(Harry)
Zobaczyłem ją leżała na podłodze koło drzwi. Leżała bez ruchu miała zamknięte oczy ledwo oddychała. Podbiegłem do niej zemdlała po jej policzku spłynęła jedna pojedyncza. Nienawidzę jak płacze bo wiem że to przeze mnie. Wziąłem jej ręce i owinąłem je sobie wokół karku. Włożyłem jedną rękę pod jej kolana a drugą trzymałem na jej plecach. Podniosłem ją z podłogi i wszedłem po schodach do swojego pokoju. Położyłem ją delikatnie na łóżku poszedłem do łazienki po apteczkę. Kiedy wróciłem miała otwarte oczy i patrzyła w sufit kiedy podszedłem do łóżka. W jej oczach pojawiły się łzy. Nienawidzę kiedy cierpi. Nienawidzę kiedy jest smutna. Popada w depresje z której nie potrafię ją wydostać.
(Missi)
Patrzyłam w sufit ze łzami w oczach. Obróciłam głowę w jego stronę trzymał w ręce apteczkę. Widziałam w jego oczach współczucie. Nienawidzę kiedy ktoś mi współczuje. Płacz to objawa słabość pomyślałam i wytarłam łzy. Harry uklękną koło łóżka i chwycił brzegi mojej koszulki chwyciłam go za dłonie i pokiwałam przecząco głową. Westchną i przybliżył swoją twarz do mojej.
-Musze opatrzyć rany kochanie.-powiedział łagodnym i spokojnym tonem. Dziwie się mu że jest taki miły dla mnie. Ja na jego miejscu zrobiłabym sobie awanturę dlaczego to robię. A on jeszcze chce opatrzyć rany.
-Nie nie musisz.-nie patrzyłam na niego. Pocałował mnie w policzek i wyszeptał:
-Musze i bez dyskusji.-powiedział stanowczo. Usiadłam na brzegu łóżka. Ściągną moją koszulkę całą czerwoną od krwi skrzywiłam się lekko kiedy poczułam lekki ból.
-Połóż się.-pokiwałam przeciwnie głową.
-Musisz być taka uparta.-westchną i położył mnie na łóżku. Wyją z apteczki wacik i wodę utlenioną namoczył wacik wodą przyłożył do ran na biodrze. Skrzywiłam się czując ból.
-Już spokojnie.-wyszeptał i pocałował każdą ranę na moim biodrze. Zajął się ranami na żebrach zrobił to samo co z tymi na biodrze. Chwycił gumkę od moich spodenek patrzyłam na niego ze strachem w oczach. Puścił spodenki i przysuną twarz do mojej.
-Spokojnie.-wyszeptał pokiwałam głową na znak że rozumiem. Uśmiechną się i pocałował mnie. Całował mnie z taką pasją poczułam jego ręce na spodenkach starał obrócić moją uwagę od tego co robił całując mnie. Podniosłam biodra do góry żeby ułatwić mu czynność. Moje spodenki wylądowały na podłodze koło łóżka. Zaczerwieniłam się leżałam pod nim w samej bieliźnie. Uśmiechną się i przyłożył wacik do rany. Skrzywiłam się zauważył to bo od razu był mojej twarzy.
-Już po wszystkim.- położył zużyty wacik na nocnej szafce. Usiadł na łóżku. Patrzyłam na jego plecy. Wstałam z łóżka zakręcił mi się w głowię poczułam jego duże dłonie na talii. Czułam jego gorący oddech na szyi motylki w moim brzuchu obudziły się do życia.
-Tyle rzeczy chciałbym z tobą zrobić kochanie.-wszeptał te słowa w taki seksowny sposób. Wstrzymałam oddech na te słowa to trochę dziwne. Poczułam jego usta na skórze mojego ramienia. Przymrużyła oczy obróciłam się do niego jego oczach były wypełnione pożądaniem. Przestraszyłam się troszeczkę. Zawrze tak reaguje kiedy ktoś tak na mnie patrzy. Przyciągną mnie do siebie.
-Przepraszam.-powiedziałam łamiącym się tonem. Nienawidzę siebie. Westchną i pocałował mnie w czoło.
-Nie ma za co.-jeździł palcem wskazującym po moim policzku. Poczułam przyjemne ciarki wzdłuż kręgosłupa.
-Mam. Nie potrawie dać ci tego chcesz.-mruknęłam pod nosem. Przyciągną mnie mocniej do siebie.
-Dajesz mi więcej niż ktokolwiek na tym pojebanym świecie.-pocałował mnie w usta. Kocham kiedy mnie całuje. Wplątałam palce w jego loki lekko za nie pociągnęłam zamruczał mi do ust. Odsuną się ode mnie.
-Kochanie bo nie wytrzymam i rzucę się na ciebie.-powiedział zachrypniętym głosem. Wzruszyłam ramionami i podeszłam do szafy. Jak by nie było jestem w samej bieliźnie. Poczułam jego duże dłonie na swoich biodrach.
-Wole cie w takiej wersji.-wyszeptał seksownie do mojego ucha. Zaczerwieniłam się i spuściłam głowę. Usłyszałam jego cichy śmiech wyją z szafy jakąś swoją koszulkę obrócił mnie w swoją stronę.
-Rączki do góry maleńka.- powiedział uśmiechając się od ucha do ucha. Uśmiechnęłam się słabo i podniosłam ręce do góry. Naciągną koszulkę na mnie. Poprawiłam włosy.
-A teraz uciekaj bo cie zjem.-zaśmiał się. Zachichotałam i uciekłam wskoczyłam na łóżko schowałam się pod kołdrą. Trzymałam ją ciasno przy swoim ciele. Poczułam jego duże dłonie na kostkach. Po co łapie mnie za kostki? Przecież to nie ma sensu. Nagle pociągną mnie w dół łóżka chwyciłam kołdrę. Spadłam z łóżka. Usłyszałam jego cichy śmiech.
-Kochanie to cie nie obroni.- zachichotał jak małe dziecko. Otworzyłam szerzej oczy. Czy Harry Styles właśnie zachichotał jak małe dziecko? Nie wieże. Uklękną przy mnie chwycił kołdrę i odsłonił moją twarz. Nagle jego twarz posmutniała. Dlaczego jest smutny? Przestraszyłam się mocniej chwyciłam kołdrę i przyciągnęłam do swojego ciała. Położył dłonie na moich wyszeptał patrząc mi w oczy:
-Dlaczego znowu to zrobiłaś?-w jego oczach było widać smutek. Wstałam z podłogi otuliłam się kołdrą i usiadłam na skraju łóżka. Podszedł do mnie i usiadł koło mnie. Nie chce o tym rozmawiać to nie ma sensu. Ja nie mam sensu. Jestem pojebana. Położyłam się na łóżku plecami do niego. Dlaczego chwila szczęścia muś być taka krótka. Teraz jest jak dawniej. Smutno. Zabijcie mnie moje życie nie ma sensu. Poczułam jak kładzie się koło mnie oplótł mnie ramionami i zaczął bawić się moimi włosami.
-Jak zrobisz to jeszcze raz to cie przywiąże do łóżka.-powiedział próbując być poważnym.
-Zboczeniec.-zachichotałam. Obrócił mnie na plecy patrzył mi w oczy.
-Nie rób tego więcej.-powiedział kładąc głowę na moim brzuchu podwiną koszulkę i wycałował moje rany. Dlaczego go to tak obchodzi? Wciągnęłam powietrze
-Kochanie kiedy coś jadłaś?-zapytał patrząc mi w oczy. Co mu znowu odbiło?
-Nie wiem.- wzruszyłam ramionami. Harry momentalnie wstał chwycił mnie za biodra i podniósł mnie przełożył sobie przez ramie. Wyszedł z pokoju i skierował się do kuchni. Usadowił mnie na blacie kuchennym i podszedł do lodówki.
-Nie chce nic jeść.-zeskoczyłam z blatu chwycił mnie za biodra. Usadowił mnie znowu na tym pieprzonym blacie.
-Nie pytałem cie o zdanie.-warkną wyciągając mleko i jajka z lodówki.
-Nie chce jeść.-mruknęłam pod nosem.
-Missi-powiedział surowym tonem.
Przewróciłam oczami skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej. Podszedł do mnie.
-Nie przewracaj oczami.
-Cicho.
-Nie uciszaj mnie.-warkną a mnie zachciała się śmiać. Zachichotałam cicho. Zaczął robić ciasto na naleśniki.
-Namęczysz się. Zrobisz naleśniki a ja nie będę ich jadła.- burknęłam pod nosem.
-Oj będziesz jadła.-nalał ciasto na rozgrzaną patelnie. Która jest w ogóle godzina ? Zobaczyłam na zegarek. 7:30 a dzisiaj szkoła. Najwyżej nie pójdę. Położył mi talerz na kolana.
-Nie będę tego jadła.-położyłam talerz na blacie i z niego zeszłam. Harry uderzył z całej siły w blat pięścią.
-Missi masz to zjeść.-warkną
-Nie mam takiego zamiaru.-wysyczałam przez zęby. Westchną i podszedł do mnie.Oplótł mnie rękami w talii. Patrzył mi w oczy. Przewróciłam oczami kiedy przystawił mi talerz do twarzy.
-Zjedz to.- powiedział łagodnym tonem.
-Nie jestem już dzieckiem nie musisz mi mówić co mam robić.-zacisną szczękę.
-Missi.- przewróciłam oczami uderzył pięścią w blat. Podskoczyłam na blacie. Podstawił mi talerz pod nos.
-Nie lubię jak ktoś mi odmawia.-powiedział surowym tonem przy moim uchu. Przestraszyłam się. Taki Harry przeraża mnie. Nienawidzę jak się pojawia. Chwyciłam talerz i zaczęłam jeść jakby nie było boje się go takiego. Odłożyłam pusty talerz na blat. Zeskoczyłam z blatu i weszłam do salonu. O dziwo nie było tam Zayna. Obróciłam się i uderzyłam w umięśniony tors Harrego. Usłyszałam jego śmiech. Otulił mnie ramionami.
-Gdzie Zayn?-zapytałam cicho przy jego klatce.
-W swoim domu powiedziałem mi że może iść.- położył brodę na czubek mojej głowy i pocałował mnie we włosy.
-Czy to znaczy że przestałeś szukać mojego ojca?-podniosłam głowę i popatrzyłam w jego szmaragdowe tęczówki.
-Nie.
-To w takim razie jadę z tobą.
Zacisną szczękę. Jego oddech przyspieszył. Zdenerwował się.
-Nie ma mowy.-warkną zacisną dłonie w pięść. Oj kochanie nie pytałam cie o zdanie. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Nie pytałam cie o zdanie .-położyłam dłonie na jego ramionach i podniosłam się na palcach. Pocałowałam go w policzek.-Ja stwierdziłam.-wyszeptał mu do ucha. Westchną i chwycił minie od tyłu za uda podniósł minie do góry. Owinęłam nogi wokół jego bioder. Położyłam głowę na jego ramieniu. Skierowałam wzrok na jego twarz. Miał zamyśloną minę spiął się. Skierował wzrok na mnie. Miał smutne oczy.
-Co się dzieje?-zapytałam cicho łagodnym tonem. Westchną.
-Nie chce żebyś jechała ze mną. Może ci się coś stać.-powiedział smutnym tonem. Podniosłam głowę z jego ramienia.
-Nic mi się nie stanie. Umiem się obronić.-powiedziałam uśmiechnęłam się próbując go przekonać. Zaczął się śmiać.
-Wiem że umiesz. Poczułem to na własnej skórze.-wzruszyłam ramionami i zrobiłam słodką minkę.
-Ja nic ci nie zrobiłam.-zaśmiał się. Zeskoczyłam z niego. Poczułam jego dłonie na biodrach przyciągnął mnie do siebie.
-Planuje zemstę mała.- wyszeptał mi do ucha przygryzając płatek. Przymrużyłam oczy podniósł minie i skierował się w stronę schodów wszedł po nich otworzył drzwi do pokoju. Postawił mnie na podłodze. Jego oczy były przepełnione pożądaniem. Zrobiłam krok w tył.
-Spokojnie kochanie.-położył dłoni na moim policzku. Przybliżył twarz do mojej.
-Teraz cie pocałuje.-wyszeptał tuż przy moich ustach. Złączył nasze usta w pełnym uczuć pocałunku. Może to głupio zabrzmi ale Harry całuje mnie jako pierwszy.
_________________________________________________________________________________
Nudy nudy jeszcze raz nudy. Sory że takie nudne ale nic innego nie umiałam wymyślić. Może w przyszłym rozdziale pojawi się COŚ.
CZYTASZ=KOMENTARZ
Jak dla mnie super <3 @lovemyxoxo_69
OdpowiedzUsuń