niedziela, 6 lipca 2014

Rozdział 29 ^^

Siedziałam tak na tym parapecie sensu. Zaczęłam rysować jakieś wzory na szybie. Ach te moje zajebiste życie. 
-Co nadal sarkazmu się nie pozbyłaś?-powiedziała moja mała dręczycielka. 
-Ehh a myślałam że sobie poszłaś-wywróciłam oczami. Moja mała wersja mnie usiadła na przeciwko mnie. 
-Ja nigdy nie pójdę od ciebie.
-A wielka szkoda.
-Dzięki mnie jesteś normalna.-przekręciła głowę na bok i wpatrywała się we mnie.
-Kurwa bardzo gadam do małej wersji samej siebie. Tak dzięki tobie jestem bardzo normalna.
-BO JESTEŚ- krzyknęła a jej oczy pociemniały a dokoła mniej pojawiła się czarna poświata. 
-I czego się tak burzysz lepiej spadaj na plac zabaw zabić kilka dzieci.-uśmiechnęłam się wrednie.
- Do kogo ty się tak wydzierasz?-zapytał Niall patrząc na mnie zdziwiony.
-Do siebie.-powiedziałam prawdę ale on i tak nie wie do końca o co chodzi. Nikt tego nie wie. Chłopak podszedł do ściany na której narysowałam twarz Harrego. 
-Jak żywy-stwierdził
-Uważaj bo cie ugryzie-zeszłam z parapetu i wyszłam z salony. Pobiegłam po schodach do swojego pokoju. Usiadłam przed lustrem. 
-Nienawidzę cie.-powiedziałam do swojego odbicia. Ono tylko się uśmiechnęło i pokręciło głowa. 
-Nawzajem.-wy powiedziało to słowo z pogardą. Opadłam na podłogę wpatrywałam się w sufit naglę pokryło się ciemnymi chmurami i zaczęło podać. 
-Dosyć!-Krzyknęłam i zamknęłam oczy zasłaniam twarz dłońmi. Usiadłam rozejrzałam się po pokoju i zerknęłam na sufi już nie było chmur ani nie podało. Spojrzałam na róg pokoju stała tam postać patrzyła prosto na mnie. Przełknęłam głośno ślinę i zamknęłam oczy. Jego tu nie ma to tylko moja chora wyobraźnia. Nie ma go. Nie ma. Otworzyłam moczy i postać nie stała w rogu pokoju tylko siedziała przede mną i patrzyła na mnie. Poznaje go tylko nie wiem kim jest. Te blond włosy i te brązowe oczy prawe czarne. Kim ty jesteś? 
-Witaj Missi.-w końcu się odezwał. Nie wiem kim jesteś. Co ty tu robisz ? Te pytania krążyły mi po głowie. Ja się go nie boja. On mnie przeraża. Przeraża mnie moja wyobraźnia a może to nie wyobraźnia może on tu jest. A może go tu nie ma. Kto to wie. 
-Odezwiesz się?-zapytał A mogę nie? Mogę się do ciebie nie odezwać ani słowem nic do ciebie nie mówić. Siedzieć cicho w przerażeniu? Mogę ? Czy nie mogę ? Hmm? 
-Odezwij się.-zażądał. Mogę nie? Nie wiem czy ty jesteś prawdziwy. To dziwne. Nie to pojebane. I to jeszcze jak.
-Nie ignoruj mnie.-złapał mnie za ramiona i potrząsną.-Odezwij się!-Krzykną
-Nie!-krzyknęłam zasłoniłam dłońmi uszy i zamknęłam oczy.-Zostaw mnie!-krzyknęłam. Puścił mnie. Otworzyłam oczy a jego tam nie było. Co to było ? Kim on był? Co on tu robił ? Czy to była tylko moja chora wyobraźnia ? Znowu opadłam na podłogę i gapiłam się w sufit. To jest chore. Ja jestem chora. A może nie jestem.Już sama nie wiem czym jestem. Właśnie czym ja jestem? I znowu krąży mi po głowie pytanie. Kim był ten chłopak? Mam wrażenie że go znam tylko nie wiem skąd. Dziwne. A jak on nie był moją wyobraźnią? Ale jakby nie był to jak tu się dostał. I po co by do mnie przyszedł? Moje oczy stawały się z każdą sekundą cięższe. A zasnęłam.
Obudziłam się leżałam na łóżku. Jakim cudem Sice na nim znalazłam. Może Harry wrócił a może Niall mnie podniósł i na nim położył. Wstałam z niego i wyszłam z pokoju weszłam do salonu a tam zobaczyłam tylko Nialla siedzącego na kanapie. Nie było Harrego. 

-Byłeś u mnie w pokoju ?-zapytałam z ciekawość
-Nie-odpowiedział  gapiąc się w telewizor. Wzruszyłam ramionami weszłam do kuchni. Stanęłam jak wryta kiedy przypomniałam sobie o tym chłopaku. To nie może być prawda on przecież nie istnieje. Prawda ? Pobiegłam do swojego pokoju. Na szczęście jego nie było w nim. 
-Mnie szukasz ?-usłyszałam za plecami głos ale to nie był głosy Harrego ani Nialla. Tylko jego. Jego tu nie ma to tylko moja wyobraźnia. Zamknęłam za sobą drzwi żeby nie wszedł za mną do pokoju. 
-Nie pozbędziesz się mnie tak szybko.-usłyszałam ten głos za swoich pleców ale przecież zamknęłam drzwi był za nim. Jak on tu? NO JAK ? Tak wiem jestem z świata nie zwykłych istot ale to jest już wkurzające. Gdzie jest Harry kiedy go potrzebuje? No gdzie do kurwy nędznej ja się pytam. 
-No może z inną.-usłyszałam swój dziecinny głosik. 
-A tu kurwa znowu jesteś?-odwróciłam się i zobaczyłam jak mała siedzi na łóżku. 
-Tak-powiedziała dumnie. Ominęłam chłopaka jak gdyby nigdy nic chociaż mnie przerażał. Podeszłam do półki ze książkami pociągnęłam jedną z nich w swoim kierunku a półka odsunęła się odsłaniając schowek z bronią. Taa bo zaszczele swoją wyobraźnie akurat. Przewróciłam oczami. Dobra nie ważne wyszłam z pomieszczenia a ono się zamknęło. Czy tylko ja mam taką chorą wyobraźnie. Chociaż nie jestem pewna czy ten chłopak jest z mojej wyobraźni. Nie wiem czym on jest. Spojrzałam na niego a on obdarował  na mnie lodowatym spojrzeniem. Przeraża mnie on a broń czy mojej skroni mnie rozśmiesza.No bo kto by był taki głupi i mierzył do mnie z broni ? Bo jak i tak strzeli to i tak się podniosę i go zabije tak czy tak skończy jako zimny trup. Ja tak nie skończę no niestety. Odwróciłam wzrok od chłopaka i spojrzałam na małą. 
-Miałaś z tym-pokazałam ręką na chłopka-do czynienia ?
-Nie a i nie jestem twoją wyobraźnią dla twojej wiadomość-powiedziała swoim dziecinnym irytującym głosikiem. Ehh Jezu nie dziwie się teraz Klausowi że nie pozwalał mi się odzywać. 
-Missi nie ignoruj mnie-powiedział chłopak. Jak mam cie nie ignorować jak nawet nie znam twojego imienia?
-Zamknij się nie widzisz że rozmawiamy.-powiedziała mała ze złością w głosie. Chłopak tylko podszedł do niej i złapał ją za gardło podniósł ją tak że jej nogi były nad łóżkiem. 
-Wybacz ale nie mówiłem do ciebie-warkną postawił ją na ziemie i obrócił ją tak że stała plecami do niego a twarzą do mnie. Stałam na przeciwko nich i patrzyłam na to ze przerażeniem w oczach. Co tu się dzieje do kurwy nędznej ? Chłopak spojrzał mi w oczy i położył jedną dłoni na głowie małej a drugą na jej brodzie. Patrząc mi w oczy skręcił małej kark ona tylko opadła na podłogę i zniknęła. To już koniec już nie będzie