wtorek, 25 marca 2014

Rozdział 25 ^^

Jego dłonie zjechały na moje biodra przyciągną mnie bliżej siebie. Bałam się ale wiem że mogę mu ufać. Delikatnie polizał moją dolną wargę prosząc o pogłębienie pocałunku. Rozchyliłam lekko usta. Wsuną język do moich ust. Chwycił moje dłonie w swoje. Położył moje dłonie na swoim karku. Nawinęłam końcówki jego loków na palce. Uśmiechnęłam się lekko przez pocałunek kiedy zamruczał mi do ust. Chwycił mnie od tyłu za uda i podniósł do góry owinęłam nogi wokół jego pasa. Podszedł do ściany i oparł moje plecy o nią. Ukucie strachu w klatce piersiowej narastało. Bałam się że coś mi zrobi. Oderwał się od moich ust żeby złapać oddech. Starałam się ukryć strach w moich oczach ale na marne bo i tak zauważył.
-Nic nie zrobię w brew twojej woli.- założył krótki całus na moich ustach uśmiechnęłam się słabo.- Nie bój się mnie proszę.-wyszeptał 
-Nie boje się ciebie.-uśmiechnęłam się delikatnie.
-KŁAMIESZ-zacisną szczękę-Przy mnie nie musisz udawać.-wysyczał przez zaciśnięte zęby. Westchnęłam i pocałowałam w miejsce gdzie kończy się szczęka lekko ją rozluźnił. 
-Oj kochanie nie kusi.-wyszeptał bardziej zachrypniętym głosem niż zwykle. Poczułam dziwne uczucie w podbrzuszu już tak się nie bałam. Położyłam głowę na jego ramieniu.
-Obiecasz że mnie nie skrzywdzisz ?-wyszeptałam ledwie słyszalnie. Oderwał mnie od ściany usiadł na fotelu w rogu pokoju usadowił mnie sobie na kolanach. 
-Obiecuje prędzej bym siebie skrzywdził.-położył moją głowę na swojej klatce słyszałam jego serce. Nikomu nie pozwalam się dotykać ale Harry to wyjątek. 
-Jeśli chcesz ze mną jechać to spakuj kilka ubrani i co tam chcesz.- uśmiechnęłam się. Wygrałam.
-Nie muszę się pakować mam spakowane walizki.-próbowałam się nie śmiać.
-Ok to zadzwoni do Zayna żeby tu przyjechał a ja pójdę wziąć prysznic.-siedziałam mu na kolanach i nie miałam zamiaru z nich zejść.-Złazi po dobroć albo ja ci pomogę.-powiedział rozbawiony wstałam z jego kolanach i podeszłam do szafki na której leżała moja komórka wybrałam numer Zayna Harrego już nie było. Jeden sygnał. Drugi sygnał. Trzeci sygnał. Malik odbierz ten pieprzony telefon. 
-Halo-ktoś odebrał ale to nie był głos Zayna tylko Sary. Co ona tam robi do kurwy nędznej. Zabije go jeśli coś jej zrobił. Powieszę za jaja do góry nogami. 
-Siema gdzie Zayn?-starałam  się brzmieć łagodnie.
-Daj mi to kochanie.-usłyszałam  głos Zayna. Kochanie?. No chyba nie.
-Halo.-powiedziała już prawidłowa osoba.-
-Ty męska dziwko! Masz się stawić w domu Stylesa !-krzyknęłam go słuchawki. 
-Dobra.-warknął i się rozłączył. 
Co za kutas jeśli ją tylko tknie to wyrwę mu nogi z dupy. Nosiło mnie na prawo i lewo nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Westchnęłam. Weszłam do łazienki słyszałam lecącą wodę. Łazienka była cała zaparowana. Nie zwracałam uwagi na Harrego podeszłam do umywalki i odkręciłam wodę żeby przemyć twarz ale nie dane było mi to zrobić bo usłyszałam syk Harrego. Zapomniałam że jak się odkręci kran to pod prysznicem będzie leciała lodowata woda. Ups zapomniałam. Wzruszyłam ramionami i schyliłam się przemyłam twarz wodą wzięłam ręcznik wytarłam twarz. Poczułam duże dłonie na swoich biodrach. Wyprostowałam się. Zobaczyłam Harrego w lustrze uśmiechającego się złośliwie. Co on znowu wymyślił ?
-Oj nie ładnie z twojej strony.-podniósł mnie i wszedł ze mną do kabiny prysznicowej. 
-Nie wypuść mnie stąd.- próbowałam otworzyć kabinę ale na marne. Poczułam na plecach lodowatą wodę zaczęłam piszczeć.
-Zimne.-uderzyłam go w ramie i wyszłam z kabiny. Weszłam do pokoju. Ściągnęłam koszulkę i spodenki. Podeszłam do szafy otworzyłam ją. Poczułam duże dłonie na swojej talii. Przyciągną moje plecy do swojej klatki. Na moim ciele pojawiła się gęsia skóra.
-Idź sobie jesteś zimny.-próbowałam odepchnąć go. 
-Ciekawe dlaczego?-zapytał retorycznie. Obrócił mnie w swoją stronę. Chciałam go ominąć i coś na siebie ubrać. Zakryłam rękami swoje piersi. Obróciłam się i wyjęłam z szafy luźną rozpinaną bluzę. Włożyłam ją i zapięłam ją sięgała mi do połowy ud. Spuściłam głowę. Nie chce żeby mnie taką widział.  Mam na prawej piersi bliznę po mojej klęsce którą popełniłam. Dałam się zranić komuś komu nie powinnam na to pozwolić. Dla tego nosze te naznaczenie. Ta blizna szpeci mnie jeszcze bardziej. 
-Missi rozepnij bluzę.-zażądał łagodnym tonem próbując mnie nie wystraszyć. Modliłam się w duchu żeby o to nie zapytał ale jak widać na marne.-Missi spójrz na mnie i rozepnij tą bluzę.-powtórzył pomachałam przeciwnie głową. Próbowałam go ominąć ale na marne złapał mnie za dłoń i przyciągną do siebie. Podniosłam głowę.
-Puść mnie i nie dotykaj.-powiedziałam surowym tonem. Wiem że go to urazi ale to jedyny sposób żeby nie pytał. Poluźnił uścisk wokół mnie chwyciłam jego dłonie i oderwałam od swojego ciała. Ubrałam czarne rurki i wyszłam z pokoju. Usłyszałam hałas z dołu. Zbiegłam z góry i zobaczyłam Zayna trzymającego się za rękę z Sarą. No chyba nie kurwa. Podeszłam do nich. Spiorunowałam Zayna wzrokiem. 
-Sara powinnaś już iść.- próbowałam wydobyć z siebie łagodny ton glosy ale za bardzo mi to nie wychodziło. 
-Zostanę.-uśmiechnęła się w moją stronę i spojrzała na Zayna. Patrzyła na niego cielęcymi oczami. 
-To nie było prośba Sara.-wysyczałam przez zaciśnięte zęby. Sara głośno przełknęła ślinę i pocałowała Zayna w policzek. 
-Do zobaczenia mała.-powiedział Zayn kiedy Sara znikała w drzwiach. Drzwi tylko zamknęły się a ja już byłam koło Zayna i uderzyłam go w twarz. On momentalnie przekręcił głowę na bok zacisną szczękę.
-Masz szczęście że jesteś dziewczyną w innym wypadku już byś leżała ze złamaną szczęką.-wysyczał przez zaciśnięte zęby. Wybuchłam śmiechem prosto w jego twarz.
-Musze cie zasmucić. To ty byś leżał ze złamaną szczęką.-uśmiechnęłam się złośliwie. On nie może posiąść Sary. Ona jest taka delikatna i krucha. Tak szybko zmienia  nastroje. Jak się denerwuje słodko marszczy nos. Missi ogarnij się kobieto. Tylko jak. Zayn ją zniszczy. On jest męską dziwką. Dziwie mu się że czegoś jeszcze złapał. 
-Missi Zayn- usłyszałam krzyk Harrego obróciłam się w stronę schodów. Patrzył na nas wściekłym wzrokiem. 
-Zayn jedziesz z nami.
-Nami ?-zapytał zdziwiony 
-Missi jedzie z nami.-zeszedł ze schodów w reku trzymał moją walizkę. Wyszedł z domu i włożył  walizkę do bagażnika swojego auta. Kocham jego mustanga. Musze teraz udawać przy nim wredną sukę żeby nie pytał. Nie wiem czy dam radę.
-Jedziesz za mną Zayn.-powiedział bez emocji.
-Chodzi-uśmiechną się i wyciągną w moją stronę dłoni. A jebać to. Chwyciłam jego dłoni i wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do samochodu.
-Powiesz mi?
-Nie wiem o co ci chodzi-bawiłam się nerwowo palcami. Wyją z kieszeni telefon i przyłożył do ucha. 
-Zayn jedź przed nami muszę coś załatwić.- rozłączył się. Zatrzymał samochód na poboczu. 
-Nie jestem pewny co widziałem ale wiem że to mi się podoba.-westchną-Missi dlatego chciałem żebyś rozpięła bluzę.
-Nie rozepnę bluzy. Nie pokaże ci czegoś czego nie chce żebyś widział.- krzyknęłam. To mu nie wpadło do głowy. Musze się odstresować. Wiem dzisiaj idę do jakiegoś klubu i będę miała wszysko w dupie. 
-Musisz mi powiedzieć gdzie twój ojciec mieszka.
-Najpierw idę do klubu.-zacisną dłonie na kierownicy na moje słowa.
-Nie pozwalam.-wysyczał przez zaciśnięte zęby. Czego się tak wciekasz?
-A ja mam w dupie twoje zakazy.-obróciłam głowę w jego stronę z zadziornym uśmiechem na twarzy. 
-Idę z tobą.
-Tak też myślałam-zaśmiałam się pod nosem. Jest taki przewidywalny. 
***
Wysiadłam z samochodu ubrana. Harry miał na sobie czarne rurki czarną bokserkę a na nią ubraną czerwoną koszule w kratę która była rozpięta. Nie powiem wyglądał nieźle. Ruszyliśmy w stronę drzwi od klubu już  tam czekali na nas reszta ekipy. Podeszliśmy do nich Harry przywitał się z nimi a ja rzuciłam krótkie "Siema". Podeszliśmy do bramkarza Harry wymienił z nim kilka słów. Weszliśmy omijając kolejkę.
-To nie fer.- krzyknęła jedna dziewczyna z oburzeniem.
-Życie jest nie fer przyzwyczaj się.- patrzyłam w jej oczy kiedy to mówiłam. Na mojej twarzy pojawił się wredny uśmiech i weszłam do klubu. Od razu uderzyła we mnie głośna muzyka i zapach alkoholu zmieszana z dymem papierosowym.
-Pójdę coś załatwić.-powiedział do mojego ucha i znikną w tłumie tańczących ludzi, obróciłam się w stronę barmana. 
-Co podać ?? - zapytał miłym tonem 
- Whisky-powiedziałam obojętnym głosem .Mam zamiar zalać się w trupa. Mam to w dupie czy Klaus mnie znajdzie czy nie.
-Czy taka miła dziewczyna jak ty nie powinna pić coś słabszego?? - uśmiechną się do mnie szczerząc do mnie swoje śnieżno białe zęby. Koleś niepierdol tylko daj mi to pieprzone whisky.
- Po pierwsze nie pytałam cię o zdanie. A po drugie nie jestem miła ani słodką dziewczynka, więc dawaj to jedane whisky! - warknęłam w jego stronę, ten tylko się obrócił i zdjął z półki to co chciałam. Postawił szklankę na barze i nalał alkoholu. Uśmiechnęłam się do nie go sztucznie. Chwyciłam szklankę i wypiłam wszystko duszkiem, postawiłam puste naczynie na barze. Obróciłam się na stołku barowym w stronę tańczącego tłumy. Zobaczyłam Harrego gadającego z jakimś kolesiem, koło nich stała jakaś dziewczyna, która patrzyła na niego w ten sposób co inne dziewczyny. Położyła swoja dłoń na jego ramieniu, coś mu szeptała do ucha i zaczęła się śmiać. Jak nie zabierze tej łapy za 5 sekund to wyrwę jej ją... Zeszłam z stołka i ruszyłam w ich stronę. Dziewczyna odchyliła się lekko od Harrego, kiedy mnie zobaczyła. A Harry z tym gościem odsunrli się tak żeby mogli spokojnie rozmawiać. Zostałam sam na sam z tą zdzirą.Podeszłam do niej od tyłu i przystawiłam usta do jej ucha.
-Rusz suko co moje a przyrzekam, że ci łapy upierdolę.- Wyszeptałam do jej ucha, a ona zadrżała na te słowa.- Zrozumiano ?! - zapytałam złośliwie, pokiwała głową na tak.
-Grzeczna dziewczynka.- Poprawiłam jej włosy. - A teraz spierdalaj !- warknęłam. Ruszyłam w stronę do drzwi szybkim krokiem. Ooo dziewczynka przestraszyła się mnie. Ruszyłam w strone baru z uśmiechem na twarzy. Nie jestem zazdrosna. Siadłam na stołku, ten sam barman staną na przeciwko mnie z tym swoim słodkim uśmiechem.
-Możemy darować sobie tą całą twoją gadkę i po prostu daj mi te whisky. Dzięki. - uśmiechnełam się do niego sztucznie, obrócił się w stronę półek z alkoholami. Nalał do szklanki alkohol i postawił ją przede mną. Wypiłam zawartość szklanki i odstawiłam ja na blat. Spojrzałam na miejsce gdzie stał przed chwilą Harry już go tam nie było. Obróciłam się w stronę baru. Poczułam kogoś  dłoni na swojej talii. 
-Nie ładnie zazdrośnico. - usłyszałam jego zachrypnięty głoś przy uchu. Cholera !! Nie nazwała bym tak tego ,ja nie jestem o niego zazdrosna chyba coś go boli... 
-Nie wiem o co ci chodzi. - wzruszyłam tylko ramionami. Nie ma to jak wyparcie, usłyszałam jego śmiech. Usiadł na stołku obok mnie. A ja zeszłam z mojego i chciałam go ominąć lecz on złapał mnie w talii. Obrócił mnie w swoja stronę tak ze stałam między jego nogami. Spuściłam głowę, bo nie czułam się konfortowo w tej sytuacji. 
- Missi nieładnie jest udawać, że nie wiesz o co chodzi. -Spojrzałam na jego twarz. Widziałam na jego twarzy rozbawienie i coś jeszcze czego nie mogłam rozpoznać. 
-Nie byłam zazdrosna po prostu wkurzyłam mnie dziwka jedna. - burkłam pod nosem.
-A czym Cię tak wkurzyła ??- uniósł jedną brew w górę.  
-Jedną rzeczą- wzruszyłam ramionami 
-Jaką ??- odpuść 
-Nie ważne ...
-Ważne !- odparł z uśmiechem na twarzy 
-Nie ważne i się zamknij - krzyknęłam 
-Zazdrośnica- powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Zamknij się i zapomni !! - obróciłam się w stronę tłumu i ruszyłam lecz nadal czułam na skórze jego płomienny wzrok. Przejechałam ręką wzdłuż mojego ciała, i zatonęłam w rytmie muzyki. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przenikliwe spojrzenie Harrego. Zszedł ze stołka i ruszył w moją stronę. Nie mineła  nawet chwila a on był koło mnie. Przytulił mnie, a moje serce od razu zaczęło walić jak oszalałe a oddech uwiązł w gardle. Zawsze reaguje podobnie na jego dotyk, schylił się i wyszeptał mi do ucha .
-Wiesz ilu facetów się na ciebie gapiło. Nie podoba mi się to, że się patrzą na moją własność.- Zastygłam w bezruchu. Czy on ?? Nie. To nie może być prawda. Czy on właśnie nazwał mnie swoją własnością??
- Możesz tak tańczyć tylko dla mnie . -wyszeptał tym swoim zachrypniętym głosem.Uwolniłam się z jego obięć. Ruszyłam w głąb tłumu. Przeciskałam się przez tłum spoconych, wijących się w rytm muzyki ciał. Spojrzałam za siebie i zobaczyłam Harrego, który podąża za mną ślad w ślad. Zaczełam iść szybciej, zacisnął szczękę i poszedł w moją stronę. Złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Szedł do przodu zmuszając mnie, żebym zaczeła iść w tył. Doszliśmy do rogu klubu, był ciemny. Oparł moje plecy o ścianę, jego dłoń z tali zjechała na moje biodra. 
Patrzył mi prosto w oczy. 
- Wiem, że się boisz, że cię skrzywdzę, ale nic nie zrobię wbrew twojej woli, jak tylko powiesz, że mam przestać to przestanę.- wyszeptał. Kiwnęłam twierdząco głową. 
-Harry, wiem, że powinnam dać ci to czego pragniesz ale nie potrafię. Po prostu nie umiem.-spuściłam głowę i ominęłam go, kierując się do wyjścia. Czasami mam wrażenie, że mam dwie osobowości. Jedna bezduszna suka, która zabija z zimną krwią uśmiechając się przy tym. Druga bezbronna mała szara myszka, która boi się swojej przeszłości i tego co zrobiła. Wyszłam z klubu i poszłam prosto do auta Harrego i usiadłam na masce. Patrzyła na ciemność przede mną. Moją jedyną przyjaciółką była ciemność. Nagle poczułam ogromną chęć pójścia w nieznanym kierunku. Wstałam z maski samochodu i ruszyłam przed siebie. Weszłam do ciemnego lasu ziemię zasłoniła gęsta mgła. Zobaczyłam dziewczynę opierającą się o drzewo i chłopaka stojącego przy niej, mówił jej coś na ucho a ona zachichotała. Przewróciłam oczami, co za uroczy obrazek ... Oparłam się plecami o drzewo stojące za mną . A popatrzę sobie na zakochaną parę może będzie się coś ciekawego działo. Oderwałam się od drzewa i ruszyłam w prawo nie odzywając wzroku od pary stojącej odde mnie spory kawałek. Tak wiem jestem zboczona. Stanęłam w miejscu i zaczęłam iśc w stronę pary. Stanęłam za drzewem o które opierała się dziewczyna. nie mogłam się powstrzymać przed wystraszeniem ich. Tak wiem jestem dziwna... - Buuu!! - wyszeptałam tuż za uchem dziewczyny. A ona obróciła się w moją stronę i zaczęła piszczeć. Przewróciłam oczami. 
- I czego się tak drzesz- zaśmiałam się z jej reakcji. Teraz dopiero się przyjrzałam jego twarzy. Ciemna krótkie włosy i niebieskie oczy. Dziewczyno ty się mnie boisz a powinnaś się jego bać. Pani i panowie przede mną stał nie kto inny jak Demon Krwiopijca. 
- Ja na twoim miejscu uciekłabym od niego a nie całowała się z nim- obróciłam się do dziewczyny, która stała jak wryta.
- Witaj Missi dawno się nie widzieliśmy. - usłyszałam jego głos tuż koło mojego ucha . Ach te wampiry i ich prędkość, ale ja też mam coś w zanadrzu. Odsunęłam się od niego. 
- Dla mnie zbyt krótko.- wysyczałam przez zaciśnięte zęby. Podeszłam do dziewczyny i stanęłam za jej plecami. Schyliłam się do jej ucha i poczułam jak drży pod moim dotykiem, uśmiechnęłam się złośliwa patrząc w oczy Demona. Poprawiłam jej włosy i położyłam je na prawe ramie. Zaciągnęłam się jej powietrzem pachniał słodko. Teraz wiem dlaczego Demon wybrał takie niewiniątko. Ogarnij się Missi. 
- Pamiętaj, że te straszne historie, które opowiadała Ci mama, są prawdziwe tak samo te potwory. A teraz bądź grzeczną dziewczynka i uciekaj- wyszeptałam do jej ucha .
Pociemniały mi oczy. A dziewczyna ruszyła przed siebie. 

_________________________________________________________________________________
i jest następny rozdział sorki że cały tydzień nic nie dodawałam następny pojawi się może za tydzień.

CZYTASZ=KOMENTARZ 

1 komentarz: