkę w ramce od zdjęcia która stała na kominku. Nie zostawię ją tak samą. Wyszedłem z jej domu i wsiadłem do samochodu. Zostawiam ją samą. Odpaliłem silnik i odjechałem 
*Missi*
Było mi zimno obróciłam się na drugi bok. Otworzyłam oczy zobaczyłam swój pokój zmarszczyłam brwi. Obróciłam się na plecy i usiadłam po turecku na łóżku. Co jest do cholery. Wstałam z łóżka. Gdzie jest Harry? Wyszłam z pokoju zeszłam po schodach weszłam do salonu. Gdzie on jest ? Weszłam do kuchni. Nie ma go. Wyszłam z kuchni i chciałam iść na górę ale zobaczyłam przed drzwiami moje walizki. Co  jest? Podeszłam  do nich na jednej z nich leżał list. Otworzyłam go i zaczęłam czytać:
Żegnaj
Missi już więcej mnie nie zobaczysz nie usłyszysz.
Robię to dla twojego dobra. 
Odchodzę nie chce, ale muszę.
 Zrób coś dla mnie i nie pakuj się w kłopoty.
Nie będę dzwonił ani pisał. 
Ten list jest ostatnią rzeczą, którą do ciebie pisze. 
Będzie tak jakbyś mnie nigdy nie poznała.
Będzie tak jakbym nie istniał.
Żegnaj, nie zapomni o mnie.

                                                     Harry.


Oczy zaczęły mnie piec a po policzkach czułam spływające łzy. Wypuściłam list z rąk i opadłam na kolana spuściłam głowę. Jak to? Dlaczego? Te pytania krążyły w mojej głowie. Zacisnęłam dłonie w pięść. Wstałam zobaczyłam siebie w lustrze. Już wiem dlaczego. Podeszłam do lustra. No popatrz na siebie jesteś żałosna. Odezwała się moja dręczycielka. Dawno jej nie słyszałam. Łzy spływały mi po policzkach. Zamknęłam oczy kiedy je otworzyłam były czarne. 

Uderzyłam pięścią w lustro a one rozbiło się na miliony maleńkich kawałeczków. Pobiegłam na górę. Wbiegłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Odkręciłam wodę. Mogłam się tego spodziewać zaufałam mu a od odszedł zostawił mnie chociaż wiedział że się boje. Że boje się odrzucenia. Wiedział że boje się komuś zaufać. Zaufałam mu a on odszedł. Poczułam ból w klatce piersiowej. Już nigdy nie zobaczę jego szmaragdowych oczu ani tego uśmiechu. Już nigdy mnie nie przytuli ani pocałuje. Ból nasilał się. Oparłam plecy o zimne kafelki i osunęłam się usiadłam ze spuszczoną głową. Tylko jemu zaufałam a on odszedł. Nie dziwie mu się nie pozwalałaś mu się dotykać. Bała się zrobić krok na przód. Chłopak miał dość.Głos w mojej głowię nie ustawał. Położyłam dłonie na uszach i bujałam się w przód i w tył.
-To nie prawda on dla tego nie odszedł.-krzyknęłam krztusząc się łzami. Zwinęłam się w kulkę. Ból w klatce nie dawał za wygraną. Nienawidzę siebie za to kim jestem. Może dla tego odszedł bo jestem właśnie taka.Wyszłam z kabiny. Nie mam na nic siły to boli. Ubrałam jakieś spodnie i luźną koszulkę. Zeszłam na dół weszłam do salonu. Podeszłam do barku wzięłam z niego whisky. Usiadłam na stole. Odkręciłam butelkę i wypiłam kilka łyków. Co mam innego do roboty? Upije się w trupa i najwyżej skocze z mostu. Byłby punkt dla mnie Klaus by mnie nie dorwał a ja bym nie cierpiała. Pragnę żeby mnie przytulił. Pragnę poczuć jego zapach jego dotyk na swoim ciele. Kolejne łzy wyrwały się z moich oczu i spływały po moich policzkach.  Wzięłam kolejną porcje alkoholu. Jestem słaba i żałosna. Włączyłam muzykę zeskoczyłam ze stołu przyłożyłam butelkę do ust i ją przechyliłam a szkarłatna ciecz wlała się do ust. Zaczęłam kręcić się z butelką w ręce. Chciałam się jeszcze napić ale już nic nie było w butelce.
-Jebana butelka.-patrzyłam na nią- i co mam z tobą zrobić-rzuciłam nią o ścianę a ta roztrzaskała się na kawałeczki. Zaśmiałam się. Wzruszyłam ramionami. Usiadłam na kanapie przyciągnęłam do klatki piersiowej. Ten dom jest taki duży i pusty. Żadnej żywej duszy. Ja nie żyje nie istnieje. Jak mam żyć bez niego? Będzie tak jakbym nie istniał. Te słowa krążyły w moich myślach bez przerwy. Wpatrywałam się w ścianę na przeciwko kanapy. Nic nie czyje oprócz bólu w klatce piersiowej. Jedyna osoba której zaufała odeszła. Dlaczego nie zasługuje na szczęście? Oczy niemiłosiernie piekły mnie od płaczu ale nie potrafiłam przestać. Patrzyłam ta tą ścianę a łzy samowolnie wypływały z moich oczu. Jedynym uczuciem które mogę czuć to ból. Ruszyłam dupę z kanapy i poszłam do swojego pokoju. Zmuszę go żeby się pojawił. Ubrałam się. Weszłam do łazienki i pomalowałam się. Chwyciłam czerwoną szminkę i pomalowałam ją moje usta. Włożyłam do dolnej wargi złoty kolczyk. Wyszłam z łazienki i zeszłam po schodach weszłam do garażu. Chyba mam więcej genów faceta skoro mam frajdę kiedy  jeżdżę sportowym autem. Zgadza się dziewczyna też może mieć takie zabawki. Kto powiedział że to jest zaklepane wyłącznie dla facetów. Podeszłam do samochodu który był zakryty białym materiałem chwyciłam go i ściągnęłam za niego. Moim oczom ukazał się koenigsegg ccx. Nazywam go staruszkiem chociaż do najstarszych nie należy. Chwyciłam klucze zawieszone na wieszaku. Wsiadłam do samochody otworzyłam drzwi garażowe pilotem. Włożyłam kluczyk do stacyjki i odpaliłam. Muzyka dla moich uszu ryk silnika. Wyjechałam z garażu zamknęłam go. Wjechałam na ulice i przycisnęłam gazu. Do wolnych kierowców nie należę na ale co zrobić.
Dojechałam na obrzeża Londynu. Skręciłam w boczną ulice i usłyszałam ryk samochodów. No to dobrze trafiłam. Wjechałam na jakiś parking. Zaparkowałam auto. Nie mam zamiaru wychodzić z samochodu. Mnóstwo napakowanych tępaków i pustych lasek. Zgasiłam silnik. Jedna dziewczyna przykuła moją uwagę. Ta gapie się na jakąś dziewczynę czasami są bardziej pociągające od facetów. Miała na sobie brązową spudniczke przed kolana białą koszule włożoną do spudniczki i byty na lekkim obcasie. Długie brązowe włosy. Obróciła się w moją stronę. Otworzyłam szerzej oczy. To Sara. Co ona ty robi do chuja pana ? Wysiadłam z auta i ruszyłam w jej stronę. 
-Co ty tu robisz?-warknęłam w jej kierunku.
-N...nic-zaczęła się jąkać i spuściła wzrok.
-Sara ty jesteś.-usłyszałam za sobą głos Zayna. Obróciłam się w jego stronę i bez żadnych ostrzeżeń uderzyłam go pięścią w szczękę.
-Zabierz ją stąd-warknęłam-Jesteś aż taki głupi że zabierasz ją w takie miejsce. Pojebało cie do reszty?!-krzyknęłam 
-Chciałem jej pokazać jak wygląda mój świat.-wysyczał przez zaciśnięte zęby poruszając szczęką.
-Ty nic nie rozumiesz. Nasz świat jest dla niej niebezpieczny. Nie rozumiesz jak ona się dowie kim jesteś będzie musiała umrzeć. Człowiek jak się dowie kim jesteśmy musi umrzeć.
-Nie pozwolę żeby coś się jej stało.
-Już się coś jej stało. Grozi jej śmierć.
-Zabije każdego kto ją dotknie.
-Zajebiście ale nie pomyślałeś o jednym szczególe.
-Jakim niby?-podniósł jedną brew do góry.
-Taki że jesteśmy na wyścigach. Że łowca może się łatwo wmieszać w tłum i ją zabić. Hmm... tak to chyba to.
-Dobra zabiorę ją stąd.-zrobił krok w jej stronę. Obrócił głowę w moim kierunku-Po co ty tu przyjechałaś?
-A niby po co się przyjeżdża na wyścigi.-przewróciłam oczami. Ruszyłam w stronę mojego samochodu. Oparłam się o maskę.
Dlaczego ja zawsze muszę wszystko spieprzyć?

_________________________________________________________________________________
Następny rozdział pojawi się za tydzień. Sory że dodaje co tydzień ale koniec roku te wszystkie poprawki itp. 

Jej kolczyk 



CZYTASZ=KOMENTARZ :)