czwartek, 13 marca 2014

Rozdział 23^^

(Harry)
Leżałem na łóżku w jakimś hotelu patrzyłem na sufit nie wiedząc co robić. Moja komórka za wibrowała na szafce nocnej. Kto do kurwy nędznej dzwoni o 1 w nocy. Sięgnąłem po telefon zobaczyłem na ekranie imię Missi uśmiechnęłam się sam do siebie. Stęskniła się za mną moja słodka i czasem wredna księżniczka. Odebrałem i od razu wiedziałem że coś się dzieje. 
-Harry?-zapytała jej głosy łamał się. Kiedy słyszę ten głos łapie mi serce. Wstałem z łóżka i ubrałem buty. 
-Nic nie mów już jadę.-powiedziałem i wybiegłem z pokoju. Wybiegłem z hotelu i wsiadłem do samochodu. Ruszyłem w stronę mojego domu. 
(Missi) 
Słyszałam jak odpala silnik i rusza. Nie rozłączył się. Chociaż nic nie mówił nie rozłączył się ze mną. 
-Harry?-powtórzyłam chce usłyszeć jego głos. Czuje się taka bezbronna.
-Missi kochanie nic nie musisz mówić już jadę do ciebie.-powiedział łagodnym głosem. Ale jego ton głosu nie pomógł mi się uspokoić. Siedziałam w rogu pokoju skulona bałam się ze zamiast Harrego wejdzie do pokoju Isaac. Usłyszałam kroki na schodach. Ktoś wszedł do pokoju nic nie widziałam przez zasłonięte okno. Poczułam dłoni na ramieniu szybko odsunęłam się nie chce żeby ktoś mnie teraz dotykał. 
-Missi spokojnie to ja.-usłyszałam ten ochrypnięty głos. Troszeczkę uspokoiłam się. Nagle rozpłakałam się poczułam że chce się do niego przytulić. Uklękną przy mnie i poczułam jego dużą dłoni na ramieniu.
-Już dobrze jestem tutaj.-powiedział wtuliłam się w jego umięśniony tors. Położył dłoni na moich plecach zaczął gładzić uspokajają mnie. Oparł brodę na czubku mojej głowy.
-Co się stało kochanie?-spytał przy moich włosach. Usiadł koło mnie oplótł mnie ramionami w talii i podniósł mnie usadawiając sobie na nogach. Przyciągną mnie do swojej klatki i przytulił. 
-Śniło mi się że-zaczęłam cicho łamiącym się głosem. Zaczął mnie lekko kołysać w przód i w tył. 
-przyszedł do mnie Isaac i-zaczęłam  cicho płakać.
-Ciii-pocałował mnie w policzek i położył moją głowę na swoim ramieniu.
-Nie mów nic więcej.-powiedział złapał mnie za biodra i podniósł do góry owinęłam nogi wokół jego pasa. Podniósł się z podłogi i podszedł do łóżka ze mną na rękach. Położył mnie na łóżku przykrył mnie kołdrą. Chciał odejść złapałam go za dłoni odwrócił się w moją stronę. 
-Zostań- powiedziałam cicho- jak by nie było to jest twój dom.-powiedziałam uśmiechając się.
-Sugerujesz coś-zaśmiał się i położył się koło mnie.
-Nie.-zarumieniłam się i dziękowałam bogu że było ciemno w pokoju. Poczułam jego usta przy uchu.
-Coś czuje że się zarumieniłaś.-powiedział tym ochrypniętym głosem. Skąd on o tym wie?! Poczułam jego usta na swojej szyi przymrużyłam oczy. Położył dłoń na moim brzuchu. Obróciłam się do niego plecami usłyszałam za sobą cichy śmiech. I z czego się śmieje? Jego dłoni zjechała na moje biodro. Przyciągną mnie do siebie i obrócił tak że leżałam na plecach. Nachylił się nade mną opierają się na jednej ręce przy mojej głowie. Zaczął składać pocałunki na mojej szyi wstrzymałam oddech.
-Przestań-powiedziałam cicho. Ale on nie przestawał lekko przygryzł skórę na mojej szyi a z moich z moich ust wydobył się z ciche jęknięcie. Jego dłoni gładził skórę na moim biodrze. 
-Za mocno na mnie działasz żebym mógł przestać.-wyszeptał tuż przy skórze mojej szyi. Odsuną się od mojej szyi nie zdążyłam nic powiedzieć a on wpił się w moje usta. Położyłam dłonie na jego karku. Owinęłam końcówki jego włosów wokół palców. Lekko za nie pociągnęłam a z jego ust wydobył się ciche mruknięcie uśmiechnęłam się przez pocałunek. Już nie przejmowałam się snem liczył się tylko on i nikt inny. Przyciągną mnie jeszcze bliżej siebie i zawisł nade mną. Włączył lampkę nocną która stała na szafce koło łóżka. Wrócił wzrokiem na mnie. 
-Teraz mogę cię podziwiać.-powiedział z uśmiechem na twarzy zarumieniłam się i schowałam twarz w dłonie.
-Oj nie zasłaniaj tej pięknej buźki.-powiedział  chwycił moje nadgarstki i odsuną od mojej twarzy.-No tak lepiej.-cmokną mnie w nos a ja zachichotałam. Tylko przy nim chichocze to trochę dziwne uczucie. Chwyciłam poduszkę z pod głowy i uderzyłam go nią w twarz kiedy chciał mnie znowu pocałować.
-O ty niedobra.-zabrał mi poduszkę i zaczął łaskotać po żebrach rzucałam się na łóżku jak głupia.
-Przestań proszę.- wydusiłam śmiejąc się. Przestał zrzuciłam go i usiadłam okrakiem zaczęłam go nią okładać śmiałam się przy tym jak małe dziecko. Zabrał mi poduszkę z cwaniackim uśmiechem na twarzy. Oj nie dobrze bardzo nie dobrze. Chwycił mnie za dłonie i przyciągną do siebie. Uśmiechnęłam się kiedy pocałował mnie w czubek nosa. Przeniósł się z pocałunkiem na policzek. 
-Co ty kombinujesz?-zapytałam się chichocząc.
-Zobaczysz.-wyszeptał przy moich ustach. Wpił się w nie z taką pasją. Puścił moje dłonie. Poczułam je na biodrach przesunęły się w górę. Uśmiechną się przez pocałunek kiedy poruszyłam się pod wpływem jego dotyku. Jeździł palcami wzdłuż mojego kręgosłupa. Oderwał usta od moich na kilka milimetrów i wyszeptał:
-Musze przestać cię dotykać. Jak nie przestanie to rzucę się na ciebie i zerwę z ciebie tą koszulkę.-powiedział patrząc mi w oczy zarumieniłam się i schowałam twarz we włosy. Usłyszałam jego cichy śmiech wyją prawą rękę z pod mojej koszulki i położył ją na moim policzku. 
-Ale jest jeden problem.- gładził palcem wskazującym moje policzek.
-Jaki?-nie powiem byłam ciekawa jaki to problem.
-Taki że nie umiem przestać cie dotykać.-uśmiechną się w ten sposób od którego miękną mi kolana. Zeszłam z niego i weszłam pod kołdrę. Schowałam się pod nią. Nagle zrobiło mi się smutno. Nie chciałam niczego. Wyszłam z pod kołdry weszłam z łóżka i podeszłam do dużego lustra które stało koło szafy. Nic w nim nie widziałam dlatego podeszłam do okna i poprawiłam zasłonę księżyc oświetlał cały pokój. Ponownie podeszłam do lustra usiadłam na podłodze na przeciwko lustra. Patrzyłam na bladą dziewczynę która miała podkrążone oczy a na udach miła blizny od cięcia. Chciałabym cofnąć się w czasie i sprawić żebym się nie urodziła. Moje włosy sięgały aż do bioder miałam ochotę wziąć nożyczki i je obciąć. Poczułam Harrego za moimi plecami i usiadł za mną patrzył na mnie w lustrze.  Spuściłam głowę i bawiłam się palcami. 
-Nie odchodzi nie zostawiaj mnie tu samej.-powiedziałam płaczliwym głosem. Jak Harrego nie ma przy mnie to wszystko powraca do mnie. Poczułam jego duże dłonie na swojej talii. Przyciągną moje plecy do swojego torsu. Oparł brodę na moim ramieniu. 
-Wiesz że nie chce cię zostawiać ale muszę chce odszukać twojego ojca.-powiedział przy moim uchu. Spuściłam głowę nie chce żeby go szukał. Wiem jak to się skończy Harry martwy leżący na zimnej ziemi a Klaus ze swoim głupkowatym uśmiechem na twarzy stojący nad nim. Zadrżałam na tą myśl Harry mocniej mnie przytulił.
-Harry?-powiedziałam cicho bojąc się kończyć to co zaczęłam.
-Co?-Wziął w palce moje włosy i zaczął bawić się końcówkami.
-Zostań przy mnie.-obróciłam się do niego twarzą i wpiłam się w jego usta. Jak tak mogę sprawić żeby został zrobię to tylko przy nim czuje się kochana. Wplątałam palce w jego loki. Przesunęłam się z pocałunkiem na jego szyje. Przygryzłam lekko skórę na jego szyi a z jego ust wydobył się cichy syk. Zamknęłam oczy a obraz Isaaca pojawił się w mojej wyobraźni otworzyłam oczy i odsunęłam się od Harrego. Nawet tego nie umiem zrobić sprawić żeby został. 
-Przepraszam-powiedziałam szeptem i zerwałam się na równe nogi. Pobiegłam do łazienki i zamknęłam się w niej. Usłyszałam jak Harry dobija się do drzwi. 
-Nie rób tego. To nie ma sensu !-krzykną waląc pięściami w drzwi. Chwyciłam żyletkę którą ukryłam na lustrze nad zlewem. Nie mam już siły. Podwinęłam koszulkę przyłożyłam żyletkę do biodra i pociągnęłam. Patrzyłam w lustrze jak krew wsiąka w spodenki. Ściągnęłam koszulkę i zobaczyłam wszystkie ślady przyłożyłam żyletkę do skóry na żebrach zamknęłam oczy i pociągnęłam poczułam w głębi siebie że w końcu jestem wolna. Czułam jak krew ścieka po moim brzuchu z ran na żebrach. Otworzyłam oczy i popatrzyłam na siebie w lustrze uśmiechnęłam się do mojego odbicia. Usiadłam koło zlewu przyłożyłam żyletkę do uda i przesunęłam to kilka razy krew spływała mi po udzie i kapała na kafelki w łazience białe kafelki były teraz czerwone od mojej krwi.
-Missi nie rób tego.-krzyczy Harry próbując wyważyć drzwi. Już za późno kochanie. Uśmiechnęłam się. Nagle drzwi się otworzyły a w nich wściekły Harry. Kiedy jego oczy skierowały się na moje rany zbladł i podszedł do mnie.
-Dlaczego znowu?-zapytał chwytając żyletkę i wyrwał mi ją z ręki. Spuściłam głowę chwyciłam swoją koszulkę i ubrałam ją ona od razu  przykleiła się do moich ran. Harry chwycił jej brzegi żeby ją  ściągnąć ze mnie ale ja chwyciłam jego dłonie i je odsunęłam od siebie. Wstałam szybko wybierałam z łazienki. Zakręciło mi się w głowię oparłam się o ścianę zamknęłam na chwile oczy. Poczułam jego ciało przy moim chciał mnie przytulić ale wybiegłam z jego pokoju do drzwi frontowych. Zakręciło mi się w głowię i opadłam na podłogę patrzyłam  tępym wzrokiem na sufit. 
-Missi-usłyszałam jego głos. Zamknęłam oczy a łzy popłynęłam mi po policzkach.
-Przepraszam.-wyszeptałam a potem nic więcej nie pamiętam.

_________________________________________________________________________________
Jest już następny rozdział. Trochę późno ale jest. 

CZYTASZ=KOMENTARZ 

1 komentarz: