środa, 17 września 2014

Rozdział 32^^

Gdzie tu iść ?? Do parku ? A idziemy do parku. Nie. Mam lepszy pomysł idę do zakazanego lasu tam zawsze się ktoś kręci. Musze nabrać siły. Ruszyłam więc w stronę lasu. Po kilku minutach już byłam przy nim. Zauważyłam jakąś zakochaną parę. Pewnie koleś chce zabrać ją to tego lasu żeby się bała on będzie przy niej udawać takiego bohaterskiego. Och ach aż się wzruszyłam urocze. Ale mu się ten plan nie uda bo będą moim dzisiejszym obiadem. Weszli do lasu a ja za nimi. Dziewczyna zaczęła piszczeć i łapać go mocniej za dłoń  kiedy zauważyła jaki ruch w krzakach. Jezu oddam przysługę światu jak ją zabije ma taki piskliwy głos że ja jebie. Weszli na polane po środku lasu. Była cała obrośnięta jakimiś małymi fioletowymi kwiatkami. Tu po raz pierwszy Harry zobaczył czym naprawdę jestem. Dziewczyna rzuciła się na szyje chłopakowi i mówiła jak tu pięknie. Tak wiem że te miejsce jest piękne. Ten las bez powodu nie nazywa się zakazany pełno w nim istot nie z tego świata. Schowam się za drzewo i patrzyłam się na nich zaczęli się obściskiwać chłopak położył dziewczynę na ziemi i zaczął ją całować po szyi. Dobra koniec tego dobrego. Wysunęłam skrzydła i poleciałam nad lasem. Zaczęłam powoli zmniejszać dystans do ziemi a tak dokładnie nad chłopakiem który leżał na dziewczynie. Złapałam go za tył koszulki i szybko poleciałam do góry on zaczął się wiercić i wyrywać. Złapałam drugą dłonią za dół jego szczęki i podniosłam tak że byłam twarz w twarz z nim poje oczy zrobiły się całe czarne. Czas na obiad. Zbliżyłam swoje usta do jego i zaczęłam wysysać z jego ciała siły życiowe i dusze. Jego martwe ciała po prostu rzuciłam żeby spadło na ziemie. Co mi po nim ? Jego dziewczyna zaczęła krzyczeć i uciekać. Oj kochana mi nie uciekniesz nikt mi nie ucieknie. Zaczęłam szybciej lecieć w stronę bramy dzielącej las od normalnego świata.  Przebiegła przez bramę zanurkowałam w powietrzu w stronę ziemi. Zaczęła krzyczeć żeby ktoś pomógł jej chłopakowi. Oo nie podaruje ci suka miałaś być cicho. Złapałam ją w pasie i szybko poszybowałam do góry.Złapałam jedną ręką  ją za szyje i podniosłam tak żeby patrzała mi w oczy. 
-Co było drzeć mordę hmm?-uniosłam jedną brew do góry. Z jej oczu zaczęły wypływać łzy. Ehh co za uczuciowe stworzenie. Wzruszyłam się wręcz na ten widok. 
-MISSI W TEJ CHWILI PRZESTAŃ!!!-usłyszałam za swoimi plecami krzyk Nialla. Ehhh on jego pierdolone emocje. Nie rób tego nie rób tamtego no ale przecież to jest takie zabawne. Przewróciłam oczami i obróciłam się w stronę gdzie dobiegał krzyk. Niall leciał jej pomóc. Przecież jesteśmy po jednej stronie no nie do końca bo mam różne znania w niektórych sprawach. No na przykład w takiej on uważa że nie musimy to robić żeby przetrwać ach naiwny jak dziecko. 
-Nie musimy tego robić żeby przeżyć.-mówi i zatrzymuje się kilka metrów przede mną. A nie mówiłam. 
-Ach ty idioto widać że jesteś początkujący. Musimy to robić dzięki temu nasze moce się rozwijają. No chociaż wasze bo moje nawet bez tego się rozwijają.-wzruszyłam ramionami. Dziewczyna spojrzała błagalnie na Nialla a ten już chciał jej pomóc. 
-Stój.-warknęłam do Nialla i podniosłam rękę skoncentrowałam wzrok na nim ułożyłam dłoni tak jakbym go dusiła. On zaczął się dusić.- I widzisz do czego cie te słabe miękkie serduszko doprowadziło.- spojrzałam na dziewczynę-A ty kurwo nie patrz tak na niego. Zacisnęłam dłoni jeszcze bardziej na jej szyi z jej oczu znowu zaczęły wypływać łzy. Puściłam Nialla z moich uścisku.
-Puści ją proszę.- Niall zaczął mnie błagać.
-Skoro ładnie prosisz.-uśmiechnęłam się wrednie i puściłam dziewczynę a ona zaczęła spadać na ziemie. No co powiedział że mam ją puścić. Niall momentalnie poleciał za nią i ja złapał. Jak zwykle popsuł mi zabawę dupek jeden. Przewróciłam oczami poleciałam za nimi chłopak złapał dziewczynę i odstawił ją na ziemie. Postawił ją na ziemie wylądowałam koło nich. 
-Nic ci nie jest ?-zapytał dziewczynę z troską w głoście.Facet błagam pytasz mój obiad czy nic mu nie jest. To tak jakbyś pytał kanapkę czy możesz ją zjeść. Och on i jego miękkie serduszko. 
-Co się właśnie stało ?- powiedziała drżącym głosem. Przewróciłam oczami i usiadłam na murku koło bramy. 
-Próbowałam cie zabić idiotko.-warknęłam i spojrzałam na Nialla.-Ale on mi przerwał. 
-Dziękuje.-powiedziała do Nialla. Obrócił się do niej plecami. Musze ją zabić nie  że chce no w sumie chce ale też że za dużo wie. Stanęłam szybko za dziewczyną i złapałam dłonią za jej szczękę a drugą położyłam na włosach. Połamałam jej kark. Nawet nie zdążyła wydać z siebie dźwięku. Szybko zaniosłam jej martwe ciało do lasu. Niall chciał powiedzieć coś do dziewczyny i się obrócił.
-Gdzie ona jest?-spiorunował mnie wzrokiem. Przewróciłam oczami podeszłam do niego.
-W krainie wiecznego snu.-uśmiechnęłam się i wzruszyłam ramionami. Ruszyłam w stronę mojego domu. Po kilku minutach już byłam w nim. Niall wściekły wszedł zaraz za mną. Wyluzuj trochę bo ci serce stanie. Weszłam do salonu gdzie siedział Zayn Harry i Lucien. Usiadłam na swoim fotelu w rogu pokoju. 
-Na wieczór idziemy po twoją dziewczynie.-spojrzałam na wampira.
-Zayn dzwoń do Sary ma tu przyjść natychmiast.-zażądałam. Nic nie powiedział tylko wyciągną komórkę z kieszeni.Wstałam i podeszłam od tyłu do kanapy na której siedział Harry. Musze mu powiedzieć że zabiłam. Schyliłam się nad nim i wyszeptałam Harremu do ucha:
-Zabiłam dzisiaj dwie osoby.-znieruchomiał na te słowa.-Przepraszam.-wyszeptałam i pocałowałam miejsce za jego uchem. Wyprostowałam się i podeszłam do schodów. Czy ja tak na prawdę żałowałam że zabiłam. Szczerze to nie. Weszłam po schodach. Usłyszałam jak Harry idzie za mną. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Weszłam do pokoju a on zaraz za mną. 
-Nie zaczynaj gadać że jak ja mogłam to zrobić i tego typu gadki. Niall wyręczył cie.- usłyszałam jak wzdycha. Podeszłam do regału z książkami odsunęłam jedną i wcisnęłam guzik. Moim oczom ukazał się tajemniczy pokój z moją bronią i strojem łowcy. Usłyszałam jak Harry wciąga powietrze. Nie nienawidził takich jak ja bo zabili jego rodzinę. Tylko ja ich zabiłam i tylko tą zbrodnie żałuje. 
-Pamiątka po Klausie byłam jego łowcą.-wyjaśniłam. Obróciłam się w stronę Harrego patrzył z nienawiścią i wściekłością na strój łowcy. Podeszłam do niego i położyłam dłoni na jego policzku wtulił twarz w nią zamykając oczy. Czułam jak się uspokaja. 
-Harry?-wyszeptałam patrząc na jego twarz.
-Hmm?-wymruczał.
-Musimy się przygotować na odbicie tej laski.-otworzył oczy i zamruczał niezadowolony. Stanęłam na palcach i pocałowałam go w usta. Chciał położyć dłonie na moich biodrach ale się szybko odsunęłam od niego.
-Wiesz przecież że nic ci nie zrobię.- powiedział spokojnie 
-Wiem.
-To dlaczego odskoczyłaś ?-zapytał patrząc mi w oczy.
-Nie ważne.-odwróciłam się 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz