piątek, 28 marca 2014

Info

Rozdział będą dodawane do tydzień. Oczywiste powody tego to poprawki na nauka jednym słowem mówiąc szkoła. Tak że do następnego tygodnia :) Kocham <3

wtorek, 25 marca 2014

Rozdział 25 ^^

Jego dłonie zjechały na moje biodra przyciągną mnie bliżej siebie. Bałam się ale wiem że mogę mu ufać. Delikatnie polizał moją dolną wargę prosząc o pogłębienie pocałunku. Rozchyliłam lekko usta. Wsuną język do moich ust. Chwycił moje dłonie w swoje. Położył moje dłonie na swoim karku. Nawinęłam końcówki jego loków na palce. Uśmiechnęłam się lekko przez pocałunek kiedy zamruczał mi do ust. Chwycił mnie od tyłu za uda i podniósł do góry owinęłam nogi wokół jego pasa. Podszedł do ściany i oparł moje plecy o nią. Ukucie strachu w klatce piersiowej narastało. Bałam się że coś mi zrobi. Oderwał się od moich ust żeby złapać oddech. Starałam się ukryć strach w moich oczach ale na marne bo i tak zauważył.
-Nic nie zrobię w brew twojej woli.- założył krótki całus na moich ustach uśmiechnęłam się słabo.- Nie bój się mnie proszę.-wyszeptał 
-Nie boje się ciebie.-uśmiechnęłam się delikatnie.
-KŁAMIESZ-zacisną szczękę-Przy mnie nie musisz udawać.-wysyczał przez zaciśnięte zęby. Westchnęłam i pocałowałam w miejsce gdzie kończy się szczęka lekko ją rozluźnił. 
-Oj kochanie nie kusi.-wyszeptał bardziej zachrypniętym głosem niż zwykle. Poczułam dziwne uczucie w podbrzuszu już tak się nie bałam. Położyłam głowę na jego ramieniu.
-Obiecasz że mnie nie skrzywdzisz ?-wyszeptałam ledwie słyszalnie. Oderwał mnie od ściany usiadł na fotelu w rogu pokoju usadowił mnie sobie na kolanach. 
-Obiecuje prędzej bym siebie skrzywdził.-położył moją głowę na swojej klatce słyszałam jego serce. Nikomu nie pozwalam się dotykać ale Harry to wyjątek. 
-Jeśli chcesz ze mną jechać to spakuj kilka ubrani i co tam chcesz.- uśmiechnęłam się. Wygrałam.
-Nie muszę się pakować mam spakowane walizki.-próbowałam się nie śmiać.
-Ok to zadzwoni do Zayna żeby tu przyjechał a ja pójdę wziąć prysznic.-siedziałam mu na kolanach i nie miałam zamiaru z nich zejść.-Złazi po dobroć albo ja ci pomogę.-powiedział rozbawiony wstałam z jego kolanach i podeszłam do szafki na której leżała moja komórka wybrałam numer Zayna Harrego już nie było. Jeden sygnał. Drugi sygnał. Trzeci sygnał. Malik odbierz ten pieprzony telefon. 
-Halo-ktoś odebrał ale to nie był głos Zayna tylko Sary. Co ona tam robi do kurwy nędznej. Zabije go jeśli coś jej zrobił. Powieszę za jaja do góry nogami. 
-Siema gdzie Zayn?-starałam  się brzmieć łagodnie.
-Daj mi to kochanie.-usłyszałam  głos Zayna. Kochanie?. No chyba nie.
-Halo.-powiedziała już prawidłowa osoba.-
-Ty męska dziwko! Masz się stawić w domu Stylesa !-krzyknęłam go słuchawki. 
-Dobra.-warknął i się rozłączył. 
Co za kutas jeśli ją tylko tknie to wyrwę mu nogi z dupy. Nosiło mnie na prawo i lewo nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Westchnęłam. Weszłam do łazienki słyszałam lecącą wodę. Łazienka była cała zaparowana. Nie zwracałam uwagi na Harrego podeszłam do umywalki i odkręciłam wodę żeby przemyć twarz ale nie dane było mi to zrobić bo usłyszałam syk Harrego. Zapomniałam że jak się odkręci kran to pod prysznicem będzie leciała lodowata woda. Ups zapomniałam. Wzruszyłam ramionami i schyliłam się przemyłam twarz wodą wzięłam ręcznik wytarłam twarz. Poczułam duże dłonie na swoich biodrach. Wyprostowałam się. Zobaczyłam Harrego w lustrze uśmiechającego się złośliwie. Co on znowu wymyślił ?
-Oj nie ładnie z twojej strony.-podniósł mnie i wszedł ze mną do kabiny prysznicowej. 
-Nie wypuść mnie stąd.- próbowałam otworzyć kabinę ale na marne. Poczułam na plecach lodowatą wodę zaczęłam piszczeć.
-Zimne.-uderzyłam go w ramie i wyszłam z kabiny. Weszłam do pokoju. Ściągnęłam koszulkę i spodenki. Podeszłam do szafy otworzyłam ją. Poczułam duże dłonie na swojej talii. Przyciągną moje plecy do swojej klatki. Na moim ciele pojawiła się gęsia skóra.
-Idź sobie jesteś zimny.-próbowałam odepchnąć go. 
-Ciekawe dlaczego?-zapytał retorycznie. Obrócił mnie w swoją stronę. Chciałam go ominąć i coś na siebie ubrać. Zakryłam rękami swoje piersi. Obróciłam się i wyjęłam z szafy luźną rozpinaną bluzę. Włożyłam ją i zapięłam ją sięgała mi do połowy ud. Spuściłam głowę. Nie chce żeby mnie taką widział.  Mam na prawej piersi bliznę po mojej klęsce którą popełniłam. Dałam się zranić komuś komu nie powinnam na to pozwolić. Dla tego nosze te naznaczenie. Ta blizna szpeci mnie jeszcze bardziej. 
-Missi rozepnij bluzę.-zażądał łagodnym tonem próbując mnie nie wystraszyć. Modliłam się w duchu żeby o to nie zapytał ale jak widać na marne.-Missi spójrz na mnie i rozepnij tą bluzę.-powtórzył pomachałam przeciwnie głową. Próbowałam go ominąć ale na marne złapał mnie za dłoń i przyciągną do siebie. Podniosłam głowę.
-Puść mnie i nie dotykaj.-powiedziałam surowym tonem. Wiem że go to urazi ale to jedyny sposób żeby nie pytał. Poluźnił uścisk wokół mnie chwyciłam jego dłonie i oderwałam od swojego ciała. Ubrałam czarne rurki i wyszłam z pokoju. Usłyszałam hałas z dołu. Zbiegłam z góry i zobaczyłam Zayna trzymającego się za rękę z Sarą. No chyba nie kurwa. Podeszłam do nich. Spiorunowałam Zayna wzrokiem. 
-Sara powinnaś już iść.- próbowałam wydobyć z siebie łagodny ton glosy ale za bardzo mi to nie wychodziło. 
-Zostanę.-uśmiechnęła się w moją stronę i spojrzała na Zayna. Patrzyła na niego cielęcymi oczami. 
-To nie było prośba Sara.-wysyczałam przez zaciśnięte zęby. Sara głośno przełknęła ślinę i pocałowała Zayna w policzek. 
-Do zobaczenia mała.-powiedział Zayn kiedy Sara znikała w drzwiach. Drzwi tylko zamknęły się a ja już byłam koło Zayna i uderzyłam go w twarz. On momentalnie przekręcił głowę na bok zacisną szczękę.
-Masz szczęście że jesteś dziewczyną w innym wypadku już byś leżała ze złamaną szczęką.-wysyczał przez zaciśnięte zęby. Wybuchłam śmiechem prosto w jego twarz.
-Musze cie zasmucić. To ty byś leżał ze złamaną szczęką.-uśmiechnęłam się złośliwie. On nie może posiąść Sary. Ona jest taka delikatna i krucha. Tak szybko zmienia  nastroje. Jak się denerwuje słodko marszczy nos. Missi ogarnij się kobieto. Tylko jak. Zayn ją zniszczy. On jest męską dziwką. Dziwie mu się że czegoś jeszcze złapał. 
-Missi Zayn- usłyszałam krzyk Harrego obróciłam się w stronę schodów. Patrzył na nas wściekłym wzrokiem. 
-Zayn jedziesz z nami.
-Nami ?-zapytał zdziwiony 
-Missi jedzie z nami.-zeszedł ze schodów w reku trzymał moją walizkę. Wyszedł z domu i włożył  walizkę do bagażnika swojego auta. Kocham jego mustanga. Musze teraz udawać przy nim wredną sukę żeby nie pytał. Nie wiem czy dam radę.
-Jedziesz za mną Zayn.-powiedział bez emocji.
-Chodzi-uśmiechną się i wyciągną w moją stronę dłoni. A jebać to. Chwyciłam jego dłoni i wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do samochodu.
-Powiesz mi?
-Nie wiem o co ci chodzi-bawiłam się nerwowo palcami. Wyją z kieszeni telefon i przyłożył do ucha. 
-Zayn jedź przed nami muszę coś załatwić.- rozłączył się. Zatrzymał samochód na poboczu. 
-Nie jestem pewny co widziałem ale wiem że to mi się podoba.-westchną-Missi dlatego chciałem żebyś rozpięła bluzę.
-Nie rozepnę bluzy. Nie pokaże ci czegoś czego nie chce żebyś widział.- krzyknęłam. To mu nie wpadło do głowy. Musze się odstresować. Wiem dzisiaj idę do jakiegoś klubu i będę miała wszysko w dupie. 
-Musisz mi powiedzieć gdzie twój ojciec mieszka.
-Najpierw idę do klubu.-zacisną dłonie na kierownicy na moje słowa.
-Nie pozwalam.-wysyczał przez zaciśnięte zęby. Czego się tak wciekasz?
-A ja mam w dupie twoje zakazy.-obróciłam głowę w jego stronę z zadziornym uśmiechem na twarzy. 
-Idę z tobą.
-Tak też myślałam-zaśmiałam się pod nosem. Jest taki przewidywalny. 
***
Wysiadłam z samochodu ubrana. Harry miał na sobie czarne rurki czarną bokserkę a na nią ubraną czerwoną koszule w kratę która była rozpięta. Nie powiem wyglądał nieźle. Ruszyliśmy w stronę drzwi od klubu już  tam czekali na nas reszta ekipy. Podeszliśmy do nich Harry przywitał się z nimi a ja rzuciłam krótkie "Siema". Podeszliśmy do bramkarza Harry wymienił z nim kilka słów. Weszliśmy omijając kolejkę.
-To nie fer.- krzyknęła jedna dziewczyna z oburzeniem.
-Życie jest nie fer przyzwyczaj się.- patrzyłam w jej oczy kiedy to mówiłam. Na mojej twarzy pojawił się wredny uśmiech i weszłam do klubu. Od razu uderzyła we mnie głośna muzyka i zapach alkoholu zmieszana z dymem papierosowym.
-Pójdę coś załatwić.-powiedział do mojego ucha i znikną w tłumie tańczących ludzi, obróciłam się w stronę barmana. 
-Co podać ?? - zapytał miłym tonem 
- Whisky-powiedziałam obojętnym głosem .Mam zamiar zalać się w trupa. Mam to w dupie czy Klaus mnie znajdzie czy nie.
-Czy taka miła dziewczyna jak ty nie powinna pić coś słabszego?? - uśmiechną się do mnie szczerząc do mnie swoje śnieżno białe zęby. Koleś niepierdol tylko daj mi to pieprzone whisky.
- Po pierwsze nie pytałam cię o zdanie. A po drugie nie jestem miła ani słodką dziewczynka, więc dawaj to jedane whisky! - warknęłam w jego stronę, ten tylko się obrócił i zdjął z półki to co chciałam. Postawił szklankę na barze i nalał alkoholu. Uśmiechnęłam się do nie go sztucznie. Chwyciłam szklankę i wypiłam wszystko duszkiem, postawiłam puste naczynie na barze. Obróciłam się na stołku barowym w stronę tańczącego tłumy. Zobaczyłam Harrego gadającego z jakimś kolesiem, koło nich stała jakaś dziewczyna, która patrzyła na niego w ten sposób co inne dziewczyny. Położyła swoja dłoń na jego ramieniu, coś mu szeptała do ucha i zaczęła się śmiać. Jak nie zabierze tej łapy za 5 sekund to wyrwę jej ją... Zeszłam z stołka i ruszyłam w ich stronę. Dziewczyna odchyliła się lekko od Harrego, kiedy mnie zobaczyła. A Harry z tym gościem odsunrli się tak żeby mogli spokojnie rozmawiać. Zostałam sam na sam z tą zdzirą.Podeszłam do niej od tyłu i przystawiłam usta do jej ucha.
-Rusz suko co moje a przyrzekam, że ci łapy upierdolę.- Wyszeptałam do jej ucha, a ona zadrżała na te słowa.- Zrozumiano ?! - zapytałam złośliwie, pokiwała głową na tak.
-Grzeczna dziewczynka.- Poprawiłam jej włosy. - A teraz spierdalaj !- warknęłam. Ruszyłam w stronę do drzwi szybkim krokiem. Ooo dziewczynka przestraszyła się mnie. Ruszyłam w strone baru z uśmiechem na twarzy. Nie jestem zazdrosna. Siadłam na stołku, ten sam barman staną na przeciwko mnie z tym swoim słodkim uśmiechem.
-Możemy darować sobie tą całą twoją gadkę i po prostu daj mi te whisky. Dzięki. - uśmiechnełam się do niego sztucznie, obrócił się w stronę półek z alkoholami. Nalał do szklanki alkohol i postawił ją przede mną. Wypiłam zawartość szklanki i odstawiłam ja na blat. Spojrzałam na miejsce gdzie stał przed chwilą Harry już go tam nie było. Obróciłam się w stronę baru. Poczułam kogoś  dłoni na swojej talii. 
-Nie ładnie zazdrośnico. - usłyszałam jego zachrypnięty głoś przy uchu. Cholera !! Nie nazwała bym tak tego ,ja nie jestem o niego zazdrosna chyba coś go boli... 
-Nie wiem o co ci chodzi. - wzruszyłam tylko ramionami. Nie ma to jak wyparcie, usłyszałam jego śmiech. Usiadł na stołku obok mnie. A ja zeszłam z mojego i chciałam go ominąć lecz on złapał mnie w talii. Obrócił mnie w swoja stronę tak ze stałam między jego nogami. Spuściłam głowę, bo nie czułam się konfortowo w tej sytuacji. 
- Missi nieładnie jest udawać, że nie wiesz o co chodzi. -Spojrzałam na jego twarz. Widziałam na jego twarzy rozbawienie i coś jeszcze czego nie mogłam rozpoznać. 
-Nie byłam zazdrosna po prostu wkurzyłam mnie dziwka jedna. - burkłam pod nosem.
-A czym Cię tak wkurzyła ??- uniósł jedną brew w górę.  
-Jedną rzeczą- wzruszyłam ramionami 
-Jaką ??- odpuść 
-Nie ważne ...
-Ważne !- odparł z uśmiechem na twarzy 
-Nie ważne i się zamknij - krzyknęłam 
-Zazdrośnica- powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Zamknij się i zapomni !! - obróciłam się w stronę tłumu i ruszyłam lecz nadal czułam na skórze jego płomienny wzrok. Przejechałam ręką wzdłuż mojego ciała, i zatonęłam w rytmie muzyki. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przenikliwe spojrzenie Harrego. Zszedł ze stołka i ruszył w moją stronę. Nie mineła  nawet chwila a on był koło mnie. Przytulił mnie, a moje serce od razu zaczęło walić jak oszalałe a oddech uwiązł w gardle. Zawsze reaguje podobnie na jego dotyk, schylił się i wyszeptał mi do ucha .
-Wiesz ilu facetów się na ciebie gapiło. Nie podoba mi się to, że się patrzą na moją własność.- Zastygłam w bezruchu. Czy on ?? Nie. To nie może być prawda. Czy on właśnie nazwał mnie swoją własnością??
- Możesz tak tańczyć tylko dla mnie . -wyszeptał tym swoim zachrypniętym głosem.Uwolniłam się z jego obięć. Ruszyłam w głąb tłumu. Przeciskałam się przez tłum spoconych, wijących się w rytm muzyki ciał. Spojrzałam za siebie i zobaczyłam Harrego, który podąża za mną ślad w ślad. Zaczełam iść szybciej, zacisnął szczękę i poszedł w moją stronę. Złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Szedł do przodu zmuszając mnie, żebym zaczeła iść w tył. Doszliśmy do rogu klubu, był ciemny. Oparł moje plecy o ścianę, jego dłoń z tali zjechała na moje biodra. 
Patrzył mi prosto w oczy. 
- Wiem, że się boisz, że cię skrzywdzę, ale nic nie zrobię wbrew twojej woli, jak tylko powiesz, że mam przestać to przestanę.- wyszeptał. Kiwnęłam twierdząco głową. 
-Harry, wiem, że powinnam dać ci to czego pragniesz ale nie potrafię. Po prostu nie umiem.-spuściłam głowę i ominęłam go, kierując się do wyjścia. Czasami mam wrażenie, że mam dwie osobowości. Jedna bezduszna suka, która zabija z zimną krwią uśmiechając się przy tym. Druga bezbronna mała szara myszka, która boi się swojej przeszłości i tego co zrobiła. Wyszłam z klubu i poszłam prosto do auta Harrego i usiadłam na masce. Patrzyła na ciemność przede mną. Moją jedyną przyjaciółką była ciemność. Nagle poczułam ogromną chęć pójścia w nieznanym kierunku. Wstałam z maski samochodu i ruszyłam przed siebie. Weszłam do ciemnego lasu ziemię zasłoniła gęsta mgła. Zobaczyłam dziewczynę opierającą się o drzewo i chłopaka stojącego przy niej, mówił jej coś na ucho a ona zachichotała. Przewróciłam oczami, co za uroczy obrazek ... Oparłam się plecami o drzewo stojące za mną . A popatrzę sobie na zakochaną parę może będzie się coś ciekawego działo. Oderwałam się od drzewa i ruszyłam w prawo nie odzywając wzroku od pary stojącej odde mnie spory kawałek. Tak wiem jestem zboczona. Stanęłam w miejscu i zaczęłam iśc w stronę pary. Stanęłam za drzewem o które opierała się dziewczyna. nie mogłam się powstrzymać przed wystraszeniem ich. Tak wiem jestem dziwna... - Buuu!! - wyszeptałam tuż za uchem dziewczyny. A ona obróciła się w moją stronę i zaczęła piszczeć. Przewróciłam oczami. 
- I czego się tak drzesz- zaśmiałam się z jej reakcji. Teraz dopiero się przyjrzałam jego twarzy. Ciemna krótkie włosy i niebieskie oczy. Dziewczyno ty się mnie boisz a powinnaś się jego bać. Pani i panowie przede mną stał nie kto inny jak Demon Krwiopijca. 
- Ja na twoim miejscu uciekłabym od niego a nie całowała się z nim- obróciłam się do dziewczyny, która stała jak wryta.
- Witaj Missi dawno się nie widzieliśmy. - usłyszałam jego głos tuż koło mojego ucha . Ach te wampiry i ich prędkość, ale ja też mam coś w zanadrzu. Odsunęłam się od niego. 
- Dla mnie zbyt krótko.- wysyczałam przez zaciśnięte zęby. Podeszłam do dziewczyny i stanęłam za jej plecami. Schyliłam się do jej ucha i poczułam jak drży pod moim dotykiem, uśmiechnęłam się złośliwa patrząc w oczy Demona. Poprawiłam jej włosy i położyłam je na prawe ramie. Zaciągnęłam się jej powietrzem pachniał słodko. Teraz wiem dlaczego Demon wybrał takie niewiniątko. Ogarnij się Missi. 
- Pamiętaj, że te straszne historie, które opowiadała Ci mama, są prawdziwe tak samo te potwory. A teraz bądź grzeczną dziewczynka i uciekaj- wyszeptałam do jej ucha .
Pociemniały mi oczy. A dziewczyna ruszyła przed siebie. 

_________________________________________________________________________________
i jest następny rozdział sorki że cały tydzień nic nie dodawałam następny pojawi się może za tydzień.

CZYTASZ=KOMENTARZ 

niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 24^^

(Harry)
Zobaczyłem ją leżała na podłodze koło drzwi. Leżała bez ruchu miała zamknięte oczy ledwo oddychała. Podbiegłem do niej zemdlała po jej policzku spłynęła jedna pojedyncza. Nienawidzę jak płacze bo wiem że to przeze mnie. Wziąłem jej ręce i owinąłem je sobie wokół karku. Włożyłem jedną rękę pod jej kolana a drugą trzymałem na jej plecach. Podniosłem ją z podłogi i wszedłem po schodach do swojego pokoju. Położyłem ją delikatnie na łóżku poszedłem do łazienki po apteczkę. Kiedy wróciłem miała otwarte oczy i patrzyła w sufit kiedy podszedłem do łóżka. W jej oczach pojawiły się łzy. Nienawidzę kiedy cierpi. Nienawidzę kiedy jest smutna. Popada w depresje z której nie potrafię ją wydostać. 
(Missi) 
Patrzyłam  w sufit ze łzami w oczach. Obróciłam głowę w jego stronę trzymał w ręce apteczkę. Widziałam w jego oczach współczucie. Nienawidzę kiedy ktoś mi współczuje. Płacz to objawa słabość pomyślałam i wytarłam łzy. Harry uklękną koło łóżka i chwycił brzegi mojej koszulki chwyciłam go za dłonie i pokiwałam przecząco głową. Westchną i przybliżył swoją twarz do mojej.
-Musze opatrzyć rany kochanie.-powiedział łagodnym i spokojnym tonem. Dziwie się mu że jest taki miły dla mnie. Ja na jego miejscu zrobiłabym sobie awanturę dlaczego to robię. A on jeszcze chce opatrzyć rany.
-Nie nie musisz.-nie patrzyłam na niego. Pocałował mnie w policzek i wyszeptał:
-Musze i bez dyskusji.-powiedział stanowczo. Usiadłam na brzegu łóżka. Ściągną moją koszulkę całą czerwoną od krwi skrzywiłam się lekko kiedy poczułam lekki ból.
-Połóż się.-pokiwałam przeciwnie głową.
-Musisz być taka uparta.-westchną i położył mnie na łóżku. Wyją z apteczki wacik i wodę utlenioną namoczył wacik wodą przyłożył do ran na biodrze. Skrzywiłam się czując ból.
-Już spokojnie.-wyszeptał i pocałował każdą ranę na moim biodrze. Zajął się ranami na żebrach zrobił to samo co z tymi na biodrze. Chwycił gumkę od moich spodenek patrzyłam na niego ze strachem w oczach. Puścił spodenki i przysuną twarz do mojej. 
-Spokojnie.-wyszeptał pokiwałam głową na znak że rozumiem. Uśmiechną się i pocałował mnie. Całował mnie z taką pasją poczułam jego ręce na spodenkach starał obrócić moją uwagę od tego co robił całując mnie. Podniosłam biodra do góry żeby ułatwić mu czynność. Moje spodenki  wylądowały na podłodze koło łóżka. Zaczerwieniłam się leżałam pod nim w samej bieliźnie. Uśmiechną się i przyłożył wacik do rany. Skrzywiłam się zauważył to bo od razu był mojej twarzy.
-Już po wszystkim.- położył zużyty wacik na nocnej szafce. Usiadł na łóżku. Patrzyłam na jego plecy. Wstałam z łóżka zakręcił mi się w głowię poczułam jego duże dłonie na talii. Czułam jego gorący oddech na szyi motylki w moim brzuchu obudziły się do życia. 
-Tyle rzeczy chciałbym z tobą zrobić kochanie.-wszeptał te słowa w taki seksowny sposób. Wstrzymałam oddech na te słowa to trochę dziwne. Poczułam jego usta na skórze mojego ramienia. Przymrużyła oczy obróciłam się do niego  jego oczach były wypełnione pożądaniem. Przestraszyłam się troszeczkę. Zawrze tak reaguje kiedy ktoś tak na mnie patrzy. Przyciągną mnie do siebie.
-Przepraszam.-powiedziałam łamiącym się tonem. Nienawidzę siebie. Westchną i pocałował mnie w czoło.
-Nie ma za co.-jeździł palcem wskazującym po moim policzku. Poczułam przyjemne ciarki wzdłuż kręgosłupa. 
-Mam. Nie potrawie dać ci tego chcesz.-mruknęłam pod nosem. Przyciągną mnie mocniej do siebie. 
-Dajesz mi więcej niż ktokolwiek na tym pojebanym świecie.-pocałował mnie w usta. Kocham kiedy mnie całuje. Wplątałam palce w jego loki lekko za nie pociągnęłam zamruczał mi do ust. Odsuną się ode mnie. 
-Kochanie bo nie wytrzymam i rzucę się na ciebie.-powiedział zachrypniętym głosem. Wzruszyłam ramionami i podeszłam do szafy. Jak by nie było jestem w samej bieliźnie. Poczułam jego duże dłonie na swoich biodrach. 
-Wole cie w takiej wersji.-wyszeptał seksownie do mojego ucha. Zaczerwieniłam się i spuściłam głowę. Usłyszałam jego cichy śmiech wyją z szafy jakąś swoją koszulkę obrócił mnie w swoją stronę.
-Rączki do góry maleńka.- powiedział uśmiechając się od ucha do ucha. Uśmiechnęłam się słabo i podniosłam ręce do góry. Naciągną koszulkę na mnie. Poprawiłam włosy. 
-A teraz uciekaj bo cie zjem.-zaśmiał się. Zachichotałam i uciekłam wskoczyłam na łóżko schowałam się pod kołdrą. Trzymałam ją ciasno przy swoim ciele. Poczułam jego duże dłonie na kostkach. Po co łapie mnie za kostki? Przecież to nie ma sensu. Nagle pociągną mnie w dół łóżka chwyciłam kołdrę. Spadłam z łóżka. Usłyszałam jego cichy śmiech. 
-Kochanie to cie nie obroni.- zachichotał jak małe dziecko. Otworzyłam szerzej oczy. Czy Harry Styles właśnie zachichotał jak małe dziecko? Nie wieże. Uklękną przy mnie chwycił kołdrę i odsłonił moją twarz. Nagle jego twarz posmutniała. Dlaczego jest smutny? Przestraszyłam się mocniej chwyciłam kołdrę i przyciągnęłam do swojego ciała. Położył dłonie na moich wyszeptał patrząc mi w oczy:
-Dlaczego znowu to zrobiłaś?-w jego oczach było widać smutek. Wstałam z podłogi otuliłam się kołdrą i usiadłam na skraju łóżka. Podszedł do mnie i usiadł koło mnie. Nie chce o tym rozmawiać to nie ma sensu. Ja nie mam sensu. Jestem pojebana. Położyłam się na łóżku plecami do niego. Dlaczego chwila szczęścia muś być taka krótka. Teraz jest jak dawniej. Smutno. Zabijcie mnie moje życie nie ma sensu. Poczułam jak kładzie się koło mnie oplótł mnie ramionami i zaczął bawić się moimi włosami. 
-Jak zrobisz to jeszcze raz to cie przywiąże do łóżka.-powiedział próbując być poważnym.
-Zboczeniec.-zachichotałam. Obrócił mnie na plecy patrzył mi w oczy. 
-Nie rób tego więcej.-powiedział kładąc głowę na moim brzuchu podwiną koszulkę i wycałował moje rany. Dlaczego go to tak obchodzi? Wciągnęłam powietrze 
-Kochanie kiedy coś jadłaś?-zapytał patrząc mi w oczy. Co mu znowu odbiło?
-Nie wiem.- wzruszyłam ramionami. Harry momentalnie wstał chwycił mnie za biodra i podniósł mnie przełożył sobie przez ramie. Wyszedł z pokoju i skierował się do kuchni. Usadowił mnie na blacie kuchennym i podszedł do lodówki.
-Nie chce nic jeść.-zeskoczyłam z blatu chwycił mnie za biodra. Usadowił mnie znowu na tym pieprzonym blacie.
-Nie pytałem cie o zdanie.-warkną wyciągając mleko i jajka z lodówki.
-Nie chce jeść.-mruknęłam pod nosem.
-Missi-powiedział surowym tonem. 
Przewróciłam oczami skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej. Podszedł do mnie.
-Nie przewracaj oczami.
-Cicho.
-Nie uciszaj mnie.-warkną a mnie zachciała się śmiać. Zachichotałam cicho. Zaczął robić ciasto na naleśniki. 
-Namęczysz się. Zrobisz naleśniki a ja nie będę ich jadła.- burknęłam pod nosem. 
-Oj będziesz jadła.-nalał ciasto na rozgrzaną patelnie. Która jest w ogóle godzina ? Zobaczyłam na zegarek. 7:30 a dzisiaj szkoła. Najwyżej nie pójdę. Położył mi talerz na kolana. 
-Nie będę tego jadła.-położyłam talerz na blacie i z niego zeszłam. Harry uderzył z całej siły w blat pięścią. 
-Missi masz to zjeść.-warkną 
-Nie mam takiego zamiaru.-wysyczałam przez zęby. Westchną i podszedł do mnie.Oplótł mnie rękami w talii. Patrzył mi w oczy. Przewróciłam oczami kiedy przystawił mi talerz do twarzy. 
-Zjedz to.- powiedział łagodnym tonem. 
-Nie jestem już dzieckiem nie musisz mi mówić co mam robić.-zacisną szczękę. 
-Missi.- przewróciłam oczami uderzył pięścią w blat. Podskoczyłam na blacie. Podstawił mi talerz pod nos.
-Nie lubię jak ktoś mi odmawia.-powiedział surowym tonem przy moim uchu. Przestraszyłam się. Taki Harry przeraża mnie. Nienawidzę jak się pojawia. Chwyciłam talerz i zaczęłam jeść jakby nie było boje się go takiego.  Odłożyłam pusty talerz na blat. Zeskoczyłam z blatu i weszłam  do salonu. O dziwo nie było tam Zayna. Obróciłam się i uderzyłam w umięśniony tors Harrego. Usłyszałam  jego śmiech. Otulił mnie ramionami.
-Gdzie Zayn?-zapytałam cicho przy jego klatce.
-W swoim domu powiedziałem mi że może iść.- położył brodę na czubek mojej głowy i pocałował mnie we włosy. 
-Czy to znaczy że przestałeś szukać mojego ojca?-podniosłam głowę i popatrzyłam w jego szmaragdowe tęczówki. 
-Nie.
-To w takim razie jadę z tobą.
Zacisną szczękę. Jego oddech przyspieszył. Zdenerwował się. 
-Nie ma mowy.-warkną zacisną dłonie w pięść. Oj kochanie nie pytałam cie o zdanie. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. 
-Nie pytałam cie o zdanie .-położyłam dłonie na jego ramionach i podniosłam się na palcach. Pocałowałam go w policzek.-Ja stwierdziłam.-wyszeptał mu do ucha. Westchną i chwycił minie od tyłu za uda podniósł minie do góry. Owinęłam nogi wokół jego bioder. Położyłam głowę na jego ramieniu. Skierowałam wzrok na jego twarz. Miał zamyśloną minę spiął się. Skierował wzrok na mnie. Miał smutne oczy. 
-Co się dzieje?-zapytałam cicho łagodnym tonem. Westchną. 
-Nie chce żebyś jechała ze mną. Może ci się coś stać.-powiedział smutnym tonem. Podniosłam głowę z jego ramienia.
-Nic mi się nie stanie. Umiem się obronić.-powiedziałam uśmiechnęłam się próbując go przekonać. Zaczął się śmiać.
-Wiem że umiesz. Poczułem to na własnej skórze.-wzruszyłam ramionami i zrobiłam słodką minkę. 
-Ja nic ci nie zrobiłam.-zaśmiał się. Zeskoczyłam z niego. Poczułam jego dłonie na biodrach przyciągnął mnie do siebie. 
-Planuje zemstę mała.- wyszeptał mi do ucha przygryzając płatek. Przymrużyłam oczy podniósł minie i skierował się w stronę schodów wszedł po nich otworzył drzwi do pokoju. Postawił mnie na podłodze. Jego oczy były przepełnione pożądaniem. Zrobiłam krok w tył. 
-Spokojnie kochanie.-położył dłoni na moim policzku. Przybliżył twarz do mojej. 
-Teraz cie pocałuje.-wyszeptał tuż przy moich ustach. Złączył nasze usta w pełnym uczuć pocałunku. Może to głupio zabrzmi ale Harry całuje mnie jako pierwszy. 

_________________________________________________________________________________
Nudy nudy jeszcze raz nudy. Sory że takie nudne ale nic innego nie umiałam wymyślić. Może w przyszłym rozdziale pojawi się COŚ.

