Obudziłam się wtulona w Harrego. Wyglądał jak mały chłopiec. Loczki opadły mu na czoło głowę miał wtuloną w poduszkę oplatał mnie ramionami tak jakby bał się że zniknę. Oj Harry zniknę i to już nie długo. Poprawiłam jego włosy i dałam całusa w czoło. Delikatnie ściągnęłam jego rękę ze swojej talii. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki.Stanęłam przed lustrem obróciłam głowę w lewą stronę i patrzyłam na ranę. Ogolili mi placek na głowię i założyli szwy. Zabić to mało. Dotknęłam rany i skrzywiłam się poczułam ból. Nie dobrze czuje ból. Kończę swoje życie dlatego nie chciałam poczuć coś do kogoś.Harry nie może się o tym dowiedzieć. Musze odejść stąd odejść od Harrego żeby nie patrzył na mnie. Patrzyłam na siebie w lustrze podniosłam koszulkę Harrego do góry zobaczyłam siniaki na żebrach. Nagle Harry wszedł do łazienki i objął mnie w talii pocałował w czoło. Nie mogę do niego coś czuć nie w tej chwili ani w tym wcieleniu. Odepchnęłam do od siebie i szybko pobiegłam do pokoju zabrałam czarne rurki z walizki ubrałam je. Poczułam jego dłonie na plecach. Nie nie utrudniaj mi tego proszę.
-Co się dzieje?-jego dłonie zjechały na mój brzuch i zaczął go masować.
-Musze mówić?-próbowałam wyrwać się.
-Tak-warknął i obrócił mnie twarzą do siebie jego szmaragdowe oczy wypalały w moich dziurę. Uciekłam z jego pokoju do przedpokoju ubrała buty. Usłyszałam jego był coraz bliżej mnie. Nie dobrze i to bardzo. Podbiegam do okna i wyskoczyłam przez nie. Zaczęłam szybko biec. Wybiłam się i poleciałam na resztkach sił. Doleciałam do mrocznego lasu byłam nad lasem kiedy moje skrzydła przestał pracować. Zaczęłam spadać. Uderzyłam w ziemie z ogromną siłą.
-Kurwa-próbowałam wstać ale poczułam pulsowanie w głowie złapałam się za głowę zwinęłam się w kulkę. Podniosłam się z ziemi i zaczęłam iść ścieżką prowadzącą do opuszczonego domu. Weszłam do niego i zobaczyłam tą dziewczynkę ale wyglądała jak normalna dziewczynka a nie jak zjawa.
Podeszła do mnie.
-Co ci jest?-powiedziała i złapała mnie za dłoni jej dłoni była lodowata.
-Tracę siły życiowe.-zamknęłam oczy kiedy poczułam pulsowanie w głowie. Dziewczynka zaczęła mnie prowadzić na piętro.Zaprowadziła mnie do swojego pokoju podeszła do swojego łóżka i zrzuciła z niego narzutę.
-Połóż się-podeszłam do łóżka i usiadłam na nie.
-Gdzie ten chłopak?-usiadła koło mnie
-W swoim domu uciekła żeby nie musiał na to patrzeć-poczułam ukucie w sercu kiedy pomyślałam o nim.
-Połóż się i odpocznij-położyłam się a dziewczynka przykryła mnie kołdrą. Usiadła na krześle koło łóżka.
-Nie ma żadnej szansy żebyś przeżyła?-dziewczynka powiedziała smutno.
-Jest mój ojciec może oddać mi trochę mocy-zamknęłam oczy i wtuliłam się głowę w poduszkę- ale nie chce nic od tego skurwiela.
-Przecież twój ojciec zginął w wypadku-zdziwiła się
-To nie był mój prawdziwy ojciec.
Moje oczy stawały się coraz ciesze zasnęłam.
Otworzyłam oczy ale po dziewczynce nie było śladu. Podniosłam się powoli z łóżka i podeszłam do drzwi otworzyłam je. Wyszłam z pokoju usłyszałam z dołu jakiś głosy.Wychyliłam głowę zza ściany to co zobaczyłam zaszokowało mnie. Stał tam Harry, Zayn, Louis,Liam i Niall. Harry klękał przed dziewczynką i rozmawiał z nią. Zayn zerknął w moją stronę schował się szybko za ścianą. Błagam żeby nie przyszedł do mnie błagam. Moje błagania poszły na marne usłyszałam kroki po schodach. Uciekłam szybko do pokoju zamknęłam drzwi na klucz schowam się w szafę. Spadłam na same dno chowam się w szafie. Podskoczyłam w miejscu kiedy usłyszałam jak ktoś wyłamuje drzwi z nawiasów zasłoniłam usta dłonią żeby nie krzyknąć.
-On szukał cie wszędzie a ty-ten głos Zayn. Zakręciło mi się w głowie i upadłam. Zayn otworzył szafę.- a ty co robisz?-wziął mnie na ręce.
-A ja umieram-próbowałam wyrwać się ale byłam za słaba.
Zayn wyniósł mnie z pokoju i zeszedł ze schodów zaczął iść w stronę Harrego.
-Zayn błagam nie-próbowałam wyrwać się ale już było za późno podał mnie Harremu. Zamknęłam oczy żeby na niego nie patrzeć jakbym je otworzyła to bym się popłakała a nigdy tego nie robiłam.
-Co ci odbiło?-postawił mnie na ziemi.
Zawiesiłam mu ręce na szyi i przytuliłam się do niego. Za nikim nie tęskniłam jak za nim. Harry objął mnie w talii i podniósł mnie owinęłam nogi wokół jego psa położyłam głowę na jego ramieniu. Powiedziałam bardzo cicho-Harry ja umieram-nie miałam siły powiedzieć głośniej. Spiął się na te słowa bardziej przytulił mnie do swojego ciała.
-To nie może być prawda przecież masz dopiero 19 lat.-pocałował mnie w policzek głaskał mnie po plecach.
-Tak naprawdę mam 120 lat-powiedziałam cichutko.
Harry zaniósł mnie do pokoju dziewczynki. Usiadł na łóżku ze mną na rękach.Cały czas miałam zamknięte oczy nie chciałam patrzeć na niego.
-Otwórz oczy-dotknął mnie po skroni.
-Nie-pomachałam głową na nie.
-Proszę otwórz te piękne oczy i spójrz na mnie-powiedział błagalnym tonem i pocałował mnie w kącik prawego oka. Poczułam ukucie w sercu. Otworzyłam oczy i popatrzyłam na niego jego oczy odnalazły moje. Położył rękę na mojej szyi i przyciągną mnie bliżej siebie oparł swoje czoło o moje.
-Jak to masz 120 lat?-powiedział a drugą dłoń położył na moich plecach i zaczął je gładzić.
-Jestem niezwykłą istotą a niezwykli się nie starzeją tylko tracą moc a bez mocy umieramy-jego twarz zbladła.
-Nie pozwolę ci umrzeć-przytulił mnie mocno do swojego ciała i położył się ze mną na łóżku.
-Spokojnie-głaskałam go po włosach.
-Nie będę spokojny kiedy wiem że umrzesz- zabrał moją dłoń z włosów i przyłożył sobie do ust ucałował ją.-Nie ma szansy żebyś przeżyła?-patrzył mi prosto w oczy. Okłamać go czy nie okłamać oto jest pytanie.Już chciałam odpowiedzieć ale ktoś mnie uprzedzić.
-Jest-odezwała się dziewczynka.
-Jaki?-jego głos był przepełniony nadzieją.Szybko zasłoniłam dłońmi jego uszy.Zabrał moje ręce i położył sobie na klatce piersiowej.
-Wystarczy że znajdziesz jej ojca a ten odda jej trochę swojej mocy-powiedziała i zniknęła.
-Nie mogłaś mi powiedzieć że można tak zrobić?-powiedział z wyrzutem
-Nie nie chce nic o od tego skurwiela-krzyknęłam nagle poczułam pulsowanie w głowię złapałam się za głowę.Harry przytulił moją głowę do swojej klatki i głaskał mnie po włosach.
-Spokojnie-ucałował moje czoło.
Szybko wstałam z łóżka i podeszłam do okna otworzyłam je. Wystawiłam głowę za okno. Zaczęłam
wymiotować krwią.Harry podszedł do mnie i gładził moje plecy.
-Spokojnie już dobrze.
Podeszłam do lusterka i zrzuciłam z niego narzutę. Wyglądałam okropnie Harry podszedł do mnie od tyłu i objął mnie w talii. Podniósł mnie i podszedł że mną do łóżka. Położył się ze mną i przytulił moją głowę do swojej klatki piersiowej.
-Nie pozwolę ci umrzeć-pocałował mnie w czoło. Zamknęłam oczy Harry objął mnie ramionami. Zasnęłam wtulona w niego.
_________________________________________________________________________________
Jest już 14 rozdział ^^
Smutne, chore, wciągające, fajne. ☺
OdpowiedzUsuń