mnie prze śladować? Ale co dostałam w zamian jakiegoś psychopatycznego chłopaka? Dość nie miła zamiana nie ukrywając. Chce się zapytać kim on jest ale czy to dobry pomysł? A może się go nie pytać. Ok boje się akurat jego a Harrego wyśmiałam w pierwszy dzień przyjazdu do Londynu a w drugi kopnęłam go w jaja. No ale Harry nie zjawił się znikąd  i nie mówił do mnie jakby znał mnie od dawna. To uczucie że znam tego chłopaka jest bardzo dziwne.
-Dlaczego się do mnie nie odzywasz?-zapytał. A dlaczego bym miała niby?Zrobił krok w moją stronę a ja natychmiast zrobiłam krok w tył. Nie podchodzi do mnie.
-Nie zrobię ci krzywdy.-powiedział łagodnie. Acha już to widzie bo dam się nabrać. A tak w ogóle to ca ja tu robię przecież mogę wyjść z tego pokoju. Ciekawe czy tylko w nim się pojawia. A jak tak to nie będę zbyt często wchodzić do tego pokoju.. No bo po co ? Po to że to twój pokój idiotko. Mam cały dom dla siebie ten pokój mogę sobie podarować i nawet od zaraz. Chciałam ominąć chłopaka ale on złapał mnie za nadgarstek.
-Czemu mnie ignorujesz Missi? Ja cie chce tylko chronić.
Przed samym sobą było by miło nie ukrywam.
-Odezwij się proszę.
-A co mam niby powiedzieć? Nie znam cie. Dosłownie pojawiłeś się znikąd i teraz zgrywasz rycerza.
-Miło znowu usłyszeć twój głos.
Czy on jest głuchy powiedziałam mu to wszystko a on do mnie z takim tekstem. On jednak nie jest psychiczny on jest idiotą. Pociągną mnie w swoją stronę i zamkną w swoich ramionach. Próbowałam się wyrwać ale on był zbyt silny. 
-Nie dotykaj mnie! Puść mnie!-krzyknęłam 
-Przecież wiesz że cie nie skrzywdzę.
-Nie nie wiem bo cie nie znam i nie chce poznać.-warknęłam. Puścił mnie i się odsuną.
-Jak ty możesz tak mówić!-krzykną ze złością i uderzył w biurko koło nas a rzeczy na nim aż podskoczyły. Do pokoju wpadł wściekły Harry a nieznany mi blond chłopak po prostu znikną.
-Co tu się dzieje?!-krzykną 
-Gówno!Dla twojej wiadomość gówno tu się dzieje!-krzyknęłam. Zielono oki przeczesał palcami włosy. Podszedł do mnie i chciał przytulić. Ominęłam go i stanęłam w progu pokoju chłopak staną na przeciwko mnie na korytarzu. A ja tylko na to czekałam. Zamknęłam drzwi z hukiem na klucz. Zielono oki zaczął walić w drzwi.
-Otwórz je-krzyczał przez drzwi.
-Nie zostaw mnie-powiedziałam i usiadła w rogu pokoju. Zasłoniłam uszy dłońmi a zielono oki nadal wrzeszczał żebym otworzyła drzwi i walił w nie pięściami. Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. Tego wszystkiego jest już dla mnie za dużo.

_________________________________________________________________________________

JEJ jest kolejny rozdział. Dobra żeby nie przynudzać.

CZYTASZ=KOMENTARZ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz