Jezu niech wszyscy dadzą mi spokój. Ten koleś co wszedł do mojego domu. Który okazał się wampirem ciekawe co chce. Kim jest ten chłopak który mnie ciągle prześladuje. Zamykam oczy poczułam jak łóżko się kołysze przytulił mnie i od razu wiedziałam że to Harry .
-Co się dzieje kochanie ?- usłyszałam jego zachrypnięty głos. Czy on powiedział do mnie 'kochanie'. Otworzyłam oczy i się uśmiechnęłam słabo.
-Nic po prostu coś mnie męczy.-burknęłam. Coś kurwa ktoś. Mam tego kurwa dość to za dużo. Wtuliłam twarz w klatkę Harrego a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Po prostu jest tego za dużo.
-Hej co jest ?-głaskał mnie po włosach.
-Nic nie ważne.-Otarłam łzy. Nie będę laską która rozkleja się o byle gówno.-Czego chce ten koleś?
-Mamy pomóc uratować jego dziewczynę z rąk jakieś Gwardii.
-Jezu serio?-wstałam i wyszłam z pokoju zeszłam po schodach. Weszłam do salonu gdzie siedział Zayn Niall i Lucien.
-Bez urazy koleś ale do chuja Pana jesteś wampirem.-krzyknęłam wkurwiona. Sama nie wiem na kogo.- Także mogłeś pójść tam i uratować swoją dziwkę.- aż ręce zaczęły mi się trząść z złość. Na słowo 'dziwka' odwrócił swoją głowę w moją stronę a w jego oczach można tylko było wyczytać wściekłość. OOO jak słodko wampir się wkurwił. Och ach. W ułamku sekundy był już przy za mną i trzymał moje włosy w dłoni przechylając moją głowę na bok. Zaczęłam się śmiać jak psychopatka kiedy przysuną swoje kły do mojej szyi. Smacznego wampirku.
-Nie radzie pić mojej krwi ale śmiało.-wzruszyłam ramionami. Zayn aż wytrzeszczył oczy kiedy usłyszał moje pozwolenie.-Ale zanim to zrobisz powiem jedno 'na zdrowie syneczku Draculi'-powiedział z kipną w głoście. Dokładnie wiedziałam że nienawidzi ojca za to co mu zrobił. Och to takie wzruszające. Lucien z jeszcze większą wściekłością wpił się w moją szyje. Pij pij aż umrzesz drugi raz od mojej krwi. On momentalnie odskoczył ode mnie i zaczął pluć moją krwią. Przejrzałam się w lustrze który wisiał na ścianie w salonie po mojej szyi z dwóch dziurek leciała krew czarna jak smoła. Wytarłam szyje rękawem bluzy. Obróciłam się w stronę plującego moją krwią wampira i oparłam się o futrynę.
-Zanim tu przyszedłeś mogłeś się o mnie więcej dowiedzieć.-powiedziałam to ze złośliwym uśmiechem na twarzy.
-Jesteś wredną suka.-warkną do mnie wycierając usta.
-Tak zgadza się.-wzruszyłam ramionami bez emocji.- Ach czy wampir który ma 5 setek na karku nie powinien się lepiej wyrażać?-przechyliłam głowę na bok uśmiechając sie wrednie. No co mi zrobisz wampirku mam na ciebie haka.
-Do takich suk jak ty to nie.- wysyczał przez zaciśnięte zęby. Ach jaka riposta.
-Mam do ciebie pytanie- na mojej twarzy pojawił się jeszcze większy wredny uśmiech.-Czy twoja matka jeszcze pływa martwa w rzece do której skoczyła żeby popełnić samobójstwo hmmm?-uniosłam jedną brew do góry.-Bo jak tak to pozdrów ją ode mnie.
Zacisną zęby i dłonie podszedł do mnie jeszcze bliżej i uderzył w ścianę koło mojej głosy. W ścianie była ogromna dziura. Wow umiesz zrobić dziurę w ścianie brawo.
-Ja śmiesz do mnie tak mówić?!-krzykną do mnie.
-Ach zaiste bo mogę.-zaśmiałam się odsunęłam się od niego.-Jakby nie było jesteś w moim domu Draculo juniorze.-ach jak ja uwielbiam drażnić ludzi ach sorry w tym przypadku trupa. W ułamku sekundy był znowu przy mnie. Przewróciłam oczami. Uważaj bo się tym przerażę.
-Może ci jednak nie pomogę uratować tą twoją suczkę bo jeszcze popełni samobójstwo jak twoja matka.-ominęłam go i usiadłam na drewnianym stole machając nogami w przód i w tył patrzyłam jak Lucien się jeszcze bardziej wkurwia. Ochhh uważaj bo jeszcze eksplodujesz z tej wściekłości. Za śmiałam się na tą myśl.
-A ja może wyśle pozdrowienia od ciebie do Issaca hmmm?-na jego twarzy pojawił się wredny uśmiech. Moje oczy stały się całe czarne. Przesadziłeś koleś. Patrzyłam na niego i podniosłam rękę dłonią machnęłam w bok a jego ciało jak szmaciana lalka poleciało w bok. Zeskoczyłam ze stołu i skoncentrowałam wzrok na nodze od stołu ona wyrwała sie i dosłownie wskoczyła mi w dłoni. Podeszłam do Luciena który leżał na podłodze. Przełamałam kawałek drewna na pół i wbiłam mu je w dłonie tak że ma je przybite do podłogi.
-Jak zbierałeś o mnie informacje to mogłeś jeszcze się dowiedzieć że jestem mutantem mieszanką wybuchową.-kucnęłam przy nim leżącego na podłodze.-Dokładnie wiesz kim jest mój ojciec ale chyba nie wiesz kim była moja matka. Była niezwykłą istotą.-na te słowa jego czy otworzyły się jeszcze bardziej.-No dokładnie. Wiem że jesteś w szoku. Stożyli potwora który ma niezliczone moce i jest potężniejszy nawet od pięcioletniemu potomkowi Draculi.-Wstałam i stanęłam nad nim.
-Jak urodzi się twój potomek będzie koniec świata jaki istnieje- Powiedział wyrywając dłoni w górę w dłoni miał wielką dziurę to samo zrobił z drugą dłonią. Jest wampirem zagoi się szybko. Wstał i już nie miał dziur w dłoniach.
-Zagoiło się szybciej niż zwykle-powiedział zaskoczony. Zaczęłam iść w stronę drzwi salonu odwróciłam sie w stronę wampira jak już miałam wyjść na korytarz.
-No widzisz moja krew jest w chuj ohydna ale jest lekarstwem po którym wszystko lepiej sie goi i tak dalej a jak każde lekarstwo musi być ohydne.-wzruszyłam ramionami.-Proszę stosować te lekarstwo w małych ilościach bo inaczej grozi śmierć-wyszłam z salonu.
-Niedługo z tej Gwardii zostanie mokra czerwona plama-krzyknęłam na cały dom i wyszłam z domu. Ok teraz idziemy na obiadek kogo tym razem pozbawię życia ciekawe.
_________________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTARZ
wtorek, 26 sierpnia 2014
wtorek, 19 sierpnia 2014
Rozdział 30 ^^
Obudziłam się w tym samym miejscu co poprzedniego dnia usiadłam. Kto by pomyślał że róg pokoju może być tak wygodny. Dopiero teraz do mnie dotarło co się wydarzyło wczoraj. Ten chłopak czy on był tylko moją wyobraźnią czy był prawdziwy ? Kto to wie. Ruszyłam się i wstałam z podłogi rozejrzałam się po pokoju nie było śladu po nieznajomym. To chyba była tylko moja wyobraźnia. Była ? Podeszłam do drzwi. Od razu kiedy je zobaczyłam przypomniałam sobie jak wczoraj potraktowałam Harrego. Nic na to nie poradzie że jak się boje to wole się zamknąć sama w pokoju i z nikim nie rozmawiać. Drżącą ręką chwyciłam klamkę a drugą przekręciłam klucz wzięłam głęboki oddech i otworzyłam te cholerne drzwi. Moim oczom ukazał się Harry śpiący oparty o ścianę koło drzwi. Dlaczego on ty śpi ? Boi się o mnie ?? Ktoś mi to powie? Bo sama nie wiem. Usiadłam po turecku koło niego miał głowę opartą o ścianę jego powieki drgały od czasu do czasu miał lekko rozchylone wargi mruknął coś. Uśmiechnęłam się na ten widok wydaje się jak śpi taki spokojny. Muszę przyznać że nawet słodko i uroczo. Od kiedy ja używam słów 'słodko' 'uroczo'. Chyba musiałam się uderzyć w głowę.
-Missi otwórz te drzwi.- wymamrotał przez sen. Patrzyłam na niego. Co miałam poczuć ukucie w serce no niestety nie czuje tego. Czasami zastanawiam się czy mam w ogóle serce. Przysunęłam się bliżej do niego i pogłaskałam go po policzku i pocałowałam w czoło.
-Za to że się martwisz o mnie.-wyszeptałam uśmiechając się słabo. Jak na zawołanie jego powieki zaczęły się podnosić. O kurwa nie dobrze. Ostatnio nie byłam dla niego miła. A czy ja kiedykolwiek byłam dla niego miła?? Ach tak kiedy go całowałam. Podniósł powieki kiedy mnie ujrzał kilka razy pomrugał i momentalnie rzucił się na mnie po to żeby mnie otulić ramionami.
-Tak się bałem o ciebie.-wyznał kładąc głowę na moim ramieniu. Otworzyłam szerzej oczy na te słowa. Czy on to powiedział?? Czy ja dobrze usłyszałam?? Chyba się prze słyszałam.
-Przecież żyje-obsypał pocałunkami moje ramie.-niestety-nagle zamarł. Odsuną się lekko tak że spokojnie patrzy mi w oczy dojrzałam w nich ból.
-Nie mów tak-wyszeptał i spuścił głowę. Czasami zachowuje się jak dziecko. Przytulił mnie jeszcze mocniej. Chciałam mu się wyrwać nawet nie wiem dlaczego. Może jeszcze moje ciało nie przyzwyczaiło się do czyjegoś dotyku. Tylko on może mnie dotykać nikt inny. Tylko Harry. Położył dłonie pod moimi pośladkami i lekko mnie podniósł delikatnie posadził sobie mnie nogach twarzą do siebie. Nadal siedział pod tą ścianą a dał rade sobie od tak mnie podnieść i posadzić sobie na nogach. Czy on jest taki silny czy ja jestem taka lekka? Nie wiem.
-Kiedy ostatnio coś jadłaś?-zapytał kładąc dłoń na moim policzku. Yyyyy sama nie wiem nie byłam głodna albo zapomniałam o głodzie. Tak wiem jak można zapomnieć o głodzie. A no można.
-Mówisz o kogoś duszy czy...-zasłonił dłonią moje usta a ja tylko przewróciłam oczami.
-Nie zgrywaj się. Normalne jedzenie już nie istnieje?-zapytał. Człowieku jak mam ci odpowiedzieć zasłoniłeś mi usta dłonią. Pomachałam głową na 'nie' on zmarszczył brwi i odsuną dłoń od moich ust.
-Missi musisz je...-pocałowałam go żeby się już w końcu zamkną. Uświadomiłam sobie że to jest pierwszy raz kiedy ja go całuje. Położył mi dłonie na biodrach polizał moją dolną wargę prosząc o pozwolenie pogłębienia pocałunku. Pozwolić mu czy nie ?? A niech mu będzie. Rozchyliłam lekko wargi a on pogłębił pocałunek. Nasze języki toczyły 'walkę'. Całował mnie wolno tak jakby chciał przedłużyć tą chwile. Położyłam dłonie na jego karku i owinęłam sobie wokół palców końcówki jego loków. Mruknął do moich ust. Usłyszałam za swoimi plecami klaskanie. Oderwałam się momentalnie od Harrego i obróciłam się w stronę miejsca skąd dobiegało klaskanie. Stał tam Zayn oparty o ścianę. Ehhh akurat on. Wstałam z Harrego a on od razu za mną i przytulił od tyłu opierając głowę na moim ramieniu. Zatrzymał mnie przy swoim ciele bo wiedział że jestem zła na Zayna. Zayn i ja lubimy się jak kot z psem.
-Czego ?-warkną Harry.
-Jakiś fagas do Missi stoi przed drzwiami głównymi i kazał mi cie zawołać-powiedział patrząc na mnie. Fuknęłam coś pod nosem i wyrwałam się z objęć Harrego. Podeszłam do Zayna i uderzyłam go z otwartej dłoni w tył głowy on momentalnie obrócił głowę w moim kierunku.
-Co?-warknęłam
On nic nie powiedział więc zeszłam na dół. Drzwi główne były otwarte a przed progiem stał jakiś facet. Miał na sobie białą koszule czarne spodnie. Zastanawiałam się czy ten koleś przez przypadek nie ubrał rurek bo tak leżały na nim że po prostu Mrrr. Ok Missi ogarnij się. Ziemia do Missi. Miał ciemne włosy wręcz czarne i podobnego koloru oczy. Może miał 20-25 lat. No trzeba przyznać przystojny. Ziemia do Missi znowu. Ocknęłam się dopiero kiedy Harry pojawił się u mojego boku. Harry Patrzył na nieznajomego wzrokiem zabójcy. Ooo jak uroczo Jezu co ja gadam. Ale przyznać jest przystojny do chuja Pana. Niall jakby wyrósł z podłogi koło mojego drugiego boku. Kurwa co tu się dzieje?? Ktoś mi to powie?? Niall podszedł do drzwi z jakimś błyskiem w oku którego nie mogłam ni jak opisać.
-Dzień Dobry jestem Niall możesz wejść.- powiedział z wrednym uśmiechem. Szczerze mówiąc nigdy nie widziałam takiego uśmiechu na jego twarzy. Ten facet chciał zrobić krok przez próg ale tak jakby jakaś niewidzialna moc trzymała go na zewnątrz.
-Przepraszam czy Pan jest właścicielem tego domu?-zapytał nieznajomy mężczyzna Nialla. Jezu jaki on ma głos taki zachrypnięty podobny do głosu Harrego ale jednak inny. Jezu co ja robię. Poczułam jak Harry kładzie dłoni na moim ramieniu. Czyżby był zazdrosny o nieznajomego?? Lekko kącik moich ust podniósł się w górę.
-Nie a to jakiś problem ?-zapytał Niall i już wiedziałam że blondyn coś knuje. Niall knuje to jest nowość. Harry schylił się o mojego ucha i wyszeptał:
-Nie śliń się tak na jego widok bo już cieknie ci po brodzie.-powiedział wkurzony. OOO Harry jest zazdrosny słodko.
-Uważaj żeby ta twoja zazdrość nie wyszła ci uszami.-obróciłam głowę w jego stronę a na mojej twarzy było widać wredny uśmiech.
-Schowaj pazurki kocico.-usłyszałam Nialla. Ej ale serio co tu się dzieje?? Niall nigdy nie mówił do mnie w taki sposób a najczęściej nic nie mówił. Obróciłam głowę w jego stronę.
-Jeszcze raz taki tekst do mnie powiesz a skończysz bez zębów i kutasa zrozumiano??-powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
-Nie wściekaj się tak. On-pokazał na nieznajomego- do ciebie. Podeszłam bliżej drzwi nieznajomy śledził mój każdy ruch.
-Co chciałeś ??-zapytałam
-Możesz mnie zaprosić do twojego domu?? Mam z tobą do pogadania.-patrzył mi prosto w oczy kiedy to mówił.
-Najpierw imię poproszę a potem się zastanowię.
-Nazywam się Lucien Antonescu.-powiedział i grzecznie się uśmiechną. Jezu jakie imię takie stare i klasyczne.
-A ja Missi...
-Collins-dopowiedział otworzyłam szerzej oczy. Skąd on to wie??-Wiem kim jesteś. Zaprosisz mnie do swojego domu??-Teraz to już kurwa nie wiem czy zaprosić go.
-Dobra wchodź jak nas pozabijasz to i tak wstanę i cię wykończę.-Zrobił nie pewny krok do środka odsuną mnie od drzwi i je zamkną tak jakby był u siebie.
-Mam sprawę do ciebie-zaczął
-Powiedz to blondynowi albo Harremu a w ogóle to wiedz komu chcesz oprócz mnie.-obróciłam się i weszłam po schodach skierowałam się do swojego pokoju zamknęłam drzwi. Poszłam do łazienki żeby przemyć twarz wodą. Odkręciłam kran i schyliłam się nad umywalką.
-CZY CIE DO RESZTY POJEBAŁO ŻEBY ZAPRASZAĆ WAMPIRA DO DOMU ?!-usłyszałam za swoimi plecami krzyk gwałtownie wyprostowałam się i zobaczyłam w obiciu lustra nieznajomego blondyna który prześladował mnie wczoraj przez cały dzień. Myślałam że to tylko moją chora wyobraźnia.
-A CZY CIEBIE TEŻ POJEBAŁO ŻEBY CIĄGLE ZA MNĄ CHODZIĆ CZŁOWIEKU KTÓREGO NAWET NIE ZMAM-warknęłam. Chłopak wziął głęboki wdech żeby się uspokoić.
-Mówiłem już że mnie znasz tylko najwyraźniej nie pamiętasz mnie.-przewróciłam oczami i wyszłam z łazienki położyłam się na łóżku.
-Missi otwórz te drzwi.- wymamrotał przez sen. Patrzyłam na niego. Co miałam poczuć ukucie w serce no niestety nie czuje tego. Czasami zastanawiam się czy mam w ogóle serce. Przysunęłam się bliżej do niego i pogłaskałam go po policzku i pocałowałam w czoło.
-Za to że się martwisz o mnie.-wyszeptałam uśmiechając się słabo. Jak na zawołanie jego powieki zaczęły się podnosić. O kurwa nie dobrze. Ostatnio nie byłam dla niego miła. A czy ja kiedykolwiek byłam dla niego miła?? Ach tak kiedy go całowałam. Podniósł powieki kiedy mnie ujrzał kilka razy pomrugał i momentalnie rzucił się na mnie po to żeby mnie otulić ramionami.
-Tak się bałem o ciebie.-wyznał kładąc głowę na moim ramieniu. Otworzyłam szerzej oczy na te słowa. Czy on to powiedział?? Czy ja dobrze usłyszałam?? Chyba się prze słyszałam.
-Przecież żyje-obsypał pocałunkami moje ramie.-niestety-nagle zamarł. Odsuną się lekko tak że spokojnie patrzy mi w oczy dojrzałam w nich ból.
-Nie mów tak-wyszeptał i spuścił głowę. Czasami zachowuje się jak dziecko. Przytulił mnie jeszcze mocniej. Chciałam mu się wyrwać nawet nie wiem dlaczego. Może jeszcze moje ciało nie przyzwyczaiło się do czyjegoś dotyku. Tylko on może mnie dotykać nikt inny. Tylko Harry. Położył dłonie pod moimi pośladkami i lekko mnie podniósł delikatnie posadził sobie mnie nogach twarzą do siebie. Nadal siedział pod tą ścianą a dał rade sobie od tak mnie podnieść i posadzić sobie na nogach. Czy on jest taki silny czy ja jestem taka lekka? Nie wiem.
-Kiedy ostatnio coś jadłaś?-zapytał kładąc dłoń na moim policzku. Yyyyy sama nie wiem nie byłam głodna albo zapomniałam o głodzie. Tak wiem jak można zapomnieć o głodzie. A no można.
-Mówisz o kogoś duszy czy...-zasłonił dłonią moje usta a ja tylko przewróciłam oczami.
-Nie zgrywaj się. Normalne jedzenie już nie istnieje?-zapytał. Człowieku jak mam ci odpowiedzieć zasłoniłeś mi usta dłonią. Pomachałam głową na 'nie' on zmarszczył brwi i odsuną dłoń od moich ust.
-Missi musisz je...-pocałowałam go żeby się już w końcu zamkną. Uświadomiłam sobie że to jest pierwszy raz kiedy ja go całuje. Położył mi dłonie na biodrach polizał moją dolną wargę prosząc o pozwolenie pogłębienia pocałunku. Pozwolić mu czy nie ?? A niech mu będzie. Rozchyliłam lekko wargi a on pogłębił pocałunek. Nasze języki toczyły 'walkę'. Całował mnie wolno tak jakby chciał przedłużyć tą chwile. Położyłam dłonie na jego karku i owinęłam sobie wokół palców końcówki jego loków. Mruknął do moich ust. Usłyszałam za swoimi plecami klaskanie. Oderwałam się momentalnie od Harrego i obróciłam się w stronę miejsca skąd dobiegało klaskanie. Stał tam Zayn oparty o ścianę. Ehhh akurat on. Wstałam z Harrego a on od razu za mną i przytulił od tyłu opierając głowę na moim ramieniu. Zatrzymał mnie przy swoim ciele bo wiedział że jestem zła na Zayna. Zayn i ja lubimy się jak kot z psem.
-Czego ?-warkną Harry.
-Jakiś fagas do Missi stoi przed drzwiami głównymi i kazał mi cie zawołać-powiedział patrząc na mnie. Fuknęłam coś pod nosem i wyrwałam się z objęć Harrego. Podeszłam do Zayna i uderzyłam go z otwartej dłoni w tył głowy on momentalnie obrócił głowę w moim kierunku.
-Co?-warknęłam
On nic nie powiedział więc zeszłam na dół. Drzwi główne były otwarte a przed progiem stał jakiś facet. Miał na sobie białą koszule czarne spodnie. Zastanawiałam się czy ten koleś przez przypadek nie ubrał rurek bo tak leżały na nim że po prostu Mrrr. Ok Missi ogarnij się. Ziemia do Missi. Miał ciemne włosy wręcz czarne i podobnego koloru oczy. Może miał 20-25 lat. No trzeba przyznać przystojny. Ziemia do Missi znowu. Ocknęłam się dopiero kiedy Harry pojawił się u mojego boku. Harry Patrzył na nieznajomego wzrokiem zabójcy. Ooo jak uroczo Jezu co ja gadam. Ale przyznać jest przystojny do chuja Pana. Niall jakby wyrósł z podłogi koło mojego drugiego boku. Kurwa co tu się dzieje?? Ktoś mi to powie?? Niall podszedł do drzwi z jakimś błyskiem w oku którego nie mogłam ni jak opisać.
-Dzień Dobry jestem Niall możesz wejść.- powiedział z wrednym uśmiechem. Szczerze mówiąc nigdy nie widziałam takiego uśmiechu na jego twarzy. Ten facet chciał zrobić krok przez próg ale tak jakby jakaś niewidzialna moc trzymała go na zewnątrz.
-Przepraszam czy Pan jest właścicielem tego domu?-zapytał nieznajomy mężczyzna Nialla. Jezu jaki on ma głos taki zachrypnięty podobny do głosu Harrego ale jednak inny. Jezu co ja robię. Poczułam jak Harry kładzie dłoni na moim ramieniu. Czyżby był zazdrosny o nieznajomego?? Lekko kącik moich ust podniósł się w górę.
-Nie a to jakiś problem ?-zapytał Niall i już wiedziałam że blondyn coś knuje. Niall knuje to jest nowość. Harry schylił się o mojego ucha i wyszeptał:
-Nie śliń się tak na jego widok bo już cieknie ci po brodzie.-powiedział wkurzony. OOO Harry jest zazdrosny słodko.
-Uważaj żeby ta twoja zazdrość nie wyszła ci uszami.-obróciłam głowę w jego stronę a na mojej twarzy było widać wredny uśmiech.
-Schowaj pazurki kocico.-usłyszałam Nialla. Ej ale serio co tu się dzieje?? Niall nigdy nie mówił do mnie w taki sposób a najczęściej nic nie mówił. Obróciłam głowę w jego stronę.
-Jeszcze raz taki tekst do mnie powiesz a skończysz bez zębów i kutasa zrozumiano??-powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
-Nie wściekaj się tak. On-pokazał na nieznajomego- do ciebie. Podeszłam bliżej drzwi nieznajomy śledził mój każdy ruch.
-Co chciałeś ??-zapytałam
-Możesz mnie zaprosić do twojego domu?? Mam z tobą do pogadania.-patrzył mi prosto w oczy kiedy to mówił.
-Najpierw imię poproszę a potem się zastanowię.
-Nazywam się Lucien Antonescu.-powiedział i grzecznie się uśmiechną. Jezu jakie imię takie stare i klasyczne.
-A ja Missi...
-Collins-dopowiedział otworzyłam szerzej oczy. Skąd on to wie??-Wiem kim jesteś. Zaprosisz mnie do swojego domu??-Teraz to już kurwa nie wiem czy zaprosić go.
-Dobra wchodź jak nas pozabijasz to i tak wstanę i cię wykończę.-Zrobił nie pewny krok do środka odsuną mnie od drzwi i je zamkną tak jakby był u siebie.
-Mam sprawę do ciebie-zaczął
-Powiedz to blondynowi albo Harremu a w ogóle to wiedz komu chcesz oprócz mnie.-obróciłam się i weszłam po schodach skierowałam się do swojego pokoju zamknęłam drzwi. Poszłam do łazienki żeby przemyć twarz wodą. Odkręciłam kran i schyliłam się nad umywalką.
-CZY CIE DO RESZTY POJEBAŁO ŻEBY ZAPRASZAĆ WAMPIRA DO DOMU ?!-usłyszałam za swoimi plecami krzyk gwałtownie wyprostowałam się i zobaczyłam w obiciu lustra nieznajomego blondyna który prześladował mnie wczoraj przez cały dzień. Myślałam że to tylko moją chora wyobraźnia.
-A CZY CIEBIE TEŻ POJEBAŁO ŻEBY CIĄGLE ZA MNĄ CHODZIĆ CZŁOWIEKU KTÓREGO NAWET NIE ZMAM-warknęłam. Chłopak wziął głęboki wdech żeby się uspokoić.
-Mówiłem już że mnie znasz tylko najwyraźniej nie pamiętasz mnie.-przewróciłam oczami i wyszłam z łazienki położyłam się na łóżku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)