CZYTASZ=KOMENTARZ 

czwartek, 13 marca 2014

Rozdział 23^^

(Harry)
Leżałem na łóżku w jakimś hotelu patrzyłem na sufit nie wiedząc co robić. Moja komórka za wibrowała na szafce nocnej. Kto do kurwy nędznej dzwoni o 1 w nocy. Sięgnąłem po telefon zobaczyłem na ekranie imię Missi uśmiechnęłam się sam do siebie. Stęskniła się za mną moja słodka i czasem wredna księżniczka. Odebrałem i od razu wiedziałem że coś się dzieje. 
-Harry?-zapytała jej głosy łamał się. Kiedy słyszę ten głos łapie mi serce. Wstałem z łóżka i ubrałem buty. 
-Nic nie mów już jadę.-powiedziałem i wybiegłem z pokoju. Wybiegłem z hotelu i wsiadłem do samochodu. Ruszyłem w stronę mojego domu. 
(Missi) 
Słyszałam jak odpala silnik i rusza. Nie rozłączył się. Chociaż nic nie mówił nie rozłączył się ze mną. 
-Harry?-powtórzyłam chce usłyszeć jego głos. Czuje się taka bezbronna.
-Missi kochanie nic nie musisz mówić już jadę do ciebie.-powiedział łagodnym głosem. Ale jego ton głosu nie pomógł mi się uspokoić. Siedziałam w rogu pokoju skulona bałam się ze zamiast Harrego wejdzie do pokoju Isaac. Usłyszałam kroki na schodach. Ktoś wszedł do pokoju nic nie widziałam przez zasłonięte okno. Poczułam dłoni na ramieniu szybko odsunęłam się nie chce żeby ktoś mnie teraz dotykał. 
-Missi spokojnie to ja.-usłyszałam ten ochrypnięty głos. Troszeczkę uspokoiłam się. Nagle rozpłakałam się poczułam że chce się do niego przytulić. Uklękną przy mnie i poczułam jego dużą dłoni na ramieniu.
-Już dobrze jestem tutaj.-powiedział wtuliłam się w jego umięśniony tors. Położył dłoni na moich plecach zaczął gładzić uspokajają mnie. Oparł brodę na czubku mojej głowy.
-Co się stało kochanie?-spytał przy moich włosach. Usiadł koło mnie oplótł mnie ramionami w talii i podniósł mnie usadawiając sobie na nogach. Przyciągną mnie do swojej klatki i przytulił. 
-Śniło mi się że-zaczęłam cicho łamiącym się głosem. Zaczął mnie lekko kołysać w przód i w tył. 
-przyszedł do mnie Isaac i-zaczęłam  cicho płakać.
-Ciii-pocałował mnie w policzek i położył moją głowę na swoim ramieniu.
-Nie mów nic więcej.-powiedział złapał mnie za biodra i podniósł do góry owinęłam nogi wokół jego pasa. Podniósł się z podłogi i podszedł do łóżka ze mną na rękach. Położył mnie na łóżku przykrył mnie kołdrą. Chciał odejść złapałam go za dłoni odwrócił się w moją stronę. 
-Zostań- powiedziałam cicho- jak by nie było to jest twój dom.-powiedziałam uśmiechając się.
-Sugerujesz coś-zaśmiał się i położył się koło mnie.
-Nie.-zarumieniłam się i dziękowałam bogu że było ciemno w pokoju. Poczułam jego usta przy uchu.
-Coś czuje że się zarumieniłaś.-powiedział tym ochrypniętym głosem. Skąd on o tym wie?! Poczułam jego usta na swojej szyi przymrużyłam oczy. Położył dłoń na moim brzuchu. Obróciłam się do niego plecami usłyszałam za sobą cichy śmiech. I z czego się śmieje? Jego dłoni zjechała na moje biodro. Przyciągną mnie do siebie i obrócił tak że leżałam na plecach. Nachylił się nade mną opierają się na jednej ręce przy mojej głowie. Zaczął składać pocałunki na mojej szyi wstrzymałam oddech.
-Przestań-powiedziałam cicho. Ale on nie przestawał lekko przygryzł skórę na mojej szyi a z moich z moich ust wydobył się z ciche jęknięcie. Jego dłoni gładził skórę na moim biodrze. 
-Za mocno na mnie działasz żebym mógł przestać.-wyszeptał tuż przy skórze mojej szyi. Odsuną się od mojej szyi nie zdążyłam nic powiedzieć a on wpił się w moje usta. Położyłam dłonie na jego karku. Owinęłam końcówki jego włosów wokół palców. Lekko za nie pociągnęłam a z jego ust wydobył się ciche mruknięcie uśmiechnęłam się przez pocałunek. Już nie przejmowałam się snem liczył się tylko on i nikt inny. Przyciągną mnie jeszcze bliżej siebie i zawisł nade mną. Włączył lampkę nocną która stała na szafce koło łóżka. Wrócił wzrokiem na mnie. 
-Teraz mogę cię podziwiać.-powiedział z uśmiechem na twarzy zarumieniłam się i schowałam twarz w dłonie.
-Oj nie zasłaniaj tej pięknej buźki.-powiedział  chwycił moje nadgarstki i odsuną od mojej twarzy.-No tak lepiej.-cmokną mnie w nos a ja zachichotałam. Tylko przy nim chichocze to trochę dziwne uczucie. Chwyciłam poduszkę z pod głowy i uderzyłam go nią w twarz kiedy chciał mnie znowu pocałować.
-O ty niedobra.-zabrał mi poduszkę i zaczął łaskotać po żebrach rzucałam się na łóżku jak głupia.
-Przestań proszę.- wydusiłam śmiejąc się. Przestał zrzuciłam go i usiadłam okrakiem zaczęłam go nią okładać śmiałam się przy tym jak małe dziecko. Zabrał mi poduszkę z cwaniackim uśmiechem na twarzy. Oj nie dobrze bardzo nie dobrze. Chwycił mnie za dłonie i przyciągną do siebie. Uśmiechnęłam się kiedy pocałował mnie w czubek nosa. Przeniósł się z pocałunkiem na policzek. 
-Co ty kombinujesz?-zapytałam się chichocząc.
-Zobaczysz.-wyszeptał przy moich ustach. Wpił się w nie z taką pasją. Puścił moje dłonie. Poczułam je na biodrach przesunęły się w górę. Uśmiechną się przez pocałunek kiedy poruszyłam się pod wpływem jego dotyku. Jeździł palcami wzdłuż mojego kręgosłupa. Oderwał usta od moich na kilka milimetrów i wyszeptał:
-Musze przestać cię dotykać. Jak nie przestanie to rzucę się na ciebie i zerwę z ciebie tą koszulkę.-powiedział patrząc mi w oczy zarumieniłam się i schowałam twarz we włosy. Usłyszałam jego cichy śmiech wyją prawą rękę z pod mojej koszulki i położył ją na moim policzku. 
-Ale jest jeden problem.- gładził palcem wskazującym moje policzek.
-Jaki?-nie powiem byłam ciekawa jaki to problem.
-Taki że nie umiem przestać cie dotykać.-uśmiechną się w ten sposób od którego miękną mi kolana. Zeszłam z niego i weszłam pod kołdrę. Schowałam się pod nią. Nagle zrobiło mi się smutno. Nie chciałam niczego. Wyszłam z pod kołdry weszłam z łóżka i podeszłam do dużego lustra które stało koło szafy. Nic w nim nie widziałam dlatego podeszłam do okna i poprawiłam zasłonę księżyc oświetlał cały pokój. Ponownie podeszłam do lustra usiadłam na podłodze na przeciwko lustra. Patrzyłam na bladą dziewczynę która miała podkrążone oczy a na udach miła blizny od cięcia. Chciałabym cofnąć się w czasie i sprawić żebym się nie urodziła. Moje włosy sięgały aż do bioder miałam ochotę wziąć nożyczki i je obciąć. Poczułam Harrego za moimi plecami i usiadł za mną patrzył na mnie w lustrze.  Spuściłam głowę i bawiłam się palcami. 
-Nie odchodzi nie zostawiaj mnie tu samej.-powiedziałam płaczliwym głosem. Jak Harrego nie ma przy mnie to wszystko powraca do mnie. Poczułam jego duże dłonie na swojej talii. Przyciągną moje plecy do swojego torsu. Oparł brodę na moim ramieniu. 
-Wiesz że nie chce cię zostawiać ale muszę chce odszukać twojego ojca.-powiedział przy moim uchu. Spuściłam głowę nie chce żeby go szukał. Wiem jak to się skończy Harry martwy leżący na zimnej ziemi a Klaus ze swoim głupkowatym uśmiechem na twarzy stojący nad nim. Zadrżałam na tą myśl Harry mocniej mnie przytulił.
-Harry?-powiedziałam cicho bojąc się kończyć to co zaczęłam.
-Co?-Wziął w palce moje włosy i zaczął bawić się końcówkami.
-Zostań przy mnie.-obróciłam się do niego twarzą i wpiłam się w jego usta. Jak tak mogę sprawić żeby został zrobię to tylko przy nim czuje się kochana. Wplątałam palce w jego loki. Przesunęłam się z pocałunkiem na jego szyje. Przygryzłam lekko skórę na jego szyi a z jego ust wydobył się cichy syk. Zamknęłam oczy a obraz Isaaca pojawił się w mojej wyobraźni otworzyłam oczy i odsunęłam się od Harrego. Nawet tego nie umiem zrobić sprawić żeby został. 
-Przepraszam-powiedziałam szeptem i zerwałam się na równe nogi. Pobiegłam do łazienki i zamknęłam się w niej. Usłyszałam jak Harry dobija się do drzwi. 
-Nie rób tego. To nie ma sensu !-krzykną waląc pięściami w drzwi. Chwyciłam żyletkę którą ukryłam na lustrze nad zlewem. Nie mam już siły. Podwinęłam koszulkę przyłożyłam żyletkę do biodra i pociągnęłam. Patrzyłam w lustrze jak krew wsiąka w spodenki. Ściągnęłam koszulkę i zobaczyłam wszystkie ślady przyłożyłam żyletkę do skóry na żebrach zamknęłam oczy i pociągnęłam poczułam w głębi siebie że w końcu jestem wolna. Czułam jak krew ścieka po moim brzuchu z ran na żebrach. Otworzyłam oczy i popatrzyłam na siebie w lustrze uśmiechnęłam się do mojego odbicia. Usiadłam koło zlewu przyłożyłam żyletkę do uda i przesunęłam to kilka razy krew spływała mi po udzie i kapała na kafelki w łazience białe kafelki były teraz czerwone od mojej krwi.
-Missi nie rób tego.-krzyczy Harry próbując wyważyć drzwi. Już za późno kochanie. Uśmiechnęłam się. Nagle drzwi się otworzyły a w nich wściekły Harry. Kiedy jego oczy skierowały się na moje rany zbladł i podszedł do mnie.
-Dlaczego znowu?-zapytał chwytając żyletkę i wyrwał mi ją z ręki. Spuściłam głowę chwyciłam swoją koszulkę i ubrałam ją ona od razu  przykleiła się do moich ran. Harry chwycił jej brzegi żeby ją  ściągnąć ze mnie ale ja chwyciłam jego dłonie i je odsunęłam od siebie. Wstałam szybko wybierałam z łazienki. Zakręciło mi się w głowię oparłam się o ścianę zamknęłam na chwile oczy. Poczułam jego ciało przy moim chciał mnie przytulić ale wybiegłam z jego pokoju do drzwi frontowych. Zakręciło mi się w głowię i opadłam na podłogę patrzyłam  tępym wzrokiem na sufit. 
-Missi-usłyszałam jego głos. Zamknęłam oczy a łzy popłynęłam mi po policzkach.
-Przepraszam.-wyszeptałam a potem nic więcej nie pamiętam.

_________________________________________________________________________________
Jest już następny rozdział. Trochę późno ale jest. 

CZYTASZ=KOMENTARZ 

niedziela, 9 marca 2014

Rozdział 22^^

Dlaczego on się tak wścieka do kurwy nędznej?!. Przecież to nie moja wina że urodziłam się łowcą i jak że mój kochany ojciec nie nauczył mnie polować jak to można tak nazwać. Po prostu polowałam na niezwykłych i inne istoty nie ze świata ludzi. Tak wiem że to głupio zabrzmiało też jestem niezwykła i bym musiała siebie zabić. Harry krążył po pokoju zdenerwowany. Ktoś może łaskawie mi odpowiedzieć na moje pytanie.
-Wiesz co łowcy zrobili mojej rodzinie ?!-krzykną w moją stronę. NIE nie wiem nic o tobie bo mi nic nigdy nie mówisz. 
-Nie niby skąd mam wiedzieć przecież nic o tobie nie wiem.-krzyknęłam do niego. Nie tylko on może być zły na cały świat ja też tak umiem i co najważniejsze mogę.
-Zabili mi siostrę i matkę-krzykną tak głośno że zabolały mnie uszy. Westchnęłam.
-Jak miały na imię ?-zapytałam łagodnie żeby go jeszcze bardziej nie z denerwować.
-Gemma i Anne - powiedział ze smutkiem w głosie. Nie dziwie mu się. Coś te imiona mi mówią. Tylko nie to nie może być prawda. Nie mogę mu tego powiedzieć. 
-Co byś zrobił jak byś spotkał tą osobę która je zabiła?-zapytałam bojąc się odpowiedzi którą już znam.
-Zabiłbym. Wiem tylko że to była jakaś mała dziewczynka. Teraz jest pewnie w podobnym wieku co ja. Ciekawe czy taka szmata jak ona która zabija z zimną krwią ma jakieś uczucia.-powiedział a w jego oczach można było zobaczyć tylko nienawiść do niej. Ta dziewczynka ma uczucia i teraz ma ochotę uciec jak najdalej z stąd. To ja zabiłam jego matkę i siostrę. To mnie tak nienawidzi. Nie mogę mu powiedzieć zabiłby mnie. Ja je zabiłam. Klaus dostał zlecenie które ja miałam wykonać. Miałam w tedy 13 lat. Tak dokładnie wiedziałam co mam robić co gorsze nie przeszkadzało mi to że zabijałam dla kasy którą i tak nie dostawałam bo Klaus wszystko zabierał. Dlatego jest taki bogaty Dzięki mnie bo zabijałam z zimną krwią. Dostał to zlecenie od kogoś jak czytał to to się uśmiechał musiał je znać bo inaczej nie cieszyłby się tak bardzo jak to robił. Powiedział że mam zabić dwie nic nie warte suki. Ja tylko kiwnęłam głową i poszłam do swojego pokoju. Stanęłam na przeciwko pułki z książkami. Przesunęłam jedną i przycisnęłam guzik. Pułka odsunęła się ukazując tajny pokój z pułkami zapełnionymi bronią. Nie wybierałam broni palnej bo przy niej jest za dużo roboty i hałasu. Chwyciłam dwa średnie sztylety. Wyszłam z pokoju i przebrałam się w mój strój. Weszłam znowu do pokoju z bronią stanęłam przy lustrze i nałożyłam na mój strój kaburę która miała schowki które krzyżowały się na plecach między łopatkami włożyłam płaszcz który sięgał aż do kostek na nogi włożyłam glony. Włożyłam na głowę kaptur wyszłam z mojego pokoju. Zeszłam ze schodów i weszłam do salony. 
-Wyglądasz jak prawdziwy łowca.-powiedział Klaus stając na przeciwko mnie. Chciał położyć  dłoni na moim ramieniu ale odsunęłam się na bok.
-Nie mów tak do mnie. Jedziemy chce mieć to już za sobą.-powiedziałam bez emocji patrząc tępym wzrokiem na ścianę. Wyszliśmy z salonu i skierowaliśmy się do drzwi frontowych otworzył je przede mną wyszłam z domu i od raz weszłam do auta. W pewnym sensie zlecenia były dobre tylko wtedy mogłam wyjść z pałacu jestem jak ptak w klatce. Ochroniarz mojego ojca zaparkował przecznice od ich domu chciałam otworzyć drzwi ale Klaus mnie zatrzymał.
-Są tam dwie kobiety-powiedział 
-To już wiem.-powiedziałam bez emocji. Taka była moja obrona bez emocji patrze na wszystko  tępym wzrokiem i robię wszystko jak robot a po potem robię wszystko żeby zapomnieć.
-Jeszcze coś mieszka z nimi chłopak którego teraz nie ma w domu wykorzystaj to. Zrób to bez hałasu i bez problemu jak zwykle.- kiwnęłam głową i wyszłam z samochodu. Zaczęłam iść w kierunku ich domu. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam. Otworzyła mi kobieta chyba Anne.
-Co ty robisz dziecko tak późno na dworze.-powiedziała i wpuściła mnie do środka. Po prowadziła mnie do salonu usiadłam na kanapie. Patrzyłam na okno tępym  wzrokiem. Kobieta wyszła z salonu i poszła do kuchni. Weszła do salonu dziewczyna starsza ode mnie i stanęła na przeciwko mnie.
-Część jestem Gemma.-powiedziała wesoło.-A ty?-uśmiechnęła się obróciła się do mnie plecami a ja skorzystałam z okazji i wskoczyłam na stół zakryłam jej usta jedną dłonią a drugą chwyciłam za sztylet pod płaszczem i wyjęłam widziałam ją w oknie. Widziałam w jej oczach strach. Zaczęła płakać. 
-Przepraszam-powiedziałam do jej ucha. Odsunęłam się i przyłożyłam końcówkę sztyletu do jej karku. Pchnęłam sztylet i wbiłam w jej kark od tyłu między kręgami tak że nie cierpiała. Jej martwe ciało opadło bezwładnie na podłogę schyliłam się nad nią i zamknęłam jej otwarte oczy. Poniosłam się i wyszłam ukrywając się za ścianą w przedpokoju. Jej matka upuściła tace z herbatą którą niosła dla mnie i podbiegła do ciała córki. Uklękła nad nią podeszłam od tyłu do niej i zrobiłam to samo co z jej córką. Podeszłam do garażu i zabrałam z stamtąd kanister z benzyną rozlałam ją po korytarzu w salonie w kuchni. Stanęłam koło drzwi i wyjęłam jedwabną chustkę wytarłam nią sztylet z ich krwi schowałam sztylet. Wyjęłam zapałki z tylnej kieszeni zapaliłam jedną i rzuciłam w stronę salonu. Wyszłam z ich domu. Podeszłam do samochodu i weszłam do niego. Klaus przytulił mnie a ja nie zareagowałam nic nie zrobiłam. Dojechaliśmy do domu weszłam do swojego pokoju i od razu zerwałam z siebie ubrania. Pobiegłam do łazienki i weszłam pod prysznic. Wciąż miałam przed oczami jej oczy kiedy opadała bezwładnie na podłogę. Zamknęłam oczy i zwinęłam się w kulkę w rogu kabiny prysznicowej. Tego morderstwa nie mogę zapomnieć do dzisiejszego dnia. 
-Musze iść-powiedział i stanął na parapecie wyją skrzydła i po leciał. Położyłam się na łóżku i zwinęłam się w kulkę czułam się taka bezbronna nienawidzę tego uczucia. Przykryłam się kołdrą. Patrzyłam w okno i powtarzałam słowo przepraszam. Jak się dowie to na pewno mnie z nienawidzi. Nie mogę do tego dopuścić. Zasnęłam patrząc w okno. Poczułam na swoim ciele duże dłonie. Myślałam że to Harry dlatego obróciłam się i zobaczyłam Isaaca. Odsunęłam się od niego jak oparzona. Lecz złapał mnie za ręce i przyciągną do siebie próbowałam się wyrwać próbowałam coś zrobić ale nie umiałam. Zaczął całować mnie po szyi położył mnie na łóżku rozerwał moją koszulkę złapał moje piersi z taką siłą że krzyknęłam z bólu. Do moich oczu napłynęły łzy znowu się zaczyna. 
Ten koszmar znowu się dzieje. Złapał mnie za włosy i pociągną do góry z moich oczu wypływały łzy. Nic nie mogłam zrobić nic a nic. Rozpiął mój stanik i położył mnie znowu na łóżku zaczyna składać mokre pocałunki na moim dekoldzie. Nie chce tego znowu przeżyć. Ściągną moje spodenki zacisnęłam mocno nogi. Nie chce znowu tego przeżywać. Nagle w drzwi się otworzyły a w nich stał Harry. Ucieszyłam się na jego widok. Myślałam że coś zrobi ale on nic tylko wszedł do pokoju zamknął za sobą drzwi. Podszedł do nas poklepał Isaaca po ramieniu i usiadł na fotelu w rogu pokoju. To nie może być prawda. 
-Harry ratuj- krzyknęłam płacząc błagałam go żeby mi pomógł ale on nic tylko siedział na tym fotelu i patrzył na nas. Poczułam Isaaca dłonie na moich udach. Zacisnęłam je mocno próbując z nim walczyć. Złapał moje uda dwoma rękoma i siłą rozłączył je. Zamknęłam oczy nie chcąc patrzeć na to i na Harrego siedzącego w fotelu obserwującego to wszystko poczułam ogromny ból między nogami. Znowu to samo. Obudziłam się szybko usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju nikogo nie ma. Cała się trzęsłam. Drżącą dłonią zebrałam włosy z twarzy. Popatrzyłam na zegarek była 1 w nocy. Wstałam z łóżka podbiegłam do drzwi wybiegłam z pokoju pobiegłam do drzwi frontowych sprawdziłam czy były zamknięte były. Szybko wróciłam do pokoju Harrego zamknęłam drzwi na klucz podeszłam do okna też je zamknęłam i zasłoniłam. W pokoju panowała ciemność. Skuliłam się w rogu pokoju i zaczęłam cicho szlochać. Nie wiedziałam co mam robić. Chwyciłam komórkę i wybrałam numer Harrego. Wiedziałam że i tak nie odbierze było bardzo późno. 


_________________________________________________________________________________
 Jest kolejny rozdział 

 @lovemyxoxo_69 dedykuje ci ten rozdział dziewczyno rządzisz <33 

CZYTASZ=KOMENTARZ 

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 21^^

Wsunęłam palce w jego aksamitne loki. Czułam się niekomfortowo kiedy nie czułam kołdry na 
ciele. Harry zamruczał mi do ust kiedy lekko pociągnęłam go za włosy. Uwielbiam to robić. Uśmiechnęłam się przez pocałunek. Musze się z nim trocho podroczyć nie ma tak łatwo ze mną. Poruszyłam się a on natychmiast położył swoje dłonie ma moich biodrach. Przerwałam pocałunek z chytrym uśmiechem na twarzy. Szybko zeskoczyłam z łóżka i odsunęłam się od Harrego jak najdalej. Podeszłam do laptopa i włączyłam piosenkę Undresse- Kim Cesarion. Uwielbiam tą piosenkę. Zaczęłam poruszać biodrami w rytm muzyki zamknęłam oczy i oddałam się do reszty muzyce. Obróciłam się w stronę Harrego i patrzyłam mu prosto w oczy. Poruszałam seksownie biodrami uśmiechnęłam się do niego i lekko podwinęłam koszulkę ukazując biodra i trochę brzucha. Jego oczy zabłyszczały pożądaniem. 
-Kochanie przestani bo rzucę się na ciebie.-powiedział niskim ochrypniętym głosem. Uśmiechnęłam się do niego i obróciłam plecami do niego nadal poruszałam biodrami. Usłyszałam jego mruknięcie. Tylko dla niego mogłam tak tańczyć i nie czuci się jak dziwka. Usłyszałam drugie  mruknięcie. Poczułam jak kładzie swoje dłonie na moich biodrach przyciągną mnie do swojego torsu poczułam jego usta przy moim uchy usłyszałam jego mocno zachrypnięty głos od którego stado motyli obudziło się do życia.
-Kochanie przestani nie chce cie skrzywdzić. Ale z drugiej strony podoba mi się co widzie.-przygryzł płatek mojego ucha a ja lekko rozchyliłam wargi i przymrużyłam oczy. Poczułam jego usta na mojej szyi składał na niej namiętne pocałunki z moich ust wydobył się niekontrolowany lęk. Odsunęłam się od niego. Ja jeszcze nie skończyłam się droczyć kochanie. Odwróciłam się do niego i posłałam chytry uśmiech a on zaśmiał się pod nosem. Podeszłam do drzwi łazienki poruszają seksownie biodrami. Poczułam na swojej talii jego silną rękę pociągną mnie do tylu i przygwoździł do ściany. Nie minęła nawet chwila o on już przywarł do moich ust swoimi. Momentalnie wplątałam palce w jego loki. Przymrużyłam powieki z przyjemność którą dawał mi ten pocałunek. Harry rozchylił swoje wargi i przejechał swoim językiem po mojej dolnej wardze prosząc o dostęp. Dostał go rozchyliłam swoje wargi jego język toczył walkę z moim o dominacje. Harry chwycił moje uda od tyłu i podniósł do góry nie odrywają się od moich ust nawet na chwile. Owinęłam nogi wokół jego pasa. Usiadł na łóżku ze mną na kolanach zjechał z pocałunkiem na szyje odchyliłam głowę na bok. 
Tylko on może sprawiać mi taką przyjemność tylko Harry może mnie dotykać. Z moich ust wydobył się cichy jęk. Harry uśmiechną się przy mojej szyi z mojej reakcji. Położył się na łóżku a ja wylądowałam na nim. Wbił się w moje usta i obrócił nas że teraz on był nade mną. Całował moją szyje poczułam dłoni  Harrego na swoim biodrze która wślizgnęła się pod moją koszulkę jechał nią coraz wyżej poruszyłam się kiedy wspomnienia wróciły Harry chyba to zauważył i wyją rękę. Przytulił mnie do swojego ciała.
-Przepraszam- wyszeptałam przy jego klatce.
-Nie masz za co przepraszać kochanie to nie twoja wina że ten skurwiel cie skrzywdził-Powiedział i podniósł mnie i posadził sobie na kolanach twarzą do siebie. Położyłam głowę na jego ramieniu głodził dłonią moje plecy. Do moich oczy napłynęły łzy nawet nie wiem dlaczego. Może dla tego że nigdy nie pozbędę się z głowy tych okropnych wspomnieni że zawsze będę się bała że do moich drzwi zapuka Isaac że znowu zrobi mi krzywdę. Ale Harry mnie obrani prawda ?. Nie wytrzymałam tego i najnormalniej w świecie rozpłakałam się jak małe dziecko. Jestem żałosna. Użalam się nad sobą. Harry chwyci moją twarz w dłonie i patrzył na mnie tymi szmaragdowymi oczami. Zobaczyłam w jego oczach troskę?. Nigdy nie poznałam takich uczyć jak miłość, szczęście. Nigdy też nie widziałam żeby ktoś troszczył się o mnie. Otarł moje łzy i płożył słodki całus w kąciku mojego oka. Przypomniałam sobie jak go kopnęłam w jaja przy mojej szafce. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech którego próbowałam ukryć. 
- Z czego się tak cieszysz?-zapytał 
-Nie ważne- śmiałam się nie mogąc wymazać z pamięci obrazu Harrego klękającego i trzymającego za bolące miejsce.
-Powiedz bo jak nie to- na jego twarzy pojawił się chytry uśmiech. Nie zwracałam uwagi co powiedział. Nie mogąc przestać się śmiać położyłam dłonie na ustach. Uspokoiłam się trochę i powiedziałam.
-To co?-uniosłam jedną brew do góry. Na jego twarzy pojawił się jeszcze większy uśmiech. Obrócił nas że byłam pod nim i zaczął łaskotać mnie po żebrach. Wierciłam i rzucałam się na łóżku śmiejąc się. Nagle się podniósł i wszedł do łazienki skorzystałam z okazji i schowałam się w szafie. Czasami zachowuje się jak małe dziecko.
-Gdzie moja księżniczka się schowała?-usłyszałam jego głos stał chyba koło łóżka- Nie chowaj się i tak cie znajdę.- stał tuż za drzwiami szafy. Schowałam się głębiej za ubraniami. Zasłoniłam usta dłonią żeby się nie śmiać. Drzwi się otworzyły Harry odsuną wieszaki z ubraniami i uśmiechną się łobuzersko. Złapał mnie w talii i podniósł wyszedł ze mną z szafy. Przerzucił sobie mnie przez ramie i skierował się w stronę łazienki. Wrzucił mnie do wanny pełnej wody uderzyłam dłońmi o tafle wody. Harry śmiał się w najlepsze.  Wyciągnęłam dłoni w jego stronę.
-Pomóż mi wyjść-powiedziałam zrobiłam słodką minkę. Harry złapał mnie za dłoni a na mojej twarzy pojawił się chytry uśmiech Harry zorientował się za późno że to pułapka pociągnęłam go w swoją stronę stracił równowagę i wylądował w wannie. Chciałam wyjść ale poczułam jego duże dłonie na swoich biodrach. Przyciągną mnie do siebie i obrócił w swoją stronę. Jego oczy błyszczały w ten sposób. Nie mogłam oderwać się od jego oczu. Usadowił mnie na swoich nogach twarzą do niego.  Uśmiechnęłam się kiedy pocałował mnie w czubek nosa. Jeździł dłońmi po moich biodrach. Przyciągnął mnie jeszcze bliżej siebie i zaczął składać pocałunki na mojej szyi. Stado motyli w moim brzuchu obudziły się. Przygryzłam wargę kiedy odchylił lekko koszulkę z mojego ramienia i zjechał z pocałunkiem w tamto miejsce. Rozchyliłam delikatnie wargi. Kocham to w jaki sposób mnie całuje. Ale boje się że mnie skrzywdzi i odejdzie. Odsunął się a jego oczy nie były już szmaragdowe tylko prawie czarne. Położyłam dłonie na jego karku. Chwycił moje dłonie i je odsuną. Wstał z wanny i ruszył w kierunku swojego pokoju. Wyszłam z wanny i weszłam do pokoju zobaczyłam go przy otwartym oknie. Tak to jest jego dom. 
-Przyszedłem zobaczyć czy nic ci nie jest. Miałem wyjść już dawno.- powiedział bez emocji. Co się tu kurwa dzieje ?!. Uklękłam i spuściłam głowę nic nie rozumiem czy on musi być taki popieprzony. Ha odezwała się ta normalna. Poczułam jego dłoni na swoim policzku. Nie miałam odwagi podnieść głowę i zobaczyć jego twarz. 
-Musze szukać twojego ojca.-powiedział i uklęknął przed mną.
- Nie musisz on prędzej czy później znajdzie mnie.-powiedział tak cicho żeby on tego nie mógł usłyszeć ale chyba usłyszał i wstał na równe nogi.
-Co to znaczy że znajdzie prędzej czy później ?!-krzykną a ja się wzdrygnęłam słysząc jego ostry ton. Westchnęłam i zaczęłam cicho mówić:
-Myślisz dlaczego przeprowadzam się tak często? Żeby mnie nie znalazł. Byłam jego najlepszym łowcą. I chce odszukać za wszelką cenne.-powiedziałam a po moich policzkach po płynęły łzy.
-Ty byłaś łowcą?-zapytał a w jego głoście było wyczuć złość. Wstałam i wyprostowałam się. 
-Nadal nim jestem. Taka się urodziłam i nie mogę tego zmienić.-powiedziałam. Podszedł do mnie wściekły. Dlaczego jest taki wściekły do kurwy nędznej?!.  

_________________________________________________________________________________
Ok kolejny rozdział za nami trochę głupio się skończył ale jest. 

No to laski wszystkiego najlepszego w dni naszego święta 

CZYTASZ=KOMENTARZ 

czwartek, 6 marca 2014

Rozdział 20 ^^

Do moich uszu dobiegł krzyk przerażenia. Obróciłam się w stronę z kąt dobiegał. Zobaczyłam jakąś dziewczynę. Zayn bił tego kolesia bo miał powód a ja nie miałam zamiaru mu przeszkadzać. 
-I czego się drzesz- warknęłam do dziewczyny. Zayn obrócił się w naszą stronę zobaczyłam w jego oczach furie. U aniołów łatwo przychodzi ale tak łatwo nie odchodzi. Niestety. Zayn ruszył w stronę dziewczyny. Stanęłam po między nimi. Dziewczyna stała jak wryta. 
-Odsuń się!!-krzyknął w moją stronę a ja ani nie drgnęłam. Położyłam u dłonie na klatce.
-I czego tak stoisz- warknęłam do dziewczyny kiedy poczułam jak Zayn napiera na moje dłonie z wielką siłą brak mocy mi nie służy. Mam jeszcze jej trochę ale muszę uważać jak ją używam. Za każdym razem jestem bliżej śmierci.-UCIEKAJ- dziewczyna uciekła a ja z całej siły popchnęłam Zayna do tyłu. Zayn podszedł do mnie poczułam uchwyt na ramieniu i ktoś pociągnął mnie do tylu. Wylądowałam na kogoś klatce spojrzałam w górę i zobaczyłam kaptur i okulary przeciw słoneczne. Ominął mnie i uderzył Zayna w twarz jego pięść płonęła czarnym ogniem tak jak moja jak się wkurzę. Nieznajomy rzucił Zaynem o śmietnik podszedł do niego złapał go za koszulkę podniósł go tak żeby stał na własnych nogach. Potem uderzył go z kolanka w brzuch a ten zwiną się z bólu. Dobra muszę to zakończyć miło patrzeć jak Zayn obrywa ale starczy mu na dzisiaj. Podeszłam do nieznajomego i położyłam dłoni na jego ramieniu. 
-Dzięki za pomoc kolesi ale już wystarczy.-powiedziałam do kolesia który stał do mnie plecami. Zaśmiał się i obrócił do mnie twarzą. 
-OJ mała Missi mnie już nie poznaję.-usłyszałam ten głoś i miałam ochotę podskakiwać z radość. Jedyna osoba którą kocham jest przy mnie. I nie chodź mi o Harrego. Suną ze swojej głowy kaptur i ściągną okulary. Ujrzałam jego całą twarz wytatuowaną tak ma całą twarz wytatuowaną. Jedna z wielu rzeczy którą w nim uwielbiam. To nie jakieś głupie tatuaże on. Wytatuował swoją twarz w czaszkę. Prościej powiedział że wygląda jak zombi. 
- Rick- krzyknęłam radośnie i wskoczyłam na niego owinęłam nogi wokół jego bioder. 
-Zayn wstawaj jedziemy do domu- powiedziałam kiedy chwiał się na nogach. Rick trzymał jedną rękę pod moim tyłkiem żebym nie spadła.
-Nie mam zamiaru wpuszczać go do domu Harrego.- powiedział wycierając dolną wargę z krwi. 
-Nie będziesz gadał kto może mnie odwiedzać w domu Stylesa a kto nie-poklepałam Ricka po ramieniu żeby mnie puścił zeskoczyłam z niego i podeszłam  do Zayna.-Słuchaj jak przyjdą strażnicy to Rick ci pomoże prawda ?-odwróciłam głowę w jego stronę a on kiwną potwierdzająco głową.- widzisz a z resztą ktoś musi prowadzić auto Harrego a ja tego na  pewno nie zrobię.- Zayn westchną i wyją z tylnej kieszeni kluczyk od mustanga uśmiechnęłam się przyjaźnie do niego i zabrałam klucze. Rzuciłam je Rickowi złapał je i poszedł otworzyć auto. Zobaczyłam jak Zayn chwieje się na nogach. Dobra pomogę mu ten jeden raz. Podeszłam do niego bliżej stanęłam koło jego boku i położyłam jego rękę na swoim ramieniu. Oparł się o mnie i zaczęliśmy powoli iść w stronę auta. Wyszliśmy za rogu szkoły i kierowaliśmy się w stronę auta kiedy koło nas stanęła Sara popatrzyła na Zayna zobaczyłam w jej oczach smutek. Chwyciła go za drugą rękę i pomogła mi go doprowadzić do auta kiedy zobaczyła stanęła jak wryta. Zaśmiałam się.
-Nie bój się go jest nie groźny.-powiedziałam a Zayn podniósł głowę i popatrzył na mnie wzrokiem 'tak nie groźny wcale'.
-Taa jasne- powiedział i znowu opuścił głowę. Sara ruszyła się z miejsca. Doszliśmy do samochody Rick wsadził Zayna na tylne siedzenie. 
-Sara wsiadaj jedziesz z nami- powiedziałam a ona tylko uśmiechnęła się weszła na tylne siedzenie koło Zayna. Szczerze mówiąc boje się o nią. Zayn zamkną oczy i chyba zasną. Rick odpalił silnik podałam mu adres domu Harrego i ruszyliśmy. Kontem oka patrzyłam w lusterko i widziałam jak Sara gapi się w Zayna. OOO urocze. Kujonka kocha się w postrachu szkoły i złym chłopcem. Kto by się spodziewał. No tak wszyscy no ale nie może spiknąć się z Zayn on ją zniszczy. Ona jest taka niewinna, bezbronna, nieśmiała a i przede wszystkim jest taka nieświadoma co ją otacza. Same istoty z ciemnej strony. Nie pozwolę Zaynowi ją zniszczyć nie ją. Ap ropo Zayna nie wiele mu brakuje do męskiej dziwki nie ma dnia żeby czegoś nie zaliczył. Mówię czegoś bo te dziewczyny nie da się inaczej określić. Rick zaparkował auto na podjeździe. Wyszłam Zayn obrócił się i przytulił do Sary a ta oblała się rumieńcem. Przewróciłam oczami otworzyłam drzwi od Zayna strony uderzyłam go z otartej ręki w tył głowy ten się ockną i popatrzył na Sarę puścił do niej oczko a mnie zebrało się na rzyganie. Dla mnie ten gest jest obleśny. Rick pomógł Zaynowi dojść do domu. Sara wyszła z auta zamknęłam do i poszliśmy w stronę drzwi. 
-Nie chce tam wejść- powiedziała stając na przeciwko drzwi.
-Dlaczego ??- uniosłam brwi.
-Do to dom Stylesa nie che go spotkać-powiedziała i zacisnęła dłonie w pięść. OK coś tu nie gra. 
-Nie ma go w domu. A to jedyne miejsce gdzie mogę przebywać poza szkołą- zabrzmiało to jakby to mówił jakiś kujon. 
-Może innym razem- powiedziała i odeszła. Otworzyłam drzwi i zamknęłam je za sobą nogą. Zobaczyłam Zayna w łazience który opatrywał sobie rany. Poszłam do pokoju Harrego i usiadłam na łóżku mój telefon za wibrował. Zobaczyłam na ekran i zobaczyłam wiadomość od Harrego. Nawet nie wiedziałam że mam jego numer ale dobra. Otworzyłam ją po przeczytani jej otworzyłam szerzej oczy.

Harry:
Odwróci się i otóż okno.

Odwróciłam się w stronę okna i zobaczyłam Harrego. Podeszłam do okna i uśmiechnęłam się przebiegle. 
-No nie wiem czy ci tak otworze te okno.-wystawiłam język i się zaśmiałam.
-OJ jak tam wejdę to pożałujesz- powiedział uśmiechając się ukazują słodkie dołeczki w policzkach. Przygryzłam swoją dolną wargę. 
-Przestani przygryzać tą wargę.-powiedział ostro otwierają sobie okno odsunęłam się. Nie wiem jakim cudem on to zrobił. Zrobił krok w moją stronę a ja zrobiłam krok do tyłu. Cofałam się tak do puki nie poczułam za swoimi plecami ściany. Harry podszedł do mnie i położył dłonie na moich biodrach a ja poczułam dreszcz. Poczułam na swoich policzkach rumieńce. Spuściłam głowę. Teraz wiem jak czuje się Sara kiedy jest koło niej Zayn. Harry chwycił moją brodę i podniósł moją głowę do góry. Zobaczyłam w jego oczach pożądanie. Moje ciało opanował strach. Chciałam się od sunąć ale Harry szybko przyciągną mnie do siebie i przytulił oplatając mnie w  talii jedną ręką a drugą trzymał na moim karku. 
-Nie bój się mnie nic ci nie zrobię.-powiedział do mojego ucha złapał mnie za biodra i podniósł do góry oplotłam go w pasie nogami. Położyłam głowę na jego ramieniu. Usiadł na brzegu łóżka usiadłam prosto i popatrzyłam w jego szmaragdowe oczy. Zbliżył się do moich ust. Nie bałam się że coś mi teraz zrobi po prostu chciałam go pocałować. Złączył nasze usta w delikatnym pocałunku. Harry opadł na łóżko o ja zaraz za nim. Leżałam na nim trzymając nogi po obu stronach jego bioder. Harry oderwał się ode mnie i znowu zobaczyłam to w jego oczach. 
-Przestani bo zrobię ci coś czego nie chcesz.- powiedział złapał mnie za biodra i położył obok na łóżku a sam wstał. Wstałam i podeszłam do łazienki przebrałam się w moją piżamę byłam zbyt zmęczona żeby wziąć prysznic. Weszłam do pokoju w koszulce Harrego i w spodenkach. Położyłam się pod kołdrą a Harry chciał wyjść przez okno. 
- A buziaczek na dobranoc.-powiedziałam i weszłam pod kołdrę. Zaśmiał się na te słowa i podszedł do mnie. Schylił się i pocałował mnie. Położyłam mu dłonie na karku i pociągnęłam w dół nie chcąc kończyć tego. Mrukną mi do ust. Położył dłonie na kołdrze i zrzucił ją ze mnie.



_________________________________________________________________________________
Tak wiem jestem wredna kończę w takim   momencie ale lubię trzymać was w niepewność.


A tak dla ciekawych kto to RICK. Nazywa się Rick Genest może to coś wam pod powie zazywają go też zombi boy. Dlaczego ??








No może dla tego HIHI 


CZYTASZ=KOMENTARZ :)

wtorek, 4 marca 2014

Rozdział 19^^

Otworzyłam oczy i zobaczyłam że przy moim boku nie ma Harrego wyszłam z pokoju i zeszłam ze schodów ale zastałam tam tylko Zayna przewróciłam oczami. 
- Cześć laska Harrego nie ma poleciał szukać twojego tatuśka- powiedział z wyrzutem czy ja Harrego o to prosiłam?? NIE.  To niech jebany mulat zamknie swój krzywy ryj. Tylko Harry zna mnie tak na prawdę i niech tak zostanie. 
-Co ty nie powiesz. Nie nazywaj Klaus moim tatusiem. Nie zasłużył na tak milutkie określenie. Zasłużył na nazywanie go pierdolonym kutasem zapatrzonego tylko i wyłącznie w swoją dupę.- wysyczałam przez zęby i poszłam do kuchni wyciągnęłam z lodówki masło i ser. Wyjęłam z szafki chleb. Zayn oparł się o futrynę i przeglądał  mi się. 
-Na pewno nie jest taki zły. Przecież jest bogaty nie ma żadnych wrogów- zaśmiał się kpiąco. Nie wytrzymałam wyjęłam nóż z szuflady i rzuciłam w stronę Zayna. Nóż trafił kilka milimetrów od jego twarzy i wbił się w futrynę. 
-A teraz róż swój nie używany mózg i pomyśl dlaczego nie ma żadnych wrogów- obróciłam głowę w stronę Zayna a ten stał jak wryty i patrzył w nóż. Przewróciłam oczami i wyjęłam kolejny. Co za kretyn. Takich to odrazy wysłać na odszczał. Przypomniałam sobie że nie mam na sobie spodenek i spojrzałam w dół. Nie jest tak źle koszulka dostawała mi do połowy ud. A Zayn pewnie nie raz widział cudzy tyłek. Jak nie dotknie mnie to przeżyje a jak dotknie to się grubo zastanowię czy go nie wykastrować. Zachichotałam pod nosem na tą myśl. Na serio jestem psychiczna. Mówi się trudno. Zayn podszedł do mnie i objął mnie w talii. Przez moje ciało przeszedł dreszcz odrazy. 
-Nie dotykaj mnie-chciałam odejść ale mnie zatrzymał. Wspomnienia wróciły jego okropne dłonie na moim ciele.
-Uspokój się skarbie- te ostatnie słowo uderzyło we mnie. Nienawidzę jak ktoś mnie tak nazywa bo on tak mówił na mnie kiedy dotykał mnie tymi obrzydliwymi łapami. Chwyciłam nóż który leżał na blacie i w mgnieniu oka obróciłam się do niego twarzą przystawiając nóż do gardła.
-Ostatni raz powtarzam nie dotykaj mnie- powiedziałam powoli każde słowo żeby ten  półmózg zrozumiał. Odsuną się ode mnie a ja rzuciłam nóż na podłogę i odeszłam omijając futrynę złapałam nóż którego rzuciłam w Zayna. Rzuciłam go przez ramie nawet nie patrząc wiedziałam gdzie się wbił w stół koło Zayna. Na mojej twarzy pojawił się wredny uśmiech. Dzisiaj wracam do szkoły z Zaynem. Harry nie mógł mnie bardziej ukarać pozabijamy się w ciągu tygodnia. Pobiegłam na górę i weszłam do pokoju Harrego gdzie były moje wszystkie walizki. Podeszłam do nich i wyjęłam ubrania. ( http://www.polyvore.com/bez_tytu%C5%82u_59/set?id=60283017 ) Poszłam do łazienki umyłam zęby i ubrałam się. Uczesałam moje długie włosy i pomalowałam. Nałożyłam czapkę na głowę i wyszłam. Wzięłam torbę z łóżka nie bawiłam się w pakowanie książek po prostu wyszłam z pokoju. Zeszłam po schodach. Zayn zdążył się przebrać. 
-Kobieto ile można na ciebie czekać-warkną zabierając klucze od auta Harrego.
-Stul mordę i lepiej popraw swoją grzyweczkę bo ci opadła- odgryzłam mu się i wyszłam z domu. Wiatr delikatnie musną skórę mojej twarzy. Od pięciu dni nie wychodziłam z tego domu. Weszłam do mustanga Harrego a za mną od razu Zayn. Odpalił silnik i ruszyliśmy w stronę szkoły. Szczerze mówiąc nie chciałam wychodzić z domu Harrego. Szkoła to było jedyne wyjście żeby uwolnić się od Zayna. A i tak chodzi ze mną do klasy. Wywróciłam oczami i oparłam głowę o zagłówek fotela. Skręcił na parking pod szkołą a wszystkie plastiki ustawiły się koło wejścia do szkoły. Jezu jak można być tak pustym albo głupią że ubiera się w miniówkę z białej skóry i bokserkę naciągniętą tak że widać stanik a do tego białe szpilki. Po prostu szkolne dziwki. Wyszłam z auta i zabrałam torbę Zayn zamkną auto i podszedł do mnie. 
-Bądź grzeczna- na jego ustach pojawił się bezczelny uśmiech. Miałam wielką ochotę walnąć go z kolanka w brzuch no ale jeszcze by się dziecko popłakało. 
-Spieprzaj-wysyczałam przez zaciśnięte zęby i ruszyłam w stronę drzwi. Ominęłam plastiki bleee. Pewnie muszą  zdzierać tę tapetę z ryja szpachelką. Wybuchłam śmiechem na tą myśl. Kopnęłam drzwi od budy i weszłam podeszłam do szafki zabrałam stamtąd tylko brudnopis. Podeszłam do łazienki weszłam do niej i zobaczyłam Anne znęcającą się nad Sarą. Anne to szkolna tak zwana piękność dla mnie ani to piękna ani fajna. Sara to szkolny kujon trochę mi jej szkoda. A zrobię coś dobrego w moim pojebanym życiu. Podeszłam do nich Anne obróciła się do mnie.
-Czego nie widzisz że jestem zajęta. Jak się chcesz poradzić w sprawie ciuchów to ustaw się w kolejce- Zaśmiałam się na te słowa a ona dziwnie się na mnie popatrzyła.
-Nie dzięki ale nie mam zamiaru się ubierać jak dziwka jak nie które z nas- na mojej twarzy pojawił się wredny uśmiech. Sara stanęła za moimi plecami. 
-Wracaj tu jeszcze z tobą nie skończyłam-powiedziała Anne do Sary i przeniosła rękę przez moje ramie. Złapałam jej nadgarstek i mocno ścisnęłam. 
-Ależ skończyłaś.- wyrwała rękę z mojego uścisku 
-Do ciebie nie mówiła. Za kogo ty się uważasz-powiedziała i ominęła mnie stanęła koło Sary a ona skrzywiła się. Złapałam Anne za obydwa nadgarstki i umieściłam za jej plecami. Pociągnęłam ją tak że stała na przeciwko wielkiego lustra w łazience. Schyliłam się i wyszeptała  do jej ucha patrząc na jej odbicie w lustrze:
-Uważam się za twoją osobistą dreczycielka.-uśmiechnęłam się przebiegle patrząc w jej odbicie- Zobaczysz będzie fajnie. A teraz ładnie przeprosisz Sarę.-powiedziałam łagodnie i obróciłam ją w dziewczyny stronę.
-Pierdol się nie przeproszę te szmatę- wysyczała przez zaciśnięte zęby. Przewróciłam oczami i złapałam za jej tlenione kudły i pociągnęłam do tyły. Obróciłam jej głowę żeby mogła na mnie patrzeć. Musze przyznać że to mi daje frajdę. 
-Czemu utrudniasz sobie i mi sprawę ?-zapytałam retorycznie- A teraz ładnie przeproś Sarę bo stanę się bardziej nieprzyjemna-obróciłam jej głowę w stronę przestraszonej dziewczyny.
-Przepraszam- Powiedziała Anne a ja ją znowu obróciłam w stronę lustra. Puściłam jej kudły żeby mogła patrzeć na siebie w lustrze. Znowu schyliłam się do jej ucha i patrzyłam w jej odbicie.
-Zobaczysz jak to fajnie no to zaczynamy skarbie.-Uśmiechnęłam się wrednie i zobaczyłam w jej oczach strach.- Myślisz że masz przyjaciół to się mylisz on lecą na twoją kasę tak samo jak twój chłopak. Przy jakiekolwiek okazji pieprzy się z inną. Myślisz że jak umrzesz to ktoś po tobie będzie płakać w tej sprawie też się mylisz nawet twoja matka będzie skakać z radości. Nikomu nie jesteś potrzebna no może tylko do ruchania- patrzyłam w jej oczy a moje oczy lekko poczerniały dziewczyna zaczęła się wyrywać zobaczyłam w jej oczach łzy. No i dobrze tak tej suce. Puściłam ją a ta zabrała torbę i uciekła z łazienki. Usiadłam koło umywalki na blacie i popatrzyłam na Sarę a ta stała jak wryta uśmiechnęłam się do niej. 
-Nie bój się jestem Missi. Chodź- przesunęłam się i poklepałam miejsce obok mnie. Dziewczyna usiadła koło mnie. 
-Dziękuje-powiedziała i spuściła głowę zobaczyłam na jej policzkach łzy. Jezu jeszcze tego brakowało nie umiem pocieszać. Zeskoczyłam z blatu i delikatnie ją przytuliłam nie lubię się przytulać.
-Hej nie płacz to tylko głupia plastikowa Anne. Nie przejmuj się nią- delikatnie podniosłam jej głowę i otarłam łzy uśmiechnęłam się delikatnie. Dziewczyna delikatnie kiwnęła głową. Nagle zesztywniała i umiejscowiła swój wzrok na punkt za mną. 
-Jaka wzruszająca scenka. Missi pociesza największego kujona w szkole oooo.-Obróciłam się. Zayn. Zaśmiałam się.
- A ty co nie nauczyłeś się czytać to kibel dla dziewczyn. Wydaje mi się że jesteś facetem no ale zawsze mogę się mylić.-Usłyszałam za swoimi cichy chichot Sary sama też nie wyrobiłam i cicho zachichotałam.
-Zamknij się kujonie.-warkną Zayn a Sara od razu wstrzymała oddech i siedziała cicho.
-Ona chociaż używa swojego mózgu jak w odwrotność do ciebie.- obróciłam się i chciałam wyjść z łazienki. Zayn podszedł do Sary i popatrzył jej w oczy.
-Jak masz na imię- Położył jej dłoń na policzku a ta szczeliła buraka. Serio koleś na początku ją obrażasz a teraz to?. Przewróciłam oczami i podeszłam do nich. Chwyciłam za rękaw koszuli w kratę Zayna w dwa palce i odsunęłam jego dłoni od jej twarzy. Blee. Chwyciłam dłoni Sary i pociągnęłam ją w stronę wyjścia z kibla. Pociągnęła mnie w stronę swojej szafki a za nami szedł Zayn. 
-Sorry muszę już iść- powiedziałam do Sary i odeszłam od niej podeszłam do sali w której mieliśmy lekcje jak się okazało że Anne i Sara chodzą do mojej klasy tak Samo jak Zayn blee Zayn. Wszłam do klasy i ruszyłam do ostatniej ławki na moim miejscy rozłożyła się Anne. OOO tak nie będzie podeszłam do niej.
-Spieprzaj-warknęłam. Ona szybko zabrała swoje rzeczy i usiadła jaj najdalej ode mnie. 
-Grzeczna dziewczynka-powiedziałam i usiadłam na swoim miejscu w ostatniej ławce koło okna. 
Nauczyciel zaczął pisać coś na tablicy o ja patrzyłam przez okno i nie zwracałam na niego uwagę. Tak wiem urocze. Resztę lekcji zleciało poszłam za szkołę i nagle zobaczyłam Zayna z jakimś kolesiem. Zayn okładał go jak worek bokserski. 


_________________________________________________________________________________

i Jest kolejny rozdział wydaje mi się sztuczny i nudny. Tak wiem spierdoliłam na całej linii 


CZYTASZ=KOMENTARZ TO WIELE DLA MNIE ZNACZY :) 
tak wyglądały jej oczy *.*

sobota, 1 marca 2014

Rozdział 18 ^^

(Harry)
Poczułem jak Miss wtuliła się w moje ciało i zasnęła. Do pokoju wszedł Zayn i usiadł na fotelu w rogu pokoju. 
-Czego chcesz?-zapytałem cicho żeby nie obudzić Miss. Tak słodko wygląda jak śpi nie rozumiem jak ten skurwiel mógł jej to robić. Teraz patrze na nią inaczej. Teraz wiem dlaczego tak reaguje jak ją dotykam. Po tym co powiedziała boje się jej dotknąć. Wiem że jest twardą dziewczyną z mocnym charakterem i należy do takich jak ja ale to nie znaczy że nie jest krucha. Przyrzekam jak tylko dorwę tego skurwiela Isaaca to wykastruje. Ciekawe czy będzie piszczeć jak mała dziewczynka. Dziewczyna poruszyła się i wtuliła głowę w zagłębienie pomiędzy moim ramieniem a szyją. Otuliłem ją jeszcze mocniej ramionami. Boje się że jak ją puszcze zniknie i nie zobaczę jej już nigdy. Nie pozwolę jej umrzeć oddam za nią życie jeśli będę musiał. 
-Uważaj bo ją zgnieciesz-zaśmiał się Zayn. Spiorunowałem go wzrokiem a ten się zamkną.
-Ciszej nie potrafisz??- Zayn tylko pokręcił głową i dalej się śmiał ale ciszej.
-Stary nie poznaje cię. Spójrz na siebie ta mała suka cie zmieniła moim zdaniem na gorsze- Zacisnąłem szczękę na te słowa. Nie pozwolę jej obrażać nikomu. Zayn jej moim przyjacielem ale przegiął. Delikatnie podniosłem Miss do góry i położyłem delikatnie na materac mojego łóżka. Wyglądała tak seksownie że miałem ochotę całować jej ciało godzinami. Podniosłem się z łóżka a Miss zamruczała niezadowolona że się odsunąłem ale się nie obudziła. Uśmiechnęłam się pod nosem na ten widok. Podszedłem  do Zayna i złapałem za jego koszulkę pociągnąłem do góry żeby wstał z fotela pociągnąłem go w stronę drzwi. Otworzyłem je i wypchnąłem go na korytarz. Zostawiłem lekko uchylone drzwi żebym mógł patrzeć na jej piękną twarz. 
-Dlaczego tak jej nie lubisz?- zapytałem łagodnym głosem. Zayn westchnął 
-To nie tak że jej nie lubię. Po prostu nie rozumiem dlaczego mnie wykluczyłeś mnie z akcji i zabierasz Nialla rozumiesz NIALLA- przewróciłem oczami i położyłem dłoni na ramieniu przyjaciela. 
-Twoja rola w tej akcji też jest bardzo ważna- powiedziałem do przyjaciela.
-Serio niby jaką ?- uniósł jedną brew do góry. Westchnąłem po irytowany i zacząłem mówić;
-Pomyślałeś że jak mnie nie będzie z całą ekipą to ci strażnicy od tego Klausa nie przyjdą po nią-Zayn zrobił zamyśloną minę.
-Dobra masz racje i przepraszam że nazwałem ją suką- westchnąłem kiedy usłyszałem ostatnie słowo.
-Ok tym razem ci daruje.-Zayn zaśmiał się i odszedł. Wszedłem do pokoju i zobaczyłem Miss która siedzi przy lustrze i patrzy na swoje odbicie. Usiadłem koło niej.
-Patrzysz jak piękna jesteś-powiedziałem a Miss spuściła głowę i pokręciła nią przeciwnie.
-Wręcz odwrotnie patrze jaka jestem okropna. Jak jestem pusta w środku- usłyszałem jej słaby głos który z każdym kolejnym wyrazem łamał się bardziej. Nie poznaje jej na początku naszej znajomość była twarda i niemiła. Teraz poznałem ją od tej prawdziwej strony. 

(Miss) 
Nie mam już udawać silnej skoro nie jestem. Chce być normalnym człowiekiem z normalnym ojcem. Westchnęłam. Marzenie puste bezsensowne marzenie które i tak się nie spełni. Wstałam nie chce patrzyć na Harrego. Nie chce żeby patrzył na mnie w takim stanie. Poszłam do łazienki rozebrałam się do naga weszłam do kabiny prysznicowej i odkręciłam wodę wzięłam żel pod prysznic Harrego wylałam trochę na rękę i poczułam ten cudowny zapach jabłek. Namydliłam całe swoje ciało skrzywiłam się lekko kiedy piana dotknęła świeżych rozcieć na skórze. Poczułam kogoś wzrok na swoim ciele. Spojrzałam przez ramie i zobaczyłam Harrego opierającego się o umywalkę tyłkiem. Miał ten cwaniacki uśmiech na twarzy i iskierki w oczach. Nie wiedziałam co mam robić poczułam się głupio. Spuściłam głowę i się zarumieniłam tylko on umie sprawić że się rumienie. 
Kabina otworzyła się a do niej  wszedł Harry staną przede mną w samych bokserkach. Dziękowałam bogu że chociaż je zostawił. Otworzyłam szerzej oczy kiedy przypomniałam sobie że ja na sobie nic nie mam. Otworzyłam kabinę i chciałam wyjść lecz Harry miał inne plany. Złapał mnie za biodra i przyciągną do swojego ciała zamkną kabinę. Górował nade mną wzrokiem. Nic dziwnego skoro mam metr siedemdziesiąt a on nie wiadomo ile. Otworzyłam usta żeby coś powiedzieć lecz nie było mi to dane. Harry wbił się w moje usta. Zaakceptowałam pocałunek. Całował mnie z taką pasją i z uczuciem którego nie dane mi poznać. Rozchylił usta i przejechał moją dolną wargę prosząc o dostęp ale nie uzyskał go. Wzdrygnęłam się wstrzymałam oddech  kiedy poczułam jak Harry przyciąga mnie mocniej do swojego ciała. Oderwał się od moich ust a ja chciałam  natychmiast stamtąd wyjść. Harry poluźnił uchwyt na moich biodrach obróciłam się i otworzyłam drzwi ale Harry natychmiast je zamkną. Owiną ręce wokół mojej talii i przyciągną moje plecy do swojego torsu wstrzymałam oddech kiedy poczułam jego usta na skórze tuż przy uchu. 
-Nie chce żebyś tak reagowała na mój dotyk. Nie chce żebyś myślała o nim kiedy cie dotykam. Zapomni o nim on nie wróci przyrzekam ci to.-wyszeptał mi to do ucha a ja poczułam gęsią skórkę na swoim ciele. Nie wiem czy potrafię NIE WIEM. Spuściłam głowę. Nie wiem co mam myśleć. Nie wiem co mam zrobić mam ochotę uciec stąd i schować w najciemniejszy róg. Harry delikatnie obrócił do siebie.
-Przepraszam-powiedziałam i nerwowo bawiłam się palcami u dłoni.
-Hej nie masz za co przepraszać- chwycił moją brodę i uniósł moją głowę do góry. Spotkałam się z jego szmaragdowymi oczami która skanowała moją twarz. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Teraz cię pocałuje-powiedział z ustami przy moich. Poczułam jego usta na moich całował mnie tak delikatnie. Nikt nie był tak delikatny jak on. Położyłam dłonie na jego karku owinęłam końcówki  jego włosów na palce. Kiedy za nie lekko pociągnęłam mrukną mi do ust. Rozchylił swoje usta i przejechał językiem po mojej dolnej wardze rozchyliłam swoje niepewnie. Poczułam jak delikatnie wkłada swój język do moich ust. Po chwili pocałunek stał się namiętny. Oplótł mnie rękami w talii i oparł moje plecy o zimną ścianę. Skrzywiłam się czując nieprzyjemny chłód. Przyległ swoim ciałem do mojego. Otworzyłam oczy kiedy poczułam na brzuchu wybrzuszenie w bokserkach Harrego. Położyłam dłonie na klatce Harrego i lekko go odepchnęłam. 
-Nic nie poradzie że tak na mnie działasz-wszeptał i pocałował w policzek. Zarumieniłam się i spuściłam głowę. Harry otworzył drzwi kabiny i chwycił biały ręcznik owinął mnie nim. Schylił się lekko i poczułam jego rękę pod moją pupą. Podniósł mnie jedną ręką zdumiewała mnie jego siła za każdym razem. Modliłam się w duchu żeby się nie wypieprzył ze mną na rękach. Kiedy wyszliśmy z kabiny Harry zakołysał moim ciałem ja szybko mocniej się do niego przytuliłam i położyłam głowę na jego ramieniu mocno zamykając oczy. Usłyszałam śmiech Harrego.
-Dupek- uderzyłam dłonią w jego klatkę 
-Ale twój-takiej odpowiedzi się nie spodziewałam zrobiło mi się miło na sercu. 
Harry szedł ze mną do pokoju usadowił się na łóżku nie puszczając mnie. Chciałam odejść od niego i się ubrać ale on miał inne plany. Usadowił mnie na swoich kolanach tak że siedziała twarzą do niego i miałam nagi po obu stronach jego ud. 
-Mógłbyś mnie puścić chciałabym się ubrać jakbyś nie zauważył jestem w samym ręczniku-pomachał przeciwnie głową położył dłonie na moich plecach i przyparł do swojej klatki.Przechylił się do tyły i położył się na łóżku a ja wylądowałam na jego klatce. 
-Harry muszę się ubrać puść mnie- usiadł i podniósł się do góry. Podszedł że mną na rękach do swojej szafy i wyją czarną koszulkę. Postawił mnie na ziemi i podał mi ją podeszłam do swoich walizek i wyjęłam bieliznę i spodenki. Szłam w stronę łazienki chciałam go ominąć ale schylił się i wyszeptał mi do ucha;
-Nie mam nic przeciwko żebyś się tutaj przebrała-pocałował mnie w policzek i poczułam gorąco  na policzkach. Weszłam do łazienki zrzuciłam ręcznik i ubrałam się w koszulkę Harrego. Obróciłam się wokół własnej osi ale nie znalazłam spodenek. Pewnie je upuściłam w pokoju Harrego. Czyli jestem skazana na wyjście z łazienki w samych majtkach i koszulce Harrego. Powoli otworzyłam drzwi łazienki i szybko wbiegłam do pokoju weszłam szybko pod kołdrę żeby nie widział że nie mam spodenek. Harry nachylił się nade mną i wyszeptał;
-Zapomniałaś czego- i położył spodenki na kołdrze. Zaczerwieniłam się i naciągnęłam kołdrę na głowę. Harry zaśmiał się i położył obok mnie. Poczułam jak wchodzi pod kołdrę i kładzie głowę na moim brzuchu. Przytulił mnie położyłam dłoni na jego głowię i zaczęłam bawić się jego lokami. 
-Nie pozwolę cię skrzywdzić-wyszeptał zasypiając. Poszłam w jego ślady i wtuliłam głowę w poduszkę zasnęłam z uśmiechem na twarz. 


_________________________________________________________________________________
No i jest kolejny rozdział dziękuje za ponad 100 wyświetleni poprzedniego rozdziału. NIE WIEM CO BYM BEZ WAS ZROBIŁA. Dziękuje tak że za komentarze 


Dedykuje ten rozdział dziewczynie która pomogła nabić ponad 100 wyświetleni poprzedniego rozdziału @grandesly DZIĘKUJE CI Z CAŁEGO SERCA 

CZYTASZ=KOMENTARZE