-Wiesz co łowcy zrobili mojej rodzinie ?!-krzykną w moją stronę. NIE nie wiem nic o tobie bo mi nic nigdy nie mówisz.
-Nie niby skąd mam wiedzieć przecież nic o tobie nie wiem.-krzyknęłam do niego. Nie tylko on może być zły na cały świat ja też tak umiem i co najważniejsze mogę.
-Zabili mi siostrę i matkę-krzykną tak głośno że zabolały mnie uszy. Westchnęłam.
-Jak miały na imię ?-zapytałam łagodnie żeby go jeszcze bardziej nie z denerwować.
-Gemma i Anne - powiedział ze smutkiem w głosie. Nie dziwie mu się. Coś te imiona mi mówią. Tylko nie to nie może być prawda. Nie mogę mu tego powiedzieć.
-Co byś zrobił jak byś spotkał tą osobę która je zabiła?-zapytałam bojąc się odpowiedzi którą już znam.
-Zabiłbym. Wiem tylko że to była jakaś mała dziewczynka. Teraz jest pewnie w podobnym wieku co ja. Ciekawe czy taka szmata jak ona która zabija z zimną krwią ma jakieś uczucia.-powiedział a w jego oczach można było zobaczyć tylko nienawiść do niej. Ta dziewczynka ma uczucia i teraz ma ochotę uciec jak najdalej z stąd. To ja zabiłam jego matkę i siostrę. To mnie tak nienawidzi. Nie mogę mu powiedzieć zabiłby mnie. Ja je zabiłam. Klaus dostał zlecenie które ja miałam wykonać. Miałam w tedy 13 lat. Tak dokładnie wiedziałam co mam robić co gorsze nie przeszkadzało mi to że zabijałam dla kasy którą i tak nie dostawałam bo Klaus wszystko zabierał. Dlatego jest taki bogaty Dzięki mnie bo zabijałam z zimną krwią. Dostał to zlecenie od kogoś jak czytał to to się uśmiechał musiał je znać bo inaczej nie cieszyłby się tak bardzo jak to robił. Powiedział że mam zabić dwie nic nie warte suki. Ja tylko kiwnęłam głową i poszłam do swojego pokoju. Stanęłam na przeciwko pułki z książkami. Przesunęłam jedną i przycisnęłam guzik. Pułka odsunęła się ukazując tajny pokój z pułkami zapełnionymi bronią. Nie wybierałam broni palnej bo przy niej jest za dużo roboty i hałasu. Chwyciłam dwa średnie sztylety. Wyszłam z pokoju i przebrałam się w mój strój. Weszłam znowu do pokoju z bronią stanęłam przy lustrze i nałożyłam na mój strój kaburę która miała schowki które krzyżowały się na plecach między łopatkami włożyłam płaszcz który sięgał aż do kostek na nogi włożyłam glony. Włożyłam na głowę kaptur wyszłam z mojego pokoju. Zeszłam ze schodów i weszłam do salony.
-Wyglądasz jak prawdziwy łowca.-powiedział Klaus stając na przeciwko mnie. Chciał położyć dłoni na moim ramieniu ale odsunęłam się na bok.
-Nie mów tak do mnie. Jedziemy chce mieć to już za sobą.-powiedziałam bez emocji patrząc tępym wzrokiem na ścianę. Wyszliśmy z salonu i skierowaliśmy się do drzwi frontowych otworzył je przede mną wyszłam z domu i od raz weszłam do auta. W pewnym sensie zlecenia były dobre tylko wtedy mogłam wyjść z pałacu jestem jak ptak w klatce. Ochroniarz mojego ojca zaparkował przecznice od ich domu chciałam otworzyć drzwi ale Klaus mnie zatrzymał.
-Są tam dwie kobiety-powiedział
-To już wiem.-powiedziałam bez emocji. Taka była moja obrona bez emocji patrze na wszystko tępym wzrokiem i robię wszystko jak robot a po potem robię wszystko żeby zapomnieć.
-Jeszcze coś mieszka z nimi chłopak którego teraz nie ma w domu wykorzystaj to. Zrób to bez hałasu i bez problemu jak zwykle.- kiwnęłam głową i wyszłam z samochodu. Zaczęłam iść w kierunku ich domu. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam. Otworzyła mi kobieta chyba Anne.
-Co ty robisz dziecko tak późno na dworze.-powiedziała i wpuściła mnie do środka. Po prowadziła mnie do salonu usiadłam na kanapie. Patrzyłam na okno tępym wzrokiem. Kobieta wyszła z salonu i poszła do kuchni. Weszła do salonu dziewczyna starsza ode mnie i stanęła na przeciwko mnie.
-Część jestem Gemma.-powiedziała wesoło.-A ty?-uśmiechnęła się obróciła się do mnie plecami a ja skorzystałam z okazji i wskoczyłam na stół zakryłam jej usta jedną dłonią a drugą chwyciłam za sztylet pod płaszczem i wyjęłam widziałam ją w oknie. Widziałam w jej oczach strach. Zaczęła płakać.
-Przepraszam-powiedziałam do jej ucha. Odsunęłam się i przyłożyłam końcówkę sztyletu do jej karku. Pchnęłam sztylet i wbiłam w jej kark od tyłu między kręgami tak że nie cierpiała. Jej martwe ciało opadło bezwładnie na podłogę schyliłam się nad nią i zamknęłam jej otwarte oczy. Poniosłam się i wyszłam ukrywając się za ścianą w przedpokoju. Jej matka upuściła tace z herbatą którą niosła dla mnie i podbiegła do ciała córki. Uklękła nad nią podeszłam od tyłu do niej i zrobiłam to samo co z jej córką. Podeszłam do garażu i zabrałam z stamtąd kanister z benzyną rozlałam ją po korytarzu w salonie w kuchni. Stanęłam koło drzwi i wyjęłam jedwabną chustkę wytarłam nią sztylet z ich krwi schowałam sztylet. Wyjęłam zapałki z tylnej kieszeni zapaliłam jedną i rzuciłam w stronę salonu. Wyszłam z ich domu. Podeszłam do samochodu i weszłam do niego. Klaus przytulił mnie a ja nie zareagowałam nic nie zrobiłam. Dojechaliśmy do domu weszłam do swojego pokoju i od razu zerwałam z siebie ubrania. Pobiegłam do łazienki i weszłam pod prysznic. Wciąż miałam przed oczami jej oczy kiedy opadała bezwładnie na podłogę. Zamknęłam oczy i zwinęłam się w kulkę w rogu kabiny prysznicowej. Tego morderstwa nie mogę zapomnieć do dzisiejszego dnia.
-Musze iść-powiedział i stanął na parapecie wyją skrzydła i po leciał. Położyłam się na łóżku i zwinęłam się w kulkę czułam się taka bezbronna nienawidzę tego uczucia. Przykryłam się kołdrą. Patrzyłam w okno i powtarzałam słowo przepraszam. Jak się dowie to na pewno mnie z nienawidzi. Nie mogę do tego dopuścić. Zasnęłam patrząc w okno. Poczułam na swoim ciele duże dłonie. Myślałam że to Harry dlatego obróciłam się i zobaczyłam Isaaca. Odsunęłam się od niego jak oparzona. Lecz złapał mnie za ręce i przyciągną do siebie próbowałam się wyrwać próbowałam coś zrobić ale nie umiałam. Zaczął całować mnie po szyi położył mnie na łóżku rozerwał moją koszulkę złapał moje piersi z taką siłą że krzyknęłam z bólu. Do moich oczu napłynęły łzy znowu się zaczyna.
Ten koszmar znowu się dzieje. Złapał mnie za włosy i pociągną do góry z moich oczu wypływały łzy. Nic nie mogłam zrobić nic a nic. Rozpiął mój stanik i położył mnie znowu na łóżku zaczyna składać mokre pocałunki na moim dekoldzie. Nie chce tego znowu przeżyć. Ściągną moje spodenki zacisnęłam mocno nogi. Nie chce znowu tego przeżywać. Nagle w drzwi się otworzyły a w nich stał Harry. Ucieszyłam się na jego widok. Myślałam że coś zrobi ale on nic tylko wszedł do pokoju zamknął za sobą drzwi. Podszedł do nas poklepał Isaaca po ramieniu i usiadł na fotelu w rogu pokoju. To nie może być prawda.
-Harry ratuj- krzyknęłam płacząc błagałam go żeby mi pomógł ale on nic tylko siedział na tym fotelu i patrzył na nas. Poczułam Isaaca dłonie na moich udach. Zacisnęłam je mocno próbując z nim walczyć. Złapał moje uda dwoma rękoma i siłą rozłączył je. Zamknęłam oczy nie chcąc patrzeć na to i na Harrego siedzącego w fotelu obserwującego to wszystko poczułam ogromny ból między nogami. Znowu to samo. Obudziłam się szybko usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju nikogo nie ma. Cała się trzęsłam. Drżącą dłonią zebrałam włosy z twarzy. Popatrzyłam na zegarek była 1 w nocy. Wstałam z łóżka podbiegłam do drzwi wybiegłam z pokoju pobiegłam do drzwi frontowych sprawdziłam czy były zamknięte były. Szybko wróciłam do pokoju Harrego zamknęłam drzwi na klucz podeszłam do okna też je zamknęłam i zasłoniłam. W pokoju panowała ciemność. Skuliłam się w rogu pokoju i zaczęłam cicho szlochać. Nie wiedziałam co mam robić. Chwyciłam komórkę i wybrałam numer Harrego. Wiedziałam że i tak nie odbierze było bardzo późno.
_________________________________________________________________________________
Jest kolejny rozdział
@lovemyxoxo_69 dedykuje ci ten rozdział dziewczyno rządzisz <33
CZYTASZ=KOMENTARZ
Ten koszmar znowu się dzieje. Złapał mnie za włosy i pociągną do góry z moich oczu wypływały łzy. Nic nie mogłam zrobić nic a nic. Rozpiął mój stanik i położył mnie znowu na łóżku zaczyna składać mokre pocałunki na moim dekoldzie. Nie chce tego znowu przeżyć. Ściągną moje spodenki zacisnęłam mocno nogi. Nie chce znowu tego przeżywać. Nagle w drzwi się otworzyły a w nich stał Harry. Ucieszyłam się na jego widok. Myślałam że coś zrobi ale on nic tylko wszedł do pokoju zamknął za sobą drzwi. Podszedł do nas poklepał Isaaca po ramieniu i usiadł na fotelu w rogu pokoju. To nie może być prawda.
-Harry ratuj- krzyknęłam płacząc błagałam go żeby mi pomógł ale on nic tylko siedział na tym fotelu i patrzył na nas. Poczułam Isaaca dłonie na moich udach. Zacisnęłam je mocno próbując z nim walczyć. Złapał moje uda dwoma rękoma i siłą rozłączył je. Zamknęłam oczy nie chcąc patrzeć na to i na Harrego siedzącego w fotelu obserwującego to wszystko poczułam ogromny ból między nogami. Znowu to samo. Obudziłam się szybko usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju nikogo nie ma. Cała się trzęsłam. Drżącą dłonią zebrałam włosy z twarzy. Popatrzyłam na zegarek była 1 w nocy. Wstałam z łóżka podbiegłam do drzwi wybiegłam z pokoju pobiegłam do drzwi frontowych sprawdziłam czy były zamknięte były. Szybko wróciłam do pokoju Harrego zamknęłam drzwi na klucz podeszłam do okna też je zamknęłam i zasłoniłam. W pokoju panowała ciemność. Skuliłam się w rogu pokoju i zaczęłam cicho szlochać. Nie wiedziałam co mam robić. Chwyciłam komórkę i wybrałam numer Harrego. Wiedziałam że i tak nie odbierze było bardzo późno.
_________________________________________________________________________________
Jest kolejny rozdział
@lovemyxoxo_69 dedykuje ci ten rozdział dziewczyno rządzisz <33
CZYTASZ=KOMENTARZ
Dziękuję za dedykacje i tak miłe słowa :) Nie wiem jak mam opisać to co czuje kiedy czytam twoje opowiadanie, ono jest takie świetne że codziennie siedzę i czekam na rozdział <3
OdpowiedzUsuń@lovemyxoxo